Pakistańscy lekarze konsultowali się najpierw ze mną, a teraz przejął to znakomity specjalista doktor Manuel Couche. Przygotowanie apteki pod kątem leczenia odmrożeń dla wyprawy na K2 opierałem w dużej mierze na jego publikacjach oraz wytycznych Polskiego Towarzystwa Medycyny i Ratownictwa Górskiego, po konsultacjach z doktorem Adamem Domanasiewiczem i doktorem Pawłem Podsiadło.

W celu leczenia Elisabeth polscy himalaiści oddali część leków, które były na ich wyposażeniu, bo takie środki nie są dostępne w Pakistanie. Połowę leków potrzebnych w Pakistanie przekazaliśmy Elisabeth. Niedługo poleci ona do Francji. Odmrożenia zasadniczo nie zabijają. Najważniejsze było ustabilizowanie funkcji życiowych: nawodnienie, ogrzanie.

Czy jest ryzyko, że teraz polskiej wyprawie zabraknie leków? Trudno było postąpić inaczej i nie udzielić pomocy Francuzce. Liczymy na to, że aż tyle medykamentów nie będzie potrzebnych, ale nawet, gdyby Polacy się nie podzielili się z Revol, to i tak istnieje ryzyko, że w pewnym momencie leków zabraknie. Trudno wziąć zapas leków dla dziesięciu odmrożonych, bo w pewnym momencie trzeba by wziąć ze sobą na wyprawę szpital. Prostaglandyny zostało w zapasach mniej, ale liczymy, że nie będzie tak wielu odmrożonych. Może uda się jeszcze jakiś transport dostarczyć do bazy?

Jeżeli chodzi o choroby wysokościowe, to śmiertelne są dwie: wysokościowy obrzęk mózgu i wysokościowy obrzęk płuc. Ten, kto cierpi na obrzęk płuc staje się niewydolny oddechowo i umiera z powodu zatrzymania oddechu. Zaawansowany obrzęk mózgu z kolei powoduje zaburzenia świadomości i funkcji poznawczych. To może być powodem popełnienia błędu, upadku, który doprowadzi do śmierci. Jeśli to trwa zbyt długo to obrzęk mózgu doprowadza do uszkodzenia i zaburzenia funkcji ośrodków odpowiedzialnych za oddychanie i krążenia. Najlepszym ratunkiem jest schodzenie w dół i podanie tlenu.

 

 

Najczęściej himalaistów zabija wycieńczenie wysokością, wychłodzeniem, wysiłkiem. Nazywamy to deterioracją wysokościową. Trzydzieści procent wypadków śmiertelnych w Himalajach zdarza się podczas schodzenia ze szczytu. Z tego się biorą upadki albo pozostanie na wysokości, bo himalaista nie ma sił, żeby dalej iść, a koniecznie trzeba zejść niżej. Dzień ataku jest najbardziej niebezpiecznym dniem podczas całej wyprawy.