- Jak można negocjować z reżimem, który zabił ponad 200 tysięcy osób i używał broni chemicznej? - kontynuował turecki szef dyplomacji. Cavusoglu zwrócił uwagę, że do tej pory już kilkukrotnie podejmowano próby rozmów z reżimem i zawsze kończyły się one niepowodzeniem.

Dzień wcześniej amerykański sekretarz stanu John Kerry w rozmowie ze stacją CBS, przyznał, że Stany Zjednoczone będą "w końcu musiały negocjować" z prezydentem Syrii Baszarem al-Asadem. USA uczestniczyły w zorganizowaniu na początku ubiegłego roku w Genewie rozmów między syryjską opozycją i przedstawicielami rządu w Damaszku. Mimo dwóch rund negocjacji nie przyniosły one żadnych rezultatów.

Turcja jest także krytycznie nastawiona do wszelkie prób porozumienia się z syryjskim reżimem w walce z Państwem Islamskim (IS) i obarcza rząd al-Assad o winę za wszelkie przejawy przemocy w Syrii. Idąc dalej Cavusoglu sugerował, że właśnie reżim al-Asada stoi za powstaniem wielu grup terrorystycznych.

Turecki minister spraw zagranicznych zapewnił również, że jego kraj robi wszystko, aby zapobiegać przedostawaniu się przez turecką granicę ochotników zmierzających do IS.

Hurriyet Daily News zwrócił także uwagę, na ostrzeżenie jakie Cavusoglu skierował do szyickich bojowników walczących w Iraku przed ewentualnymi aktami zemsty na sunnickich mieszkańcach regionu.