Kraków oswaja się powoli z nową rzeczywistością. Przez najbliższe kilka miesięcy dawna stolica Polski będzie w centrum ogólnokrajowej polityki. Pokazywał to już powyborczy poniedziałek, gdy w Krakowie konferencje prasowe mieli kandydat PiS na premiera Przemysław Czarnek, marszałek Sejmu, lider Nowej Lewicy Włodzimierz Czarzasty i prezes PSL, wicepremier i minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz, a nawet szef klubu Polski 2050, poseł Paweł Śliz.

Dużo trudniej dostrzec było polityków Koalicji Obywatelskiej. Bo w KO trwają rozważania, co dalej z polityczną przyszłością odwołanego właśnie w referendum prezydenta miasta Aleksandra Miszalskiego, który dopiero co wygrał wybory na szefa regionalnych struktur partii.

W KO są przekonani, że winę za kryzys ponosi otoczenie Aleksandra Miszalskiego

Większość rozmówców „Rzeczpospolitej” twierdzi, że dni Miszalskiego jako lokalnego lidera KO są policzone. Nie jest tylko pewne, kiedy i kto go zastąpi. Otoczenie ustępującego prezydenta, a dokładniej – jego decyzje personalne z ostatnich lat, uznawane są w centrali za główne przyczyny obecnego kryzysu. Zwolennicy Miszalskiego podkreślają jednak, że był pozostawiony sam sobie. Opowiadają o braku wsparcia rządowego przy ważnych dla samorządowców ustawach czy regulacjach na poziomie ogólnokrajowym, jak najem krótkoterminowy. Za decydujący moment w ostatnich dniach w Krakowie uznawany jest bojkot posiedzenia Rady Miasta przez KO, co wywołało falę emocji w mediach społecznościowych. 

Czytaj więcej

Roch Zygmunt: Referendum to problem nie tylko dla Krakowa. Ale nie wywoła efektu fali

Donald Tusk podjął już jedną decyzję: komisarzem przez najbliższe miesiące będzie dotychczasowy wiceprezydent, Stanisław Kracik, kandydat PO na prezydenta Krakowa w wyborach z 2010 r. Uznawany w mieście za bezpieczny wybór, który niczego nie przesądza, jeśli chodzi o decyzje koalicyjne. Bo zbliżające się wybory przetestują przede wszystkim właśnie koalicję i relacje między jej liderami. A te – co już pisaliśmy wielokrotnie – nie są najlepsze. Żadne stałe formaty spotkań liderów czy ich wysłanników od miesięcy w praktyce nie działają. Z tego punktu widzenia krakowski kryzys przychodzi w najgorszym dla koalicji momencie, gdy w kuluarach Sejmu na dodatek słychać teorie, że Donald Tusk będzie chciał rozbić klub Polski 2050 i pozbyć się minister Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz z rządu. 

Kandydat z szerokim poparciem? PSL podbija stawkę w Krakowie 

W poniedziałek lider PSL Władysław Kosiniak-Kamysz podbił stawkę w koalicyjnych negocjacjach. – Wierzę we współpracę różnych środowisk, szczególnie w ramach naszej koalicji. Wierzę, że ta współpraca jest możliwa – powiedział prezes PSL. I dodał, że osobiście włączy się w proces wyboru wspólnego kandydata.

Politycy z Krakowa podkreślają w rozmowach nieoficjalnych, że sytuacja, w której nie została odwołana Rada Miasta, teoretycznie ułatwia taki scenariusz. Ponieważ partie polityczne w ramach koalicji nie będą miały presji, by za pomocą kampanii swoich kandydatów budować poparcie dla własnych list do rady. A takie wybory – do rady – byłyby w praktyce małymi wyborami parlamentarnymi.

Czytaj więcej

Odwołanie Aleksandra Miszalskiego. Beata Szydło: to początek odzyskiwania demokracji w Polsce

Ludowcy wierzą, że wspólny kandydat całej koalicji nie tylko byłby dla niej wizerunkowym restartem, ale też pozwoliłby efektywnie rywalizować ze wspieranym przez ruchy miejskie Łukaszem Gibałą, głównym konkurentem Aleksandra Miszalskiego z poprzednich wyborów. Obecnie w mieście panuje przekonanie, że najbliżej nominacji KO – a być może i całej koalicji – jest Monika Piątkowska, senator, która zastąpiła w 2025 r. Bogdana Klicha. Ale całej koalicji łatwiej byłoby się zgodzić na kogoś bardziej niezależnego, np. uznanego krakowskiego naukowca. 

Łukasz Gibała na pewno znowu wystartuje na prezydenta Krakowa. Razem rusza z kampanią 

Za to właściwie milczy największy zwycięzca niedzielnego referendum, czyli Łukasza Gibały. Udzielił tylko jednego wywiadu. Nikt nie ma wątpliwości, że zamierza wystartować w kolejnych wyborach. I przy potencjalnej demobilizacji elektoratu KO może być ich faworytem. – Muszę po prostu zbudować ekipę, zbudować program. To mi zajmie dwa, trzy tygodnie. Jeśli się okaże, że się uda, to tak, wystartuję – mówił w poniedziałek w Kanale Zero.

Swojego kandydata we wtorek zaprezentuje za to partia Razem. Będzie to niemal na pewno współprzewodnicząca formacji Aleksandra Owca, radna miasta. Razem chce wykorzystać w Krakowie impet z kampanii prezydenckiej Adriana Zandberga i będzie walczyć nie tylko o dobry wynik, ale też o ustawienie się przed przyszłorocznymi wyborami parlamentarnymi. Owca chce rywalizować z potencjalną kandydatką Nowej Lewicy, posłanką Darią Gosek-Popiołek. W Krakowie wszyscy, niezależnie od barw politycznych, spodziewają się morderczej kampanii, z podobnymi emocjami jak w 2024 r. czy w kampanii referendalnej.