Zostali zamordowani przez serbskie oddziały walczące w Bośni i Hercegowinie, podobnie jak niemal 8 tys. innych Muzułmanów.

Była to największa masakra w Europie od czasów II wojny światowej. Bośniackich Muzułmanów miał chronić  holenderski batalion sił pokojowych ONZ w sile 150 ludzi. Gdy jednak w Srebrenicy pojawili się 11 lipca 1995 roku  serbscy bojownicy, Holendrzy wycofali się bez jednego strzału. Sąd w Hadze uznał winę holenderskiego batalionu, obciążając tym samym rząd odpowiedzialnością za tragedię.

– Państwo jest odpowiedzialne za straty poniesione przez krewnych mężczyzn, którzy zostali deportowani przez bośniackich Serbów z budynków Dutschbat (holenderskiego batalionu – p.jen.) w Potoczari po południu 13 lipca 1995 roku – oświadczyła sędzia Larrisa Elwin. Wioska Potoczari leży 6 km od Srebrenicy. Zdaniem sądu Holendrzy nie powinni pozwolić mężczyznom opuścić budynków, w których się znajdowali. Wysokości odszkodowania dla krewnych ofiar jeszcze nie ustalono.

Fakty związane z wydarzeniami w Srebrenicy są znane od dawna i były przyczyną dymisji rządu holenderskiego w 2012 roku. Sprawą zajmują się też od lat sądy. Kilka miesięcy temu jeden z nich przyznał po 20 tys. euro odszkodowania krewnym trzech Muzułmanów, których także mieli chronić holenderscy żołnierze.

Krewni ofiar złożyli wcześniej pozew przeciwko ONZ, jednak w roku ubiegłym został on odrzucony przez Europejski Trybunał Praw Człowieka.