Do tragedii doszło w środę po południu w Puszczykowie pod Poznaniem. 35-latka wraz z dwoma synami: czterolatkiem i siedmiolatkiem poszła na spacer nad Wartę.

Zapłakanego młodszego chłopca zauważył wędkarz. Okazało się, że matka dziecka oraz jego starszy brat wpadli do rzeki. Mężczyzna wezwał służby ratunkowe.

Nad rzekę ruszyło pogotowie, policja i straż pożarna m.in. grupa wodno-nurkowa z Poznania, która rozpoczęła poszukiwania. Pierwszą znaleziono matkę. Kobieta żyła jeszcze, ale mimo godzinnej reanimacji, nie udało się jej uratować.

Strażacy przez kilka godzin szukali chłopca w rzece. Około godz. 20 ich sonar wskazał miejsce, gdzie może znajdować się jego ciało. Nurkowie w tym miejscu znaleźli zwłoki chłopca. Wyciągnęli je z rzeki.

Jeszcze wieczorem policja ustaliła tożsamość ofiar - to okoliczni mieszkańcy. Czteroletni chłopiec oraz jego ojciec zostali objęci opieką psychologa.

Policjanci przypuszczają, że podczas spaceru siedmiolatek wpadł do rzeki, a matka ruszyła mu na ratunek, ale przebieg tragedii wyjaśni prowadzone śledztwo.