W maju większość mieszkańców Irlandii zagłosowało za liberalizacją przepisów ws. aborcji, która dotychczas byłą w tym kraju praktycznie nielegalna. 18 września przepisy na mocy których aborcja była nielegalna przestały obowiązywać.

W środę minister zdrowia Irlandii Simon Harris miał powiedzieć, że był to "niezwykle historyczny dzień". Dopytywany jak państwo będzie podchodzić do kwestii płatności za aborcję, Harris stwierdził, że "zgodnie z jego intencją świadczenie to będzie darmowe".

Przepisy antyaborcyjne weszły w życie w Irlandii w XIX wieku. Od tego czasu wiele Irlandek podróżowało do Wielkiej Brytanii, by tam poddać się aborcji, a ostatnio najczęściej zamawiało pigułki wczesnoporonne przez internet od zagranicznych dostawców.

Według danych przedstawionych przez Harrisa w 2016 roku 3265 Irlandek wyjechało za granicę by tam poddać się aborcji.

Mówiąc o tym dlaczego aborcja powinna być darmowa Harris stwierdził, że od początku mówił, że nie chciał, aby koszt zabiegu był przeszkodą w poddawaniu się aborcji.

- Jeśli koszt jest barierą mogą stać się dwie rzeczy: albo rozwój prywatnych klinik (oferujących aborcję) - czego nie chcemy w Irlandii, albo dalszy proceder wyjeżdżania (za granicę by poddać się aborcji) - tłumaczył irlandzki minister zdrowia.

Nowe przepisy regulujące kwestię aborcji mają umożliwić przeprowadzanie jej na żądanie do 12 tygodnia ciąży. Aborcja powyżej 23 tygodnia ciąży ma być nadal nielegalna.

Nowe przepisy mają wejść w życie na początku 2019 roku.