Służby śledcze w Moskwie prowadzą dochodzenie w sprawie domniemanej napaści seksualnej na dzieci w związku z programem Real Talk.
To rosyjska adaptacja amerykańskiego "Kids Meet", którym dzieci rozmawiają z osobami o różnych doświadczeniach życiowych lub pod jakimś względem różniących się od ogółu.
W rosyjskim programie nazwanym "Real Talk" dzieci rozmawiały m.in. z osobą starszą, czarnoskórą, chora na anoreksję czy z karłowatością.
Jak tłumaczą realizatorzy programu, jego celem było wygaszenie niezdrowego zainteresowania dzieci odmiennością innych ludzi.
W jednym z odcinków gościem programu był 21-letni gej, Maksim Pankratow. Czworo dzieci w wieku 6-13 lat rozmawia z siedzącym na krześle mężczyzną. Maksim odpowiada na pytania, kiedy odkrył swoją orientację seksualną, opowiada o rodzinie i przyjaciołach, o tym, jak jest traktowany, mówi z nadzieją, że kiedyś będzie miał dzieci.
W rozmowie nie padły słowa dotyczące seksu czy innych intymnych spraw.
Ten odcinek "Real Talk" nie spodobał się zastępcy przewodniczącego Dumy Piotrowi Tołstojowi. Skontaktował się z Ministerstwem Spraw Wewnętrznych oraz z Roskomnadzorem - organem nadzoru telekomunikacyjnego.
Tołstoj uważa, że emisja odcinka "Real Talk" z gejem naruszyła rosyjskie przepisy o zakazie propagandy gejowskiej i może spowodować u dzieci poważną traumę.
Wskutek tego doniesienia MSW wszczęło postępowanie administracyjne w sprawie "propagowanie nietradycyjnych stosunków seksualnych", a Roskomnadzor zablokował realizację programu. Właściciele "Real Talk" usunęli swoje konto z YouTube.
Służby śledcze potwierdzają, że wszczęte zostało postępowanie karne w sprawie "napaści seksualnej na nieletnich". Śledczy przesłuchali producentów, a obecnie starają się "ustalić ofiary przestępstwa" i wszystkie istotne okoliczności".
Jak pisze rosyjskie radio Swoboda na swojej stronie internetowej, sam Pankratow po emisji programu spotkał się z groźbami, na przesłuchanie wezwano zaś rodziców dzieci, które wzięły udział nagraniu. Dwóm matkom grożono odebraniem praw rodzicielskich.
Za "propagowanie homoseksualizmu" w Rosji grozi od 12 do 20 lat pozbawienia wolności.
Jak pisze Human Rights Watch, Rosja już wcześniej stosowała dyskryminacyjną politykę antygejowską, aby stłumić pokojowe protesty w obronie osób LGBT.
W lipcu tego roku zamordowana została Jelena Grigoriewa, aktywistka walcząca o prawa osób LGBT. W Petersburgu znaleziono jej ciało z licznymi ranami kłutymi. Przed śmiercią dostawała pogróżki.