Pokazują one na bieżąco to, co dzieje się w ich czterech ścianach – także swoje dzieci. Jeśli ktoś jest ciekawy, można podglądać ich na specjalnie założonej przez Dzikowskich stronie w internecie.

Sprawa od kilku dni jest przedmiotem kpin w sieci. Basia i Mietek nie tylko pokazują swoje życie prywatne, ale także swój adres zamieszkania i telefon kontaktowy. Internauci wykorzystując te dane przysłali im do domu m.in. prostytutkę, pizze i zakupy z internetowego sklepu.

Ale o ile dorośli mogą pokazywać w sieci co chcą, o tyle nie powinni oni wykorzystywać w ten sposób dzieci. Inna sprawa, że sposób, w jaki się do nich zwracają i obciążają obowiązkami, może budzić wątpliwości, czy dzieci są traktowane przez rodziców dobrze.

Dlatego właśnie w sprawę włączył się Marek Michalak. Na swojej stronie na Facebooku poinformował, że „w związku z licznymi informacjami od obywateli na temat sytuacji małoletnich dzieci rodziców, którzy na stronie internetowej za pomocą kamer internetowych upubliczniają na żywo obrazy z życia rodziny, Rzecznik Praw Dziecka wystąpił do Sądu Rejonowego w Poznaniu o podjęcie działań pozostających w kompetencji sądu opiekuńczego i o wgląd w sytuację małoletnich.”

– Dorośli, publikując zdjęcie dziecka w sieci, powinni odpowiedzieć sobie na pytanie, czy sami chcieliby być oglądani w takiej sytuacji, miejscu czy pozie – komentuje na stronie Rzecznik.