Reklama
Rozwiń
Reklama

Amerykanin w rękach talibów

Dzięki zamieszczonemu w Internecie nagraniu wideo wiadomo, że żyje, i wiadomo, jak się nazywa pierwszy porwany w Afganistanie żołnierz amerykański.

Aktualizacja: 20.07.2009 04:51 Publikacja: 19.07.2009 21:30

Fragment umieszczonego w Internecie przez talibów wideo

Fragment umieszczonego w Internecie przez talibów wideo

Foto: AFP

Amerykanin, ubrany w szary strój, jest wyraźnie niespokojny i przestraszony. Ma ogoloną głowę i początki zarostu. Odpowiada na zadawane po angielsku pytania swoich porywaczy. Wojnę w Afganistanie określa jako „niezwykle ciężką”, dowodzi, że morale amerykańskich żołnierzy jest bardzo niskie, a on sam chce się uczyć o islamie. Przekonuje, że talibowie „traktują go jak gościa”, ale zapytany o samopoczucie mówi: – Bardzo się boję, że nie będę mógł wrócić do domu. Podkreśla, że z tego, co zobaczył, wynika, iż Stany Zjednoczone „rzeczywiście napadły na niepodległe państwo”. Poproszony, by przekazał przesłanie amerykańskiemu społeczeństwu, mówi: – Proszę, zabierzcie nas do domu, żebyśmy mogli znów być u siebie, a nie tutaj, tracąc nasz czas i nasze życie, które moglibyśmy lepiej spożytkować.

Całe nagranie trwa 28 minut. Jak podała AFP, mężczyzna określający się jako lokalny przywódca talibów o imieniu Bahram skontaktował się z dziennikarzem tej agencji i poinformował, że Amerykanin został już przewieziony do Pakistanu. Tej informacji nie można jednak potwierdzić. Chociaż żołnierz podał swoje nazwisko i słychać je na umieszczonym w Internecie nagraniu, władze amerykańskie nie chciały potwierdzić jego autentyczności. W końcu jednak to zrobiły: porwany to szeregowy Bowe R. Bergdahl z Idaho.

Rzecznik amerykańskich sił w Afganistanie płk Greg Julian powiedział, iż Stany Zjednoczone „wciąż robią wszystko, co mogą, by (porwany żołnierz – red.) mógł wrócić bezpiecznie”. Nieoficjalnie Amerykanie podkreślają, że talibowie wykorzystują żołnierza do swoich celów propagandowych. Jest to pierwszy amerykański żołnierz porwany w Afganistanie od czasu rozpoczęcia wojny w 2001 r. Zniknął 30 czerwca, gdy z nieznanych powodów opuścił swoją bazę.

[srodtytul]Walki przed wyborami[/srodtytul]

W ciągu weekendu w całym Afganistanie trwały intensywne walki. Afgańscy komandosi wspólnie z żołnierzami koalicji zaatakowali talibów w prowincji Kandahar na południu kraju, zabijając 35 bojowników. Z kolei talibański zamachowiec-samobójca zaatakował posterunek policji w Torcham. Zabici zostali dwaj policjanci (lub – według innych źródeł – policjant i cywil).

Reklama
Reklama

W prowincji Kunar awaryjnie lądował śmigłowiec wojskowy. Załoga trafiła do szpitala. W sobotę rozbił się też amerykański myśliwiec typu F-15 E, zginęło dwóch członków załogi.

Jak podkreślają agencje, wzmożona aktywność bojowników związana jest z przygotowywanymi na 20 sierpnia drugimi w historii Afganistanu wyborami prezydenckimi.

Sekretarz obrony USA Robert Gates oświadczył, że choć wiadomo, iż w ciągu roku nie uda się pokonać talibów, to siły koalicji do przyszłego lata muszą osiągnąć znaczące sukcesy. – Chodzi o to, by uniknąć społecznej oceny, że wojny w Afganistanie w ogóle nie można wygrać – powiedział w wywiadzie dla „Los Angeles Times”. – Po doświadczeniach w Iraku nikt nie jest przygotowany na długi wysiłek wojenny. Wojsko jest zmęczone, społeczeństwo jest zmęczone – mówił. Śmierć 4300 amerykańskich żołnierzy w Iraku bardzo zmniejszyła popularność George’a W. Busha. Uznawana jest też za główną przyczynę porażek wyborczych republikanów w 2008 r.

Waszyngton wysyła obecnie 21 tys. żołnierzy do Afganistanu, by skuteczniej walczyć z talibami. Siły międzynarodowej koalicji liczą w tej chwili około 70 tys. osób. Inne kraje już zapowiedziały przysłanie dodatkowych 3 tys. ludzi, co oznacza, że łączna liczba żołnierzy osiągnie wkrótce prawie 100 tys.

[srodtytul]Katastrofa rosyjskiego śmigłowca[/srodtytul]

W niedzielę w Kandaharze doszło do katastrofy należącego do rosyjskiej firmy transportowej Wertikal-T cywilnego śmigłowca typu Mi-8. Według niepotwierdzonych doniesień zginęło 16 osób, uratowało się trzech członków załogi i dwóch pasażerów.

Reklama
Reklama

Zdaniem amerykańskich władz wojskowych helikopter nie został ostrzelany przez rebeliantów. Przyczyny katastrofy nie są więc znane. Według informacji Rosjan śmigłowiec „zabezpieczał działalność sił pokojowych”.

Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1454
Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1453
Świat
Islam w Europie, brutalna diagnoza. Europejski laicyzm przegrywa?
Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1451
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama