W obozie al-Hol w Syrii liczba mieszkańców potroiła się w ciągu ostatnich dwóch miesięcy. Obecnie obóz zamieszkują aż 33 tys. uciekinierów z innych części Syrii.
Wielu nowo przybyłych uciekło przed walkami, jakie toczą między sobą dżihadyści z Daesh i Syryjskie Siły Demokratyczne, wspierane przez USA w rejonie Dajr az-Zaur.
ONZ ocenia, że sytuacja w obozie jest "krytyczna" i apeluje o nieograniczony dostęp do obozu, tak aby pomóc tysiącom osób borykających się z niskimi temperaturami, jakie obecnie panują w Syrii.
Elizabeth Hoff, która reprezentuje WHO w Syrii mówi, że sceny obserwowane w obozie sprawiają, że "pęka serce".
- Dzieci umierają z powodu hipotermii, w czasie gdy ich rodziny szukają schronienia - relacjonuje.
WHO w swoim oświadczeniu pisze, że tysiące nowo przybyłych jest zmuszanych do spędzania kilku nocy pod gołym niebem, bez namiotów, koców i ogrzewania.
Wielu nowo przybyłych jest wycieńczonych i niedożywionych.
Przedstawiciele Syryjskich Sił Demokratycznych przyznają, że od 4 do 5 tys. cywilów ucieka z rejonu Dajr az-Zaur każdego dnia, przez ostatnie cztery czy pięć dni.