W kompleksie, oprócz dzieci, znajdowało się pięć dorosłych osób, w tym dwóch uzbrojonych mężczyzn - informuje BBC.

Policja dokonała przeszukania po otrzymaniu informacji o "głodujących i potrzebujących wody i jedzenia". Nie wiadomo, w jaki sposób grupa znalazła się w tym miejscu. Policja określiła kompleks jako "małą karawanę, pokrytą piaskiem, bez bieżącej wody i elektryczności".

Jerry Hogrefe, szeryf hrabstwa Taos, powiedział ABC News, że dzieci były głodne, spragnione i brudne. - Jestem policjantem od 30 lat i nigdy nie widziałem czegoś takiego. Niewiarygodne - powiedział.

- Dzieci były wychudzone, widać im było żebra. Były skrajnie zaniedbane i bardzo się bały - dodał. Na miejscu nie znaleziono żadnej wody, a jedynym jedzeniem było kilka ziemniaków i pudełko ryżu.

Foto: AFP/ TAOS COUNTY SHERIFF'S OFFICE

Dwóch uzbrojonych mężczyzn zostało aresztowanych na miejscu zdarzenia i oskarżonych o wykorzystanie dzieci. Trzy kobiety, prawdopodobnie matki dzieci, również zostały zatrzymane, ale później je zwolniono.

Jeden z mężczyzn, zatrzymany z karabinem AR-15 i czterema pistoletami, był wcześniej poszukiwany w związku z podejrzeniem uprowadzenia swojego trzyletniego syna, ale chłopca nie było wśród znalezionej jedenastki. To właśnie te poszukiwania doprowadziły do odkrycia karawany.

Dziećmi zajęła się lokalna opieka społeczna.