Reklama
Rozwiń
Reklama

Brytyjska rodzina w agonii

Za 20 lat w Wielkiej Brytanii będzie więcej singli wychowujących dzieci, niż osób w związkach małżeńskich - prognozują demografowie

Aktualizacja: 17.04.2009 02:42 Publikacja: 16.04.2009 21:18

W Wielkiej Brytanii liczba rodziców samotnie wychowujących dziecko zwiększyła się od 1971 roku az tr

W Wielkiej Brytanii liczba rodziców samotnie wychowujących dziecko zwiększyła się od 1971 roku az trzykrotnie

Foto: Reuters

Model "dwoje rodziców plus dzieci" powoli – jak pisze "Daily Telegraph" – przechodzi do historii. Jeszcze w 1971 roku takie rodziny stanowiły 52 procent wszystkich gospodarstw domowych. Dziś tylko 36 procent. W ubiegłym roku zawarto najmniej małżeństw od 1895 roku – 237 tysięcy, podczas gdy rekord z czasów II wojny światowej wynosił 471 tysięcy.

Połowa z dzisiejszych małżeństw i tak kończy się rozwodem. "To znak upadku naszego społeczeństwa" – piszą internauci na stronach brytyjskich gazet. Coraz więcej młodych Brytyjczyków w ogóle nie myśli o ślubie. Obecnie małżeństwa stanowią 49 procent społeczeństwa, ale w 2031 roku ma ich być już tylko 41 procent. Pierwszy raz liczba singli ma wtedy przekroczyć liczbę osób pozostających w związkach małżeńskich.

Wielu Brytyjczyków przyznaje, że chce mieć dzieci, ale zamierza wychowywać je bez ślubu. Powód? Opieka państwa, które wspiera raczej samotne matki niż tradycyjne rodziny.

– To skutek polityki laburzystów. Odkąd doszli do władzy w 1997 roku, robią wszystko, by obrzydzić ludziom tradycyjny model rodziny. Znieśli ulgi podatkowe dla małżeństw oraz zasiłki dla dzieci wychowujących się w tradycyjnych rodzinach – mówi "Rz" Patricia Morgan, brytyjska socjolog i autorka książki "Wojna między państwem a rodziną". Podkreśla, że wskutek tego ludziom nie opłaca się brać ślubu ani wychowywać dzieci w rodzinie. – Opłaca się za to być samotną matką, najlepiej taką, która ma czworo dzieci z czterema różnymi mężczyznami. Kobiety z nizin społecznych zachodzą w ciążę, bo dzięki temu mają prawo do mieszkania socjalnego – tłumaczy.

Jak wynika z najnowszych danych brytyjskiego urzędu statystycznego, aż 30 procent kobiet poniżej 30. roku życia zdecydowało się na dziecko przed ukończeniem 25 lat. Ale tylko 24 procent wzięło ślub. Nigdy w historii brytyjskiej statystyki narodziny dziecka aż tak wyraźnie nie wyprzedzały ślubu. Dla porównania – w 1971 roku zamężnych było trzy czwarte Brytyjek poniżej 25 lat, ale tylko połowa z nich urodziła dzieci.

Reklama
Reklama

Ostatnie 38 lat to epoka, która wywróciła brytyjską rodzinę do góry nogami. W tym czasie do władzy doszło tzw. pokolenie '68. – Politykę rodzinną Partii Pracy kształtują byłe czołowe feministki, które nienawidzą mężczyzn i uważają, że ojcowie są niepotrzebni – uważa Morgan.

Od 1971 roku dwukrotnie zwiększyła się liczba singli, a rodziców samotnie wychowujących dziecko przybyło aż trzykrotnie. Dziś jest ich ponad 5 milionów, z czego aż 47 procent żyje poniżej granicy ubóstwa ustalonej przez rząd. – Dzieci z takich rodzin wychowują się na dysfunkcjonalne istoty, alkoholików, bezrobotnych, którzy również nie będą w stanie stworzyć normalnej rodziny. I tak bez końca. Uzależnia się ludzi od państwa. Dzięki temu będzie coraz więcej osób niezdolnych do normalnego funkcjonowania w społeczeństwie – podkreśla Morgan.

Skutki upadku tradycyjnej rodziny widać już dziś. Mali Brytyjczycy nie znają dyscypliny, nie mają żadnych autorytetów, skoro rozwody stały się normą nawet w rodzinie królewskiej. Wielka Brytania jest w czołówce Europy, jeśli chodzi o liczbę aborcji u 12-letnich dziewczynek. Szkoły nie są w stanie poradzić sobie z małoletnimi chuliganami. Jak wynika ze statystyk, siedmiu na dziesięciu małoletnich przestępców pochodzi z niepełnej rodziny. Tuż przed Wielkanocą całym krajem wstrząsnęła historia kilku 9 – 11-latków, którzy brutalnie pobili swoich kolegów, o mały włos ich nie zabijając.

Ale zdaniem niektórych psychologów doniesienia o kryzysie rodziny są przesadzone. – Denerwują mnie tego typu raporty. To, że dziecko wychowuje się tylko z jednym rodzicem, nie musi wpływać negatywnie na jego rozwój – przekonuje "Rz" brytyjska psycholog rodzinna dr Sandra Wheatley. Jej zdaniem lepiej żyć szczęśliwie tylko z matką lub ojcem, niż wychowywać się w rodzinie, w której panuje przemoc. – Społeczeństwo się zmienia. Tradycyjna rodzina to przeżytek i nie ma co nad nią ubolewać. Najważniejsza jest miłość – podkreśla Wheatley.

Model "dwoje rodziców plus dzieci" powoli – jak pisze "Daily Telegraph" – przechodzi do historii. Jeszcze w 1971 roku takie rodziny stanowiły 52 procent wszystkich gospodarstw domowych. Dziś tylko 36 procent. W ubiegłym roku zawarto najmniej małżeństw od 1895 roku – 237 tysięcy, podczas gdy rekord z czasów II wojny światowej wynosił 471 tysięcy.

Połowa z dzisiejszych małżeństw i tak kończy się rozwodem. "To znak upadku naszego społeczeństwa" – piszą internauci na stronach brytyjskich gazet. Coraz więcej młodych Brytyjczyków w ogóle nie myśli o ślubie. Obecnie małżeństwa stanowią 49 procent społeczeństwa, ale w 2031 roku ma ich być już tylko 41 procent. Pierwszy raz liczba singli ma wtedy przekroczyć liczbę osób pozostających w związkach małżeńskich.

Pozostało jeszcze 81% artykułu
Reklama
Społeczeństwo
Szwedzki spór o imigrantów. Samorządy obawiają się ich stracić. Dlaczego?
Materiał Promocyjny
Startupy poszukiwane — dołącz do Platform startowych w Polsce Wschodniej i zyskaj nowe możliwości!
Społeczeństwo
Wielki plan imigracyjny. Wszyscy członkowie społeczności Bnej Menasze mają wrócić do Izraela
Społeczeństwo
Dania zamknięta dla obcych
Społeczeństwo
Słoweńcy byli za legalizacją eutanazji. Po roku zmienili zdanie
Społeczeństwo
Państwo socjalne przerosło Niemców
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama