"Jesteśmy świadomi rosnącej liczby antyszczepionkowych właścicieli psów w USA, które wyrażają obawy, iż szczepienie zwierząt może doprowadzić u ich psów do pojawienia się zachowań charakterystycznych dla autyzmu. Nie ma jednak żadnego naukowego dowodu na to, by u psów występował autyzm, ani na to, że istnieje związek między szczepieniem a autyzmem" - głosi oświadczenie Brytyjskiego Stowarzyszenia Weterynaryjnego (BVA).

"Wszystkie lekarstwa wiążą się z możliwymi efektami ubocznymi ich zażywania, ale w przypadku szczepionek są one rzadkie, a pozytywne efekty szczepienia - chronienie zaszczepionego przed chorobami - znacznie przewyższają niepożądane reakcje, które mogą towarzyszyć szczepieniom" - czytamy w dalszej części oświadczenia.

- Szczepionki ratują życie i są ważnym narzędziem służącym ochronie zdrowia naszych zwierząt - mówi wiceprezes BVA Gudrun Ravetz.

- Nosówka i parwowirus są wciąż śmiertelnie niebezpieczne dla zwierząt domowych - a fakt, że nie mamy z nimi do czynienia na szerszą skalę, zawdzięczamy temu, że większość właścicieli zwierząt szczepi je - dodał Ravetz.

Oświadczenie BVA pojawiło się po tweecie nadanym przez redakcję programu "Good Morning Britain" emitowanego przez ITV, w którym zapowiedziano rozmowy z osobami nie szczepiącymi swoich zwierząt w obawie przed efektami ubocznymi, takimi jak pojawienie się autyzmu.

Liczba zwierząt otrzymujących szczepionki w Wielkiej Brytanii spada - z raportu organizacji PAW wynika, że w 2017 roku 25 proc. psów, 35 proc. kotów i 50 proc. królików nie otrzymało szczepionek w pierwszym okresie swojego życia.