- (Na zewnątrz) jeżeli możemy utrzymać dystans, nie jesteśmy w tłumie, to maseczki mogą być już zbędne - przyznała dr Zajkowska.
- W miejscach, gdzie się tłoczymy, powinny być one jeszcze zachowane - dodała.
Jak lekarka ocenia sytuację epidemiczną? - Może troszeczkę ulgi czujemy obserwując to co się dzieje w szpitalach, widać efekt wcześniejszych obostrzeń - stwierdziła.
Pytana o łagodzenie obostrzeń przez rząd lekarka stwierdziła, ze "cieszy ją sekwencyjność luzowania obostrzeń, krok po kroku, żeby nie wszystkie były łagodzone na raz, bo nadal mamy wysoki wskaźnik zachorowań, wskaźnik zgonów".
- Jeszcze nie mamy takiej sytuacji, że można odetchnąć (z ulgą) - dodała.
Lekarka przyznała, że najwięcej wątpliwości ma co do powrotu dzieci do szkół i pozwolenia na organizowanie od 15 maja imprez okolicznościowych (komunii, wesel - red.) pod gołym niebem.
- Obawiam się czy zachowamy dystans i czy rzeczywiście uda się je przeprowadzić tylko na świeżym powietrzu. To jednak imprezy gdzie możliwość bliskiego kontaktu jest wysoka, spotykają się osoby z różnych części Polski - wskazywała.
- Są optymistyczne trendy, ale ze stwierdzeniem czy sobie radzimy poczekałabym do zaszczepienia większej liczby osób. Jeśli damy radę i wyszczepialność będzie taka, jak planujemy, to rzeczywiście można patrzeć optymistycznie (w przyszłość) - stwierdziła dr Zajkowska.
Lekarka zaznaczyła przy tym, że obostrzenia "spowalniają epidemię", ale "wpływ na pandemię mają tylko szczepienia".