"Bardzo dziękujemy za wszystkie płynące do nas wyrazy wsparcia, wspomnienia, kondolencje i modlitwy" – napisali bliscy aktorki na jej oficjalnej stronie internetowej.
Uroczystości pogrzebowe Anny Przybylskiej rozpoczęły się o godzinie 13 nabożeństwem w kościele pod wezwaniem Najświętszej Maryi Panny Królowej Polski przy ul. Armii Krajowej w Gdyni. O godz. 15 nastąpiło odprowadzenie ciała do grobu na Cmentarzu Parafialnym przy parafii pod wezwaniem Św. Michała Archanioła w Gdyni – Oksywie przy ul. płk. Dąbka.
Przed pogrzebem rodzina apelowała o niewykonywanie zdjęć w tych niezwykle trudnych dla niej chwilach. Prosiła też o nieprzynoszenie kwiatów.
Podczas uroczystości pogrzebowych odbyła się kwesta poświęcona pamięci Zmarłej na rzecz hospicjum im. Świętego Wawrzyńca w Gdyni.
W uroczystościach w kościele uczestniczyli m.in. jej przyjaciele aktorzy i reżyser Radosław Piwowarski, który w imieniu środowiska filmowego ma pożegnać aktorkę w swoim przemówieniu na cmentarzu.
Podczas nabożeństwa w kościele NMP Królowej Polski w centrum miasta ksiądz, wspominając podczas homilii Annę Przybylską, mówił, że odeszła jedna z najpiękniejszych i najpopularniejszych polskich aktorek. - Szanowała swego widza, role wybierała rozsądnie, stroniła od blichtru, czerwonego dywanu, świateł i reflektorów; pod którymi stawała tylko wtedy, kiedy było to konieczne; nade wszystko została normalną, kochaną Anią dla rodziny i przyjaciół i dla wszystkich, którzy ją kochali i podziwiali - powiedział.
- Walczyła do końca mimo tego, że los co chwilę rzucał ją na kolana i odbierał jej nadzieję; po każdym ciosie podnosiła się i ponownie stawała do walki - dodał. Jak podkreślił, Anna Przybylska walczyła o każdy dzień jak każdy chory; nie mówiła: należy mi się. - Robiła to z wielkiej miłości do dzieci, do najbliższych i do życia; dla niej najważniejsza była miłość, przyjaźń, rodzina i dzieci. Piękną i młodą aktorkę opłakuje cała Polska - mówił.
Aktorka przez wiele lat angażowała się w pomoc na rzecz potrzebujących i chorych.
- Poproszona o pomoc nigdy nie odmawiała, niczego w zamian nie oczekując. Jeśli tylko nie kolidowało to z jej obowiązkami rodzinnymi i zawodowymi, uczestniczyła w gdyńskich akcjach charytatywnych i społecznych - wspominali urzędnicy z Gdyni.
Przypomnieli, że w 2008 roku, będąc u szczytu sławy aktorka bezinteresownie wzięła udział w miejskiej kampanii Mistrzostwa Świata w Odpoczywaniu. W 2011 r. została matką chrzestną promu „Stena Spirit", a jeszcze rok temu zachęcała gdynian do aktywnego trybu życia, będąc twarzą Gdyńskiego Poruszenia.
Od wtorku można się wpisywać do księgi kondolencyjnej wystawionej przez urząd miasta w Gdyni. Księga jest wyłożona w InfoBoxie przy ul. Świętojańskiej 30 w Gdyni w godz. 10 - 19. Księga będzie wyłożona do piątku włącznie.
Anna Przybylska zadebiutowała w 1997 roku rolą w filmie "Ciemna strona Wenus". Popularność przyniosła jej rola Marylki w jednej z pierwszych polskich telenowel - "Złotopolscy". Grała także w "Daleko od noszy" i w "39 i pół". Wystąpiła też w filmie Bogusława Lindy "Sezon na leszcza", w "Dniu świra" Marka Koterskiego, w "Dlaczego nie!", "Karierze Nikosia Dyzmy" , a ostatnio w "Sępie".
W ubiegłym roku u aktorki wykryto raka trzustki. Przeszła operację usunięcia guza w jednej z gdańskich klinik. Z rakiem walczyła do końca. Na wiosnę szukała pomocy u amerykańskich lekarzy. Do końca wierzyła, że wygra walkę o zdrowie.
W ostatnim wywiadzie prasowym, którego udzieliła w lutym magazynowi „Viva!" powiedziała: „Teraz jednak przesterowałam swoją głowę na pozytywne myślenie. Żeby cieszyć się życiem. I walczyć, bo mam o co. Trudne do opisania, co ja przeżywam w tym momencie, kiedy pada, czy nie pada, czy zimno, czy nie zimno, a ja mogę uśmiechnięta, pełna siły iść z piersią do przodu".
Reżyser Radosław Piwowarski wspominając zmarłą aktorkę mówił: „Jej urok był naturalny, nie było w tym niczego sztucznego. Ona miała coś takiego, że ludzie ją kochali".
Według Piwowarskiego, gdyby "Anna Przybylska urodziła się w Stanach Zjednoczonych, bez wątpienia zostałaby gwiazdą światowego formatu".
Zmarła w niedzielę w swoim domu w Gdyni w kręgu najbliższych. Miała niespełna 36 lat. Osierociła troje dzieci - córkę Oliwię i dwóch synów - Szymona i Jana, dzieci ze związku z piłkarzem Jarosławem Bieniukiem.