"Wygrałbym głosowanie powszechne, gdyby odrzucić miliony ludzi, którzy zagłosowali nielegalnie" - napisał Trump na Twitterze. CNN zauważa, że jest to bezprecedensowy przykład kwestionowania prawidłowego przebiegu wyborów przez kandydata, który je wygrał.
W innym wpisie Trump przekonywał, że byłoby mu łatwiej wygrać głosowanie powszechne, gdyby skoncentrował swoją kampanię na 3 lub 4 stanach. "Wtedy wygrałbym łatwiej i bardziej przekonująco (ale mniejsze stany zostałyby zapomniane)" - podkreślił.
Trump napisał też o "poważnych przypadkach fałszerstw wyborczych w Wirginii, New Hampshire i Kaliforni". "Dlaczego media o tym nie donoszą? Poważna sprawa - duży problem" - czytamy w kolejnym tweecie. CNN podkreśla, że informacje o domniemanych nieprawidłowościach w tych stanach pochodzą jednak ze stron zawierających tzw. fake stories (w Polsce stroną tego typu jest AszDziennik).
Trump odniósł się też do informacji o ponownym przeliczeniu głosów, do którego ma dojść w Wisconsin, a także w Pensylwanii i Michigan.
"Clinton przegrała wybory w momencie, gdy zadzwoniła do mnie z gratulacjami. Nic się nie zmieni" - napisał.