Od listopada u ponad tysiąca uczennicy z Iranu stwierdzono objawy zatrucia. Wiele z nich musiało zostać hospitalizowanych.

Do setek przypadków zatruć przez drogi oddechowe uczennic dochodziło głównie w Kom, świętym mieście szyitów położonym na południe od Teheranu.

Przed tygodniem wiceminister zdrowia Iranu, Younes Panahi potwierdził, że uczennice padły ofiarą celowych działań.

Czytaj więcej

Apel iranistów i iranistek o wsparcie uwięzionych za protesty w Iranie

Do zatruć dochodzi w czasie, gdy Iranem wstrząsają protesty społeczne po śmierci w niejasnych okolicznościach 22-letniej Kurdyjki, Mahsy Amini, zatrzymanej przez teherańską policję moralności za naruszenie surowych reguł dotyczących ubioru, w jakim kobiety powinny pojawiać się w miejscach publicznych.

Teraz głos w sprawie zabrał najwyższy przywódca duchowy Iranu. Ajatollah Ali Chamenei stwierdził, że władze muszą "poważnie zająć się sprawą zatruć uczennic". - To niewybaczalna zbrodnia... sprawcy tej zbrodni powinni zostać surowo ukarani - podkreślił.

Przypadki zatruć wykryto jak dotąd w 25 z 31 prowincji Iranu

Niektórzy irańscy politycy sugerowali, że sprawcy ataków na dziewczęta mogą dokonywać ich, ze względu na sprzeciw wobec edukacji dla kobiet.

Przypadki zatruć wykryto jak dotąd w 25 z 31 prowincji Iranu. Niektórzy rodzice, z obawy o zdrowie swoich córek, przestały puszczać je do szkół. W Iranie doszło też do protestów rodziców domagających się działań władz.