Europejski think tank European Council on Foreign Relations (ECFR) przeprowadził badania na szerokiej próbie respondentów (1500 osób) dotyczące społecznych obaw i oczekiwań. Przeprowadzono je w pierwszej połowie kwietnia, na ich wyniki wpłynęła więc pandemia koronawirusa i gorąca dyskusja o wyborach prezydenckich.

– Zajmujemy się polityką zagraniczną, więc interesowały nas głównie pytania dotyczące poglądów Polaków na Europę i świat w przededniu wyborów – mówi Piotr Buras, dyrektor warszawskiego biura organizacji. – Przy okazji zadaliśmy jednak także wiele pytań o wybory prezydenckie i postawy polityczne Polaków – dodaje.

Wyniki wskazują na dużą nerwowość w społeczeństwie, głównie dotyczącą spraw wewnętrznych – wzrostu cen czy podnoszenia podatków – oraz zagrożeń wynikających z epidemii. Atak wirusa inne obawy i niepokoje zepchnął na dalszy plan.

Praca i demokracja

– Starsi wyborcy boją się osłabienia demokracji bardziej od młodych; z kolei młodzi bardziej przejmują się utratą pracy – mówi Paweł Zerka, autor badań.

I wskazuje, że np. elektorat Małgorzaty Kidawy-Błońskiej, w którym starsi wyborcy są silnie reprezentowani, jest „ponadprzeciętnie zatroskany o demokrację". Natomiast relatywnie młodsze elektoraty Roberta Biedronia i Szymona Hołowni „obawiają się utraty pracy częściej niż wyborcy innych kandydatów".

Autopromocja
LOGISTYKA.RP.PL

Branża, która napędza polską gospodarkę

CZYTAJ WIĘCEJ

Obawy o 500+

Badanie poglądów elektoratów poszczególnych kandydatów na prezydenta, choć sama kampania jest dla obywateli mniej ważna niż rozwój pandemii, pozwala na dość precyzyjne ustalenie hierarchii ważności różnych obaw i oczekiwań. – Wyborcy Andrzeja Dudy oraz Krzysztofa Bosaka żywią generalnie mniej obaw niż pozostali wyborcy – analizuje autor badania. – Jedynym wyjątkiem są kwestie utraty 500+ oraz napływu imigrantów: w obu tych sprawach wyborcy Andrzeja Dudy mają więcej obaw niż reszta Polaków.

Z kolei obawy związane ze zwiększaniem się w Polsce dyskryminacji z przyczyn takich, jak wyznanie, pochodzenie lub orientacja seksualna, charakteryzują przede wszystkim wyborców kandydata Lewicy Roberta Biedronia.

To prowadzi autorów badań do wniosku, że wyraźne różnice w poglądach elektoratów w kwestiach takich, jak uchodźcy, zmiany klimatu czy dyskryminacja, pogłębiają podziały.

– Europa coraz mniej łączy, a coraz silniej dzieli Polaków. Konflikty o wybory i przyszłość Unii doświadczonej kryzysem koronawirusa mogą ten podział niebezpiecznie pogłębić – twierdzi Buras.

„Transakcyjne" – jak określa to Zerka – podejście do kwestii polityki klimatycznej także jasno pokazuje, że miodowy miesiąc w relacjach z UE dawno się skończył. – Tylko w elektoratach Kidawy-Błońskiej, Kosiniaka-Kamysza i Biedronia co najmniej 50 proc. bezwzględnie popiera politykę Unii w sprawach klimatycznych – mówi analityk. – W elektoratach pozostałych kandydatów (w tym Szymona Hołowni) przeważa opinia, że warto to robić tylko pod warunkiem uzyskania szczodrego wsparcia finansowego.

Wszystko to prowadzi do sytuacji opisywanej przez autorów badania, w której „wyraźny podział przebiega między wyborcami Andrzeja Dudy a elektoratem kandydatów opozycji. Co więcej, to właśnie Europa silniej różnicuje te elektoraty niż ich poglądy dotyczące gospodarki, obaw o przyszłość czy oczekiwań wobec polityki. A poziom poglądów dalekich od euroentuzjazmu nie jest w Polsce wcale mały".

Wiadomo za to, co powinien robić rząd: najważniejsze cele, jakie (oprócz walki z koronawirusem) powinien realizować, to według każdej grupy wiekowej niskie podatki albo szybki wzrost gospodarczy.

Zgoda panuje też w kwestii krytyki Kościoła: za stosowną do sytuacji uważa ją 55 proc. badanych i mniej więcej połowa elektoratu każdego z kandydatów i każdej grupy wiekowej. – Czterech na dziesięciu wyborców Andrzeja Dudy uważa, że krytyka Kościoła jest jednak zbyt ostra – z kolei ponad 40 proc. wyborców Kidawy-Błońskiej i Roberta Biedronia twierdzi, że jest ona zbyt łagodna – zauważa Zerka.

Tekst Pawła Zerka i Piotra Burasa na www.rp.pl