Córka Lecha Kaczyńskiego, w wideo zamieszczonym przez warszawskie struktury partii, zaprasza na "Marsz Niepodległości i Solidarności".
Kaczyńska nie angażowała się w ostatnią kampanię wyborczą PiS. Wiosną prezes PiS Jarosław Kaczyński mówił, że jego bratanica chce zająć się dziećmi. Sugerował, że potem sama może zdecydować o większym zaangażowaniu politycznym.
Po wyborach Kaczyńska udzieliła wywiadu "Gazecie Polskiej Codziennie", w którym mówiła, że angażowanie się w politykę jest naszym obowiązkiem. Dementowała w nim spekulacje o konflikcie między nią a Jarosławem Kaczyńskim. Powiedziała, że była "zszokowana" kiedy czytała w prasie, że jest obrażona na szefa PiS. - Jarosław Kaczyński jest i zawsze będzie jedną z najbliższych mi osób - podkreślała w wywiadzie.
Zdaniem konsultanta do spraw marketingu politycznego Tomasza Skupieńskiego, aktywność Kaczyńskiej w mediach nie jest przypadkowa. W serwisie "Kampania na żywo" stawia tezę, że córka zmarłego prezydenta może być "ostatnią szansą" PiS na zwycięstwo w wyborach.
"Puszczając wodze fantazji, można sobie wyobrazić układ, w którym Jarosław Kaczyński pozostaje szefem PiS, a Marta Kaczyńska staje się nową twarzą ugrupowania. O młodej, wykształconej, urodziwej kobiecie z mężem i dwójką dzieci ciężko będzie powiedzieć, że jest moherowa, zacofana, nierozumiejąca naszych czasów czy podobna do kartofla. Pewnie ma też konto w banku. PiS mogłoby zachować linię ideologiczną, Jarosława Kaczyńskiego na stanowisku prezesa, a zyskać coś, co wydaje się nieodwracalnie stracone – szansę na zwycięstwo w wyborach. Marta Kaczyńska jako twarz PiS pozwoliłaby odrzucić wszystkie łatki, które ugrupowanie otrzymało z tytułu przywództwa Jarosława Kaczyńskiego i jego osobistych przywar" - przekonuje Skupieński.