Urubko ma opuścić bazę wraz z dwoma tragarzami. Do bazy wrócił w poniedziałek po tym jak, w związku ze złymi warunkami pogodowymi, zaprzestał ataku szczytowego na wysokości ok. 7600 metrów.

Z informacji przekazanych przez Roberta Jałochę, wysłannika "Faktów" wynika, że w rejonie bazy "przez całą noc padał śnieg i mocno wieje" - zła pogoda oznacza, że uczestników wyprawy czeka co najmniej pięć dni oczekiwania na poprawę warunków atmosferycznych.

Denis Urubko zdecydował się na opuszczenie ekipy biorącej udział w próbie zdobycia K2 ponieważ obie strony nie widziały możliwości dalszej współpracy po samowolnej decyzji Urubki.

O pogarszających się warunkach pogodowych poinformował na Facebooku również Krzysztof Wielicki, kierownik wyprawy.

Denis Urubko zdecydował się na samodzielny atak szczytowy m.in. dlatego, że według niego zima w wysokich górach kończy się wraz z końcem lutego. Himalaista krytykuje też sposób organizacji wyprawy i przekonuje, że "nie ma za co przepraszać, bo inni też nie są święci".