Reklama

Opozycjonistka uciekła z Białorusi po czterech latach w więzieniu. „To katownia”

Znanej białoruskiej działaczce demokratycznej udało się uciec z kraju. Od 2021 roku przebywała w kazamatach dyktatora. – Czuję się jak po zmartwychwstaniu – opowiada, będąc już w Wilnie.
Palina Szarenda-Panasiuk z mężem Andrejem na dworcu kolejowym w Wilnie

Palina Szarenda-Panasiuk z mężem Andrejem

Palina Szarenda-Panasiuk z mężem Andrejem na dworcu kolejowym w Wilnie

Foto: Barys Haretski

Palina Szarenda-Panasiuk została zatrzymana na początku 2021 roku. Służby dyktatora wdarły się do jej mieszkania w Brześciu podczas trwającej w całym kraju fali represji wymierzonej w przeciwników Aleksandra Łukaszenki. Oskarżono ją o „stosowanie przemocy wobec funkcjonariusza MSW” i na początku skazano na dwa lata więzienia. Po upływie tego terminu usłyszała kolejne spreparowane zarzuty i kolejny wyrok. 

Jej mąż, znany opozycjonista Andrej Szarenda, ponad 60 dni spędził za kratkami po sfałszowanych wyborach prezydenckich w 2020 roku. Po wyjściu na wolność, w styczniu 2021 roku, opowiadał „Rzeczpospolitej”, jak władze groziły mu odebraniem dzieci (mają dwóch synów). Krewnym opozycjonistów udało się wywieźć dzieci na Litwę. Andrej usłyszał nowe zarzuty (oskarżono go o „znieważenie prezydenta”) i był ścigany przez służby bezpieczeństwa, wylądowałby za kratkami, gdyby przez błota i lasy nie uciekł przed dyktatorem na Litwę.

Zabookuj najlepsze treści na wakacje!

Skorzystaj z promocji wakacyjnej i zyskaj dodatkowe drukowane magazyny: Nauka i Historia.

Twoje rzetelne i obiektywne źródło najważniejszych informacji z Polski i ze świata.

Promocja dotyczy subskrypcji RP.PL na rok.

Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama