– Wizja tysięcy gwałcących i rabujących ukraińskich weteranów z zespołem stresu pourazowego, którzy po wojnie przyjadą do Polski jest zupełnie nierealna, nie obawiałbym się tego – powiedział PAP psychiatra Radosław Tworus, poproszony o odniesie się do krążących w internecie opinii, że po wojnie w Ukrainie do Polski przyjadą masowo „ostrzelani chłopcy” - weterani cierpiący na zespół stresu pourazowego (PTSD) - którzy będą gwałcić, rabować i zakładać mafie.
W opinii psychiatry trudno oszacować, jaki odsetek ukraińskich żołnierzy cierpi obecnie na PTSD. – Z tym zaburzeniem w ogóle do nas nie trafiają. Mamy oczywiście kontakty naukowe ze stroną ukraińską, ale nie otrzymujemy danych, które by pokazywały skalę tego zjawiska – powiedział Radosław Tworus.
Czytaj więcej
Młody żołnierz dowiedział się, że zabił półtora tysiąca ludzi. Dostał dyplom i gratulacje. Wtedy zaczęło to w jego głowie pracować i pojawiły się s...
Strachy na Lachy. O roli Rosji w rozsiewaniu niepokoju
W ocenie płk dr med. Radosława Tworusa, kierownika Kliniki Psychiatrii, Stresu Bojowego i Psychotraumatologii Wojskowego Instytutu Medycznego, wizja problemów Polaków z powodu ukraińskich weteranów z zespołem stresu pourazowego jest nierealna. Także z klinicznego punktu widzenia. Psychiatra zwrócił uwagę, że jednym z symptomów PTSD jest wycofanie z życia społecznego i chęć unikania miejsc i sytuacji kojarzących się z ekstremalnym zdarzeniem, które wywołało uraz. – Trudno więc sobie wyobrazić, aby tysiące weteranów z PTSD biegało z kałasznikowami po ulicach, bo o takich właśnie sytuacjach będą próbowali zapomnieć – zaznaczył Tworus. Przyznał, że zupełnie takich sytuacji się nie obawia. – Jeśli tacy weterani się pojawią, będzie to niewielki odsetek – ocenił lekarz.
Jego zdaniem, zagrożeniem mogą być ewentualnie osoby, które już przed wojną były zaburzone osobowościowo, a walka na froncie dała im dodatkową możliwość bezkarnego stosowania przemocy, zaś wojna jeszcze bardziej uodporniła je na widok śmierci i zabijania. Tacy byli żołnierze poszukujący adrenaliny mogą pojawić się w Polsce po wojnie i tworzyć np. organizacje przestępcze. Jak przypomniał, podobne zjawisko wystąpiło po wojnie prowadzonej przez ZSRR w Afganistanie. Dodał, że trzeba się na to przygotować i zastanowić nad odpowiednią ewidencją osób przekraczających granicę.
W opinii Tworusa wizja zagrażających Polsce weteranów z PTSD, którą straszy internet, jest pochodną społecznego strachu, podsycanego przez manipulacje związane z prowadzoną przez Rosję wojną psychologiczną. Ma ona osłabić naszą wolę wsparcia Ukrainy.
Czytaj więcej
Młody żołnierz dowiedział się, że zabił półtora tysiąca ludzi. Dostał dyplom i gratulacje. Wtedy zaczęło to w jego głowie pracować i pojawiły się s...
Psychiatra wyjaśnia, czym jest PTSD
Jak wyjaśnił Radosław Tworus, PTSD to zaburzenie uleczalne. Ujawnia się po ekstremalnym doświadczeniu, wiążącym się z bezpośrednim zagrożeniem życia. - Takie doświadczenie zostaje w głowie, a po jakimś czasie zaczyna pracować – wskazał ekspert.
PTSD zostało zidentyfikowane na początku lat 80., głównie przez psychiatrię amerykańską, na podstawie obserwacji weteranów, choć nie dotyczy wyłącznie wojny. Ekstremalnym zdarzeniem prowadzącym do zachorowania może być zarówno doświadczenie wojenne (również dla osób cywilnych znajdujących się w strefie działań wojennych), jak i uczestnictwo w wypadku drogowym. Częstą przyczyną tego zaburzenia – szczególnie u kobiet – jest także przemoc seksualna, a ostatnio przemoc wyrządzona przez człowieka w skali masowej, np. zamachy terrorystyczne. PTSD mogło się więc pojawić np. wśród niektórych uczestników maratonu w Bostonie w 2013 roku, podczas którego zdetonowano ładunki wybuchowe – wyjaśnił psychiatra.
Zaburzenie ujawnia się najwcześniej po około dwóch tygodniach od zdarzenia, a najpóźniej w ciągu sześciu miesięcy. Warunkiem jego rozpoznania jest występowanie trzech rodzajów objawów, w tym tzw. ponownego przeżywania. Do pacjentów wciąż powracają – np. w koszmarach sennych - obrazy, a nawet zapachy z miejsca traumatycznego zdarzenia. – Niektórzy nasi pacjenci reagowali paniką nawet na dźwięk lądujących obok kliniki helikopterów, bo przypominało im to zagrożenie z Afganistanu – zauważył psychiatra.
Drugi objaw PTSD to unikanie miejsc i sytuacji kojarzonych z urazem. Trzecim podstawowym objawem PTSD jest pobudzenie oraz napastliwe zachowanie. Pacjenci szukają przy tym aktywności o wysokim poziomie adrenaliny, np. szybkiej jazdy samochodem. konfrontacji. Nie potrafią także funkcjonować społecznie: rezygnują z pracy i nie wychodzą z domu m.in. z obawy, że mogą szukać bójki – przyznał Tworus.
Czytaj więcej
Uruchomiony został ogólnopolski telefon zaufania dla weteranów misji oraz ich rodzin. Mogą dzwonić osoby, które potrzebują pomocy psychologicznej i...
Wojna nie u każdego wywołuje zespół stresu pourazowego
Zapytany o skalę zachorowań na PTSD Tworus przyznał, że na 10 osób poddanych tej samej traumie tylko jedna będzie miała stres pourazowy. W warunkach wojennych jest jednak znacznie gorzej. Np. około 30 proc. polskich żołnierzy służących na misjach w Iraku i Afganistanie mogło mieć PTSD, choć - jak zastrzegł ekspert – nigdy nie przeprowadzano na ten temat rzetelnych badań. Jak podał, Amerykanie szacowali , że w Afganistanie ok. 50 proc. ich żołnierzy miało zaburzenia z grupy PTSD, na co wpływał stopień nasilenia ekstremalnych zdarzeń, w których uczestniczyli.
Zdaniem rozmówcy PAP sam fakt uczestniczenia np. w wojnie nie oznacza, że jest się skazanym na PTSD. To kwestia indywidualnej podatności, także adaptacji – np. do warunków wojennych – ale również przygotowania. – W wojskach specjalnych praktycznie w ogóle nie odnotowano tego typu zaburzeń. Dzięki wielogodzinnym ćwiczeniom większość sytuacji, z którymi się stykają tak wyszkoleni żołnierze, jest dla nich przewidywalna – zaznaczył ekspert.
Lekarz zaznaczył, że PTSD daje się leczyć. Łączy się w tym celu farmakoterapię i psychoterapię. Podstawowym lekiem są preparaty inhibitorów zwrotnego wychwytu serotoniny, stosowane na różnego rodzaju zaburzenia lękowe. Zaś do kluczowych metod psychoterapeutycznych w pracy z PTSD należy technika przedłużonej ekspozycji, EMDR i trening wyobrażeniowy. Po 6-8 tygodniach następuje u pacjenta zadowalająca poprawa. Czasem leczenie PTSD w ogóle nie jest konieczne, a część objawów ustępuje samoistnie, bo – jak wyjaśnił psychiatra - organizm ma ogromne zdolności samonaprawcze.