Więźniów dozorują funkcjonariusze SW, którzy sami włączali się do pracy przy zabezpieczeniach wałów. Pracują ramię w ramię ze skazanymi, strażakami, żołnierzami i mieszkańcami. Prace trwały dzień i noc, począwszy od 19 maja, i ciągną się do dzisiaj.
Wspólnie udało się uratować np. Wał Zawadowski w Warszawie czy podwarszawskie Łomianki. Z żywiołem walczyło tam kilkaset osób przez tydzień podczas pierwszej fali, a także kiedy woda ponownie wezbrała. Ocalono Śródmieście i Stare Miasto we Wrocławiu. Podczas awarii kolektora pracowali tylko więźniowie i funkcjonariusze. Umacniali wał na Wiśle niedaleko Opola Lubelskiego w okolicy Kępy Gosteckiej i Soleckiej. Więźniowie ewakuowali mieszkańców Domu Uzdrowienia Chorych w Głogowie, wynosili akta z archiwów wielu sądów.
Więziennictwo szybko odpowiada na apele starostów, burmistrzów, prezydentów miast i komendantów straży pożarnej. Podczas czerwcowej fali na Wiśle w nocnej akcji przy zabezpieczaniu Wału Zawadowskiego, którego przerwanie groziło zalaniem Wilanowa w Warszawie, błyskawicznie dowieziono 113 więźniów.
– Byliśmy tam pierwsi. W ciągu 40 minut dojechała pierwsza grupa ze Służewca – mówi płk Kwieciński. – Dyspozycyjność Służby Więziennej jest wyższa niż np. wojska – ocenia Marek Kujawa, zastępca dyrektora Biura Bezpieczeństwa i Zarządzania Kryzysowego w Urzędzie Miasta Warszawy.
W niektórych więzieniach okręgu warszawskiego i opolskiego gotowano posiłki dla ratowników na Odrze. Ośrodki doskonalenia kadr SW przyjęły pod swój dach poszkodowane rodziny, którym woda zabrała dorobek życia.
– Woda wdarła się tylko do kilku jednostek. W Kędzierzynie Koźlu, Opolu i w Jaśle do piwnic, a w Bydgoszczy na szczęście dotarła tylko do bramy więziennej i cofnęła się – wyjaśnia płk Kwieciński.