Według ustaleń BBC News Sheila Cherfilus-McCormick miała wykorzystać fundusze Federal Emergency Management Agency (FEMA) – agencji odpowiedzialnej za reagowanie na katastrofy – do finansowania swojej kampanii wyborczej.

Śledczy twierdzą, że środki – w wysokości około 5 milionów dol. – trafiły do firmy należącej do rodziny kongresmenki w ramach kontraktu związanego z pandemią COVID-19. Zamiast zostać zwrócone lub właściwie rozliczone, miały zostać przekierowane na cele polityczne.

Według prokuratury część pieniędzy została wykorzystana bezpośrednio, a część przekazywano poprzez tzw. „słupy”, czyli osoby trzecie dokonujące wpłat na kampanię, aby ukryć rzeczywiste źródło finansowania.

Malwersacje finansowe Sheili Cherfilus-McCormick

Cherfilus-McCormick zrezygnowała tuż przed planowanym posiedzeniem komisji etyki Izby Reprezentantów, która rozważała jej wydalenie. Komisja wcześniej uznała, że polityk dopuściła się licznych naruszeń zasad etyki, co zwiększyło presję polityczną zarówno ze strony Republikanów, jak i części Demokratów.

Sprawa ma także wymiar karny. W przypadku skazania Cherfilus-McCormick grozi nawet kilkadziesiąt lat więzienia. Prokuratura zarzuca jej m.in. oszustwa finansowe, pranie pieniędzy oraz naruszenie przepisów dotyczących finansowania kampanii wyborczych. Sama zainteresowana nie przyznaje się do winy i określa zarzuty jako polityczne.

Czytaj więcej

Fikcyjne umowy na siebie w PKOl. Służby w domach wielu działaczy

Sprawa budzi szczególne kontrowersje, ponieważ dotyczy środków przeznaczonych na pomoc dla ofiar katastrof. FEMA, działająca w ramach Departamentu Bezpieczeństwa Wewnętrznego USA, odpowiada za wsparcie obywateli w sytuacjach kryzysowych, takich jak huragany czy powodzie.

Eksperci podkreślają, że ewentualne nadużycia tego typu podważają zaufanie społeczne do instytucji państwowych i systemu finansowania kampanii politycznych w Stanach Zjednoczonych.

Eric Swalwell rezygnuje z zasiadania w Kongresie i wyścigu o fotel gubernatora

Według informacji BBC decyzję o ustąpieniu ze stanowiska ogłosił również jeden z czołowych polityków Partii Demokratycznej – kongresmen z Kalifornii, Eric Swalwell. Stało się to w następstwie zarzutów dotyczących niewłaściwego zachowania o charakterze seksualnym.

Równolegle Swalwell ogłosił wycofanie się z wyścigu o stanowisko gubernatora Kalifornii. W swoim oświadczeniu przeprosił za „błędy w ocenie”, ale jednocześnie stanowczo zaprzeczył wszystkim zarzutom dotyczącym niewłaściwego zachowania seksualnego.

Czytaj więcej

Nowe oskarżenia wobec Michaela Jacksona. Pozew trafił do sądu

Rezygnacja Swalwella wpisuje się w szerszy trend – politycy coraz częściej decydują się na odejście jeszcze przed formalnymi konsekwencjami, takimi jak postępowania etyczne czy głosowania nad ich usunięciem z urzędu. Podobnie jak w przypadku wcześniejszej sprawy związanej z nadużyciem funduszy publicznych, decyzja zapadła pod rosnącą presją opinii publicznej i współpracowników.

BBC podkreśla, że atmosfera w Kongresie staje się coraz bardziej napięta, a partie polityczne – zarówno Demokraci, jak i Republikanie – starają się reagować szybciej niż w przeszłości, aby ograniczyć straty wizerunkowe.

Tony Gonzales rezygnuje po samospaleniu pracownicy

Z kolei republikański kongresmen z Teksasu, Tony Gonzales, ustąpił ze stanowiska po tym, jak przyznał się do romansu z pracownicą, która później zmarła w wyniku samospalenia.

Sprawa wstrząsnęła opinią publiczną nie tylko ze względu na naruszenia etyczne, ale także tragiczne konsekwencje osobiste. Kobieta, zidentyfikowana jako Regina Santos-Aviles, zmarła we wrześniu 2025 r. po tym, jak podpaliła się w pobliżu swojego domu w Uvalde w stanie Teksas. Jej śmierć została uznana przez śledczych za samobójstwo.

Na decyzję Gonzalesa o rezygnacji wpłynęła rosnąca presja polityczna, która nasiliła się po ujawnieniu zarzutów wobec Swalwella. Wobec niego wszczęto dochodzenie etyczne dotyczące poważnych oskarżeń – od molestowania seksualnego po napaść na byłą współpracownicę.

Czytaj więcej

Prezydent Meksyku napastowana na ulicy. Podejmie kroki prawne

W obliczu możliwego usunięcia z Izby Reprezentantów obaj politycy zdecydowali się na identyczny krok – złożyli rezygnacje. Taki ruch pozwala im uniknąć formalnego wydalenia oraz zachować część przywilejów, w tym prawo do emerytury.

Jeszcze wcześniej Gonzales stanowczo odrzucał zarzuty, określając je jako „szantaż” i „skoordynowany atak polityczny”. Ostatecznie jednak przyznał, że pozostawał w relacji z zamężną pracownicą swojego biura.

Polityk, prywatnie ojciec sześciorga dzieci, już wcześniej zapowiedział, że nie będzie ubiegał się o reelekcję w listopadzie. Jednak wraz z pojawianiem się kolejnych szczegółów i rozpoczęciem dochodzenia etycznego presja na jego natychmiastowe ustąpienie wzrosła.