Słowa Trumpa stoją w sprzeczności z dwoma orzeczeniami amerykańskiego Sadu Najwyższego. W 1989 roku w sprawie "Texas kontra Johnson" stosunkiem głosów 5:4 Sąd Najwyższy uznał spalenie amerykańskiej flagi za sposób demonstrowania opinii chroniony przez pierwszą poprawkę do konstytucji USA.

Rok później w sprawie "USA kontra Eichman" sąd potwierdził prawo do palenia amerykańskiej flagi - znów stosunkiem głosów 5:4 - uznając uchwalone przez Kongres prawo chroniące flagę za niekonstytucyjne.

Debata o paleniu flagi amerykańskiej rozpoczęła się na nowo w USA po spaleniu flagi 10 listopada na kampusie college'u w Massachusetts w ramach powyborczych protestów przeciwników Trumpa.

Po incydencie uczelnia zdecydowała, iż flagi USA nie będą eksponowane na jej terenie.

Steve Vladeck, profesor Uniwersytetu w Teksasie zwraca uwagę, że propozycja Trumpa, by karać za palenie flagi, jest nie tylko sprzeczna z orzeczeniami Sądu Najwyższego, ale również wymiar proponowanej przez niego kary jest niekonstytucyjny.

- Nie można pozbawiać nikogo obywatelstwa nikogo, kto sam nie podjął kroków w tym kierunku, albo kto przysięgał wierność zagranicznemu suwerenowi - podkreślił prawnik.