Historię Syryjczyka przybliża agencja Reutera. Kassam Shahadah jest szczęśliwy, że udało mu się uzyskać prawo pobytu dzięki azylowi. Rozumie osoby, które próbują się dostać do Unii Europejskiej.

- Każde dziecko marzy o lepszym życiu, o pokoju i wszystkim, co daje mu radość i szczęście. Każdy chciałby uciec z tego kraju... To jest piekło - powiedział. 

- To jest śmiertelnie niebezpiecznie droga. Nie radziłbym nikomu odbywać takiej podróży. Jest to bardzo ryzykowne i często kończy się niepowodzeniem - powiedział 54-letni lekarz z Grajewa.

Czytaj więcej

Szef MSW Ukrainy: Trzeba zbudować 2,5 tys. km ogrodzenia na naszych granicach

Według niepotwierdzonych informacji w lasach wzdłuż granicy zmarło 10 migrantów. Wielu z nich koczowało bez jedzenia i wody przez wiele dni.

Shahadah, który przyjechał do Polski, ponieważ trzy dekady temu studiował tam medycynę, jest wolontariuszem organizacji humanitarnej zajmującej się nowo przybyłymi migrantami.

Czasami pracuje jako tłumacz języka arabskiego w szpitalach leczących migrantów lub pomaga rodzinom migrantów dowiedzieć się, co stało się z bliskimi, którzy zginęli.

Shahadah powiedział, że nowo przybyli są przerażeni przymusowym powrotem na Białoruś. - To, co widzieli, co przeżyli po tamtej stronie, jest dla nich koszmarem - powiedział.