Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jak policyjne statystyki pokazują wzrost agresji wobec Ukraińców i dlaczego nie pokazują one pełnego obrazu sytuacji.
  • W jaki sposób retoryka polityczna oraz dezinformacja wpływają na wzrost aktów wrogości.
  • Na czym polega falowy charakter antyukraińskich nastrojów i co jest ich punktem zapalnym.
  • Jak ostatnie napięcia dyplomatyczne rzutują na społeczny odbiór Ukraińców w Polsce.

Obrzucenie wyzwiskami dwóch 11-letnich ukraińskich dziewczynek jadących autobusem w Bielsku-Białej w minioną sobotę przez 54-letniego mężczyznę – jak się później okazało, kierowcę bielskiego MPK, który już wcześniej zwyzywał pasażerkę – Polkę – poruszyło opinię publiczną. Incydent nagrała telefonem jedna z dziewczynek. Mężczyzna został zatrzymany, usłyszał zarzuty publicznego znieważenia na tle narodowościowym. Przyznał się do winy, wyjaśniając swoje powody. Prokuratura ich jednak nie ujawnia. 

Politycy przerzucają się winą 

Sprawa stała się pretekstem do wzajemnych pretensji polityków. Szef MSWiA Marcin Kierwiński stwierdził, że „Kaczyński, Braun czy Czarnek robią wiele, żeby brunatna fala rozlała się po Polsce. Ofiarami są zarówno Polacy, jak i obcokrajowcy. Mam komunikat dla tych wszystkich, którzy rozmiłowali się w nienawiści: policja zawsze będzie reagowała stanowczo. Zero tolerancji!”. W podobnym tonie napisała Barbara Nowacka, ministra edukacji. „Czarnek, Kowalski, Braun i reszta właśnie zaczynają zbierać ponure owoce swojej nagonki na uchodźców. Powinniście przeprosić i natychmiast się opamiętać. Umiecie?”.

Rzecznik PiS Rafał Bochenek winą za „brutalizację życia publicznego” obarczył obecnie rządzących.

Głos zabrał też lider Konfederacji Krzysztof Bosak zaznaczył: „Wyładowywanie swojego gniewu i frustracji na przypadkowych osobach to zło, niezależnie od kontekstu, a już szczególnie wobec kobiet czy dzieci. Pamiętajmy, by w takich sytuacjach reagować, a nie tylko przyglądać się czy nagrywać” – napisał.

Rośnie nienawiść, czy też wyczulenie na nią i zgłaszanie incydentów policji

Napastnik z autobusu nie został aresztowany (ma dozór policji), został zwolniony z MPK. Za publiczne znieważenie osoby z powodu jej przynależności narodowej, etnicznej, rasowej, wyznaniowej grozi do 3 lat więzienia.

180 zawiadomień

dotyczących „mowy nienawiścij” wobec Ukraińców zanotowano w I półroczu 2026 r.

Z danych Komendy Głównej Policji dla „Rzeczpospolitej” wynika, że skala agresji wobec Ukraińców w naszym kraju w tym roku mocno wzrosła.

Jeszcze w 2024 r. przebywający u nas obywatele Ukrainy złożyli 267 zawiadomień o „przestępstwach z nienawiści”, których ofiarą mieli paść. Rok później takich zgłoszeń było nieco mniej – łącznie 275. Obecny rok to już ewidentny wzrost – w pierwszym półroczu złożono 180 tego typu zawiadomień – wynika z danych KGP. To oznacza wzrost o ponad 30 proc. w przeciągu roku i niemal 35 proc. w porównaniu z 2024 r. Jeżeli ta dynamika się utrzyma, to do końca roku skala może sięgnąć 360 takich przypadków.

Należy jednak zaznaczyć, że wskazane liczby dotyczą złożonych zawiadomień, a nie „przestępstw stwierdzonych”. Ile zgłoszeń się potwierdziło i ile z nich po przeprowadzeniu postępowania istotnie zakwalifikowano jako przestępstwo „z nienawiści” – KGP podlicza te dane.

Część ofiar nie chce złożyć zawiadomień o przestępstwie bo się po prostu boi

dr Jacek Kucharczyk, socjolog

Szokujące przykłady jak ten w bielskim autobusie są nagłaśniane przez media

W maju grupa 15-18-latków pobiła i obrzuciła wulgarnymi epitetami trzech ukraińskich nastolatków na Moście Świętokrzyskim w Warszawie. Pięciu napastników zostało zatrzymanych – prokuratura wyjaśnia, jaki był powód bójki i czy miał on podłoże narodowościowe. Najciężej poszkodowany został 16-letni Artem, zdiagnozowano u niego pęknięcie czaszki.

Na początku lipca w budynku Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu, dwóch mężczyzn związanych z Konfederacją nagrywało telefonem komórkowym pracującą tam Ukrainkę, której zadawali pytania dotyczące m.in. Stepana Bandery. Wrzucone do internetu nagranie spowodowało falę hejtu wobec kobiety. Jak się później okazało, jeden z mężczyzn jest byłym żołnierzem WOT, któremu wcześniej postawiono zarzut szpiegostwa na rzecz Rosji. Kilka dni temu dwóch Polaków – 29 i 49 lat – rozwiesiło antyukraiński transparent w podpoznańskich Owińskach.

Tragicznie zakończyła się bójka w Bytowie – trzech Ukraińców pobiło 36-letniego Polaka i jego 44-letnią towarzyszkę. Mężczyzna zmarł w szpitalu. W tym przypadku mogło jednak chodzić o porachunki osobiste, a nie narodowościowe – nadal wyjaśnia to policja.

Oto najgłośniejsze przykłady agresji z ostatnich tygodni. Czy zachowań kwalifikowanych jako „przestępstwa z nienawiści” jest rzeczywiście więcej, czy też obywatele Ukrainy (których jest ok. 1,2 mln w Polsce) mają większą świadomość prawną, a więc są bardziej wyczuleni na tego typu incydenty?

– Zakładam, że te statystyki i tak nie odzwierciedlają całej prawdy. Zwykle przyjmuje się, że liczba zgłoszeń przestępstw z nienawiści jest zaniżona.  Część ofiar nie chce złożyć zawiadomień o przestępstwie, bo się po prostu boi – ocenia dr Jacek Kucharczyk, socjolog, prezes Instytutu Spraw Publicznych. Jego zdaniem „toksyczna atmosfera” wokół Ukraińców w Polsce z wypowiedzi polityków oraz z internetu przenosi się do „realu”. – Mamy efekt przyzwolenia. Nie trzeba się już wstydzić, a nawet niektórzy uważają, że napaści na Ukraińców są powodem do dumy. Nie zapominajmy, że skumulowaną wściekłość wzmacniają również „rosyjskie trole” – dodaje socjolog.

Agresja i mowa nienawiści pojawiają się falami – są punkty zapalne

Związek Ukraińców w Polsce przeprowadził „Monitoring mowy nienawiści” za lata 2024-2025 i przygotował raport, którego autorzy dowodzą, że nic nie dzieje się bez przyczyny.

Czytaj więcej

Polacy wciąż chcą pomagać Ukraińcom, ale na dużo mniejszą skalę niż zaraz po wybuchu wojny

„Dynamika antyukraińskiej mowy nienawiści i przestępstw motywowanych uprzedzeniami ma w Polsce charakter falowy. Determinowana jest przede wszystkim przebiegiem wydarzeń oraz procesów politycznych i społecznych. Pozostaje w ścisłym związku z aktywnością podejmowaną w ramach rosyjskiej wojny informacyjnej przeciwko Zachodowi”.

Wymieniają punkty zapalne, m.in. w 2005 r., po „Pomarańczowej Rewolucji”, a na większą skalę w 2013 r. w związku z 80. rocznicą „Krwawej Niedzieli” na Wołyniu, w 2016 r. w związku z premierą filmu „Wołyń” – piszą autorzy raportu, w tym Mirosław Skórka, prezes Związku Ukraińców w Polsce. Według nich w 2025 r. nastąpił kolejny, „znaczący wzrost agresji skierowanej przeciwko społeczności ukraińskiej”. Powodem była kampania prezydencka, w której politycy przerzucali się pomysłami na ograniczenie przywilejów Ukraińców w Polsce.

Czytaj więcej

Ukraińcy jak inni cudzoziemcy. Czy likwidacja przywilejów odwróci antyukraińskie nastroje w Polsce?

Stowarzyszenie „Demagog” i Instytut Monitorowania Mediów podliczyli, że od kwietnia do lipca 2025 r. (czas najintensywniejszej kampanii wyborczej) zidentyfikowano w polskim internecie 94 tys. antyukraińskich wpisów o łącznym zasięgu ponad 32 mln kontaktów.

W opinii autorów raportu „szczególną rolę w nasilaniu niechęci do Ukraińców odegrał w tym okresie kandydujący na urząd prezydenta RP Grzegorz Braun, który uczestniczył w akcji zdejmowania ukraińskiej flagi z budynku ratusza w Białej Podlaskiej, czym zapoczątkował szeroką akcję usuwania flag, realizowaną w różnych miejscach w Polsce, w której wzięli udział nie tylko jego współpracownicy, ale również zwykli obywatele”.

Ten rok jest jeszcze trudniejszy w relacjach polsko-ukraińskich. W 2026 r. wzajemną niechęć podgrzała ponownie sprawa Wołynia, a właściwie decyzji prezydenta Zełenskiego o nadaniu jednemu z batalionów nazwy „Bohaterów UPA”, co spowodowało, że prezydent Karol Nawrocki odebrał Order Orła Białego prezydentowi Ukrainy. Na jaw wyszła niechęć przekazania technologii dronowych Polsce, nieodebranie podarowanych im MiG-ów oraz wyłączenie na prośbę Ukrainy Polski z Antybalistycznej Koalicji Rakietowej.

Czytaj więcej

Co o rzezi wołyńskiej wiedział Bandera? Przyczyny ludobójstwa

O tym, że sprawa UPA zmieniła nasz stosunek do mieszkających w Polsce Ukraińców pokazał ostatni lipcowy sondaż IBRiS na zlecenie „Rzeczpospolitej”. Zmianę nastrojów na gorsze wskazało aż 33,6 proc. respondentów, na lepsze – 1,8 proc., 60,7 proc. nie zmieniło swojego zdania. 

Winą za obecny kryzys ponad połowa ankietowanych (56 proc.) obarczyła Wołodymyra Zełenskiego. Co piąty badany (20 proc.) uznał, że w równym stopniu winę ponoszą prezydenci Ukrainy i Polski, a niemal taki sam odsetek (19,7 proc.) wskazał prezydenta Karola Nawrockiego.

Kryminolog: wpływ ma także naganne zachowanie Ukraińców 

O skomentowanie przedstawionych danych „Rzeczpospolita” poprosiła kryminologa prof. Brunona Hołysta. – W pierwszym okresie napływu Ukraińców po wybuchu wojny, przeważały wobec nich pozytywne uczucia, teraz agresja i nienawiść stają się bardziej powszechna. Pewien wpływ na to mają politycy, działacze społeczni. Jeśli stwierdzają, że Ukraińców jest u nas za dużo, to niektóre osoby (z elektoratu – red.) uważają, że w takich dążeniach selektywno-agresywnych trzeba ich wspierać. Część opinii publicznej jest nacechowana niechęcią wobec cudzoziemców, a u niektórych ludzi narasta poczucie agresji – komentuje prof. Hołyst.

Kryminolog wskazuje również na inny aspekt zmiany nastawienia do przyjezdnych zza południowo-wschodniej granicy.

– W związku z tym, że Ukraińców jest w Polsce dużo, to zaczynają być widoczne pewne negatywne aspekty ich obecności, potęgują się zjawiska patologiczne. Nie chcę powiedzieć, że dostarczają argumentów przeciwko sobie, ale kiedy na przykład spowodują wypadek po pijanemu, w którym ktoś zostaje ranny czy traci życie, to takie zdarzenie wpływa na postrzeganie całej społeczności. Zwłaszcza, że to, co ktoś zrobi, jest zawsze bardziej widoczne – tłumaczy prof. Brunon Hołyst.