Trzaskowski stwierdził, że podczas protestów policja używa nieadekwatnych środków nacisku wobec demonstrujących - głównie kobiet.
- Użycie środków przymusu bezpośredniego powinno być ostatecznością, zwłaszcza w sytuacji, w której siły policyjne są zdecydowanie większe niż siły demonstrujących - powiedział Trzaskowski.
Czytaj także:
Sondaż: Radykalnie spadło zaufanie do policji
Prezydent Warszawy zarzuucił też policji, że funkcjonariusze interweniujący podczas protestów nie są oznakowani, nie maja na mundurach naszywek z nazwiskami, co stoi w sprzeczności z przepisami.
Trzaskowski zapowiedział, że w przypadku dalszych naruszeń, miasto rozważy "idące w miliony" finansowanie policji.
- Nie może być tak, że policja podlega tak politycznej presji i niestety jej ulega - oświadczył prezydent stolicy.
Na te słowa zareagowała warszawska policja.
"Zapewniamy mieszkańców Warszawy, że bez względu na wielkość otrzymywanego od władz miasta dofinansowania lub jego całkowite zawieszenie, będziemy zawsze dokładać starań, aby w swoim mieście czuli się Państwo bezpiecznie" - brzmi jej komunikat w mediach społecznościowych. "To dla nas najwyższy priorytet".