Amerykanin, ubrany w szary strój, jest wyraźnie niespokojny i przestraszony. Ma ogoloną głowę i początki zarostu. Odpowiada na zadawane po angielsku pytania swoich porywaczy. Wojnę w Afganistanie określa jako „niezwykle ciężką”, dowodzi, że morale amerykańskich żołnierzy jest bardzo niskie, a on sam chce się uczyć o islamie. Przekonuje, że talibowie „traktują go jak gościa”, ale zapytany o samopoczucie mówi: – Bardzo się boję, że nie będę mógł wrócić do domu. Podkreśla, że z tego, co zobaczył, wynika, iż Stany Zjednoczone „rzeczywiście napadły na niepodległe państwo”. Poproszony, by przekazał przesłanie amerykańskiemu społeczeństwu, mówi: – Proszę, zabierzcie nas do domu, żebyśmy mogli znów być u siebie, a nie tutaj, tracąc nasz czas i nasze życie, które moglibyśmy lepiej spożytkować.
Całe nagranie trwa 28 minut. Jak podała AFP, mężczyzna określający się jako lokalny przywódca talibów o imieniu Bahram skontaktował się z dziennikarzem tej agencji i poinformował, że Amerykanin został już przewieziony do Pakistanu. Tej informacji nie można jednak potwierdzić. Chociaż żołnierz podał swoje nazwisko i słychać je na umieszczonym w Internecie nagraniu, władze amerykańskie nie chciały potwierdzić jego autentyczności. W końcu jednak to zrobiły: porwany to szeregowy Bowe R. Bergdahl z Idaho.
Rzecznik amerykańskich sił w Afganistanie płk Greg Julian powiedział, iż Stany Zjednoczone „wciąż robią wszystko, co mogą, by (porwany żołnierz – red.) mógł wrócić bezpiecznie”. Nieoficjalnie Amerykanie podkreślają, że talibowie wykorzystują żołnierza do swoich celów propagandowych. Jest to pierwszy amerykański żołnierz porwany w Afganistanie od czasu rozpoczęcia wojny w 2001 r. Zniknął 30 czerwca, gdy z nieznanych powodów opuścił swoją bazę.
[srodtytul]Walki przed wyborami[/srodtytul]
W ciągu weekendu w całym Afganistanie trwały intensywne walki. Afgańscy komandosi wspólnie z żołnierzami koalicji zaatakowali talibów w prowincji Kandahar na południu kraju, zabijając 35 bojowników. Z kolei talibański zamachowiec-samobójca zaatakował posterunek policji w Torcham. Zabici zostali dwaj policjanci (lub – według innych źródeł – policjant i cywil).