Reklama
Rozwiń
Reklama

Nadchodzą chude lata dla generałów

Moskwa jest militarną potęgą tylko dlatego, że dysponuje bronią nuklearną. Chociaż pokonała wojsko maleńkiej Gruzji, to wojnę konwencjonalną z NATO by przegrała

Publikacja: 26.11.2008 03:18

– Jest prawdopodobne, że w warunkach kryzysu modernizacja rosyjskiej armii sprowadzi się do zakupu większych partii kałasznikowów – mówi „Rz” Anatolij Cyganok, szef Centrum Prognoz Wojskowych w rosyjskim Instytucie Analizy Politycznej i Wojskowej.

W ostatnich latach rosyjskie wydatki na obronę nieprzerwanie rosły – przynajmniej o jedną trzecią co roku. Na 2009 rok zaplanowano budżet obronny w wysokości 50 miliardów dolarów. Dla porównania USA wydadzą na armię 700 miliardów dolarów, a Polska – 8,2 miliarda. Zdaniem eksperta wojskowego Aleksandra Golca kryzys może jednak spowodować, że żaden z wielu zaplanowanych w rosyjskim budżecie projektów militarnych nie zostanie zrealizowany do końca.

– Rosyjska armia szybko się modernizowała, ale takie tempo można było utrzymać dzięki wysokim cenom gazu i ropy. Wraz z kryzysem oczywiście się to zmienia – potwierdza w rozmowie z „Rz” gen. Stanisław Koziej, ekspert ds. strategii. Jego zdaniem spadek wydatków na armię może być jednak w nadchodzącym czasie mniejszy od spadku rosyjskiego produktu krajowego brutto. – W doktrynie Putina armia odgrywa bardzo ważną rolę, więc nie sądzę, żeby oszczędzano akurat na wojsku – podkreśla.

W ostatnich, tłustych latach Rosjanie nie zdążyli zmodernizować całej armii. Pieniądze przeznaczyli najpierw na ratowanie potencjału nuklearnego, inwestując m.in. w rakiety Topol oraz wystrzeliwane z okrętów podwodnych buławy. Według Worldwatch Institute posiadają obecnie około 16 tysięcy głowic, z czego 5830 gotowych do użycia. Za pomocą tego potencjału byliby w stanie zmieść z powierzchni ziemi każde państwo na świecie, łącznie ze Stanami Zjednoczonymi.

Zdaniem Cyganoka Rosja pozostaje wojskowym supermocarstwem tylko dzięki jądrowym siłom strategicznym, które są we względnie dobrym stanie. – Zgodnie ze swoją doktryną Rosjanie nie przewidują oczywiście użycia siły nuklearnej. Służy im ona wyłącznie do odstraszania – mówi generał Koziej. – Zakładają natomiast możliwość użycia sił konwencjonalnych. Tymczasem właśnie ich nie zdążyli jeszcze w wystarczającym stopniu unowocześnić. W Gruzji nie pokazali właściwie nic nowego. Daleko im do armii amerykańskiej, a nawet zachodnioeuropejskich. W stosunku do nich większość sił rosyjskich jest przestarzała, oczywiście z wyjątkiem jednostek elitarnych – podkreśla.

Reklama
Reklama

Statystyki pokazują, że aż 36 procent rodzin wojskowych ma dochód poniżej granicy ubóstwa. W ostatnich latach rosyjskie lotnictwo otrzymało tylko siedem nowych maszyn.

Cyganok zaznacza jednak, że ta armia pokazała, iż potrafi wygrać wojnę. – Wojna na Kaukazie była pierwszym przykładem konfrontacji armii rosyjskiej i systemu wojskowego zbudowanego według wzorca natowskiego. Fakt, że w ciągu półtorej doby udało się nam zgromadzić porównywalne z przeciwnikiem siły i rozgromić go, należy uznać za spektakularny sukces rosyjskiego oręża – mówi Anatolij Cyganok.

Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1450
Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1449
Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1448
Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1447
Świat
Policja starła się w Mediolanie z protestującymi przeciwko Igrzyskom Olimpijskim
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama