– Jest prawdopodobne, że w warunkach kryzysu modernizacja rosyjskiej armii sprowadzi się do zakupu większych partii kałasznikowów – mówi „Rz” Anatolij Cyganok, szef Centrum Prognoz Wojskowych w rosyjskim Instytucie Analizy Politycznej i Wojskowej.
W ostatnich latach rosyjskie wydatki na obronę nieprzerwanie rosły – przynajmniej o jedną trzecią co roku. Na 2009 rok zaplanowano budżet obronny w wysokości 50 miliardów dolarów. Dla porównania USA wydadzą na armię 700 miliardów dolarów, a Polska – 8,2 miliarda. Zdaniem eksperta wojskowego Aleksandra Golca kryzys może jednak spowodować, że żaden z wielu zaplanowanych w rosyjskim budżecie projektów militarnych nie zostanie zrealizowany do końca.
– Rosyjska armia szybko się modernizowała, ale takie tempo można było utrzymać dzięki wysokim cenom gazu i ropy. Wraz z kryzysem oczywiście się to zmienia – potwierdza w rozmowie z „Rz” gen. Stanisław Koziej, ekspert ds. strategii. Jego zdaniem spadek wydatków na armię może być jednak w nadchodzącym czasie mniejszy od spadku rosyjskiego produktu krajowego brutto. – W doktrynie Putina armia odgrywa bardzo ważną rolę, więc nie sądzę, żeby oszczędzano akurat na wojsku – podkreśla.
W ostatnich, tłustych latach Rosjanie nie zdążyli zmodernizować całej armii. Pieniądze przeznaczyli najpierw na ratowanie potencjału nuklearnego, inwestując m.in. w rakiety Topol oraz wystrzeliwane z okrętów podwodnych buławy. Według Worldwatch Institute posiadają obecnie około 16 tysięcy głowic, z czego 5830 gotowych do użycia. Za pomocą tego potencjału byliby w stanie zmieść z powierzchni ziemi każde państwo na świecie, łącznie ze Stanami Zjednoczonymi.
Zdaniem Cyganoka Rosja pozostaje wojskowym supermocarstwem tylko dzięki jądrowym siłom strategicznym, które są we względnie dobrym stanie. – Zgodnie ze swoją doktryną Rosjanie nie przewidują oczywiście użycia siły nuklearnej. Służy im ona wyłącznie do odstraszania – mówi generał Koziej. – Zakładają natomiast możliwość użycia sił konwencjonalnych. Tymczasem właśnie ich nie zdążyli jeszcze w wystarczającym stopniu unowocześnić. W Gruzji nie pokazali właściwie nic nowego. Daleko im do armii amerykańskiej, a nawet zachodnioeuropejskich. W stosunku do nich większość sił rosyjskich jest przestarzała, oczywiście z wyjątkiem jednostek elitarnych – podkreśla.