Za 2011 r. mazowieckiemu oddziałowi Narodowego Funduszu Zdrowia dyrektorzy innych oddziałów są winni 54 mln zł, a za 2009 r. 117 mln zł. Jest to wierzytelność za leczenie pacjentów spoza województwa. Podobnie jest w oddziale śląskim. Jego dyrektor czeka, aż inne oddadzą mu 16 mln zł.
3 mld zł ma NFZ na migracje pacjentów w 2012 r.
– Cały czas upominamy się w oddziałach o zwrot, ponieważ taka sytuacja jest niedopuszczalna. Ich dyrektorzy powinni zarezerwować pieniądze na migracje pacjentów – mówi Wanda Pawłowicz, rzecznik prasowy mazowieckiego oddziału.
Prawo wyboru
Chorzy często korzystają z usług medycznych poza miejscem swego zamieszkania. Zgodnie z ustawą o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych ( DzU z 2008 nr 164, poz. 1027 ze zm.) każdy może sobie wybrać szpital, w którym chce się poddać operacji lub terapii, spośród wszystkich placówek mających umowę z NFZ. Ustawa zobowiązuje jednocześnie urzędników oddziału NFZ do zapłaty za leczenie jego pacjenta temu oddziałowi, który finansuje placówkę hospitalizującą tego chorego.
2 mld złotych wydały w 2010 r. oddziały NFZ na leczenie pacjentów przyjeżdżających spoza regionu
Problem w rozliczeniach między oddziałami NFZ polega na tym, że przepisy nie przewidują żadnych możliwości egzekucyjnych jednego oddziału wobec drugiego.
Jedyne działania prawne może podjąć tu prezes centrali NFZ.
Odwołanie dyrektora
– Prezes wysłał w styczniu pismo do zadłużonych dyrektorów, których zobowiązał do natychmiastowej zapłaty. Konsekwencją niewywiązania się z tego obowiązku, zgodnie z ustawą o świadczeniach (...), może być odwołanie dyrektora zadłużonego oddziału – tłumaczy Andrzej Troszyński, rzecznik prasowy centrali.
Okazuje się jednak, że długi to system naczyń połączonych. Adam Dębski z oddziału podlaskiego, który jest winny mazowieckiemu ponad 3 mln zł, tłumaczy, że jego dyrektor zwróci pieniądze, dopiero gdy odzyska swoją wierzytelność od jednostki warmińsko-mazurskiej.
Najbardziej pożądane przez pacjentów placówki specjalistyczne ulokowane są właśnie w województwach mazowieckim, śląskim czy dolnośląskim. W Warszawie wielu chorych przyjeżdża na terapię lub chemioterapię m.in. do Centralnego Szpitala Klinicznego MSW czy Wojskowego Instytutu Medycznego. Na Śląsku prym wiedzie klinika okulistyczna w Katowicach i Instytut Onkologii w Zabrzu. Śląski oddział w 2011 r. wydał na migracje 400 mln zł.
Barbara Misińska, dyrektor mazowieckiego oddziału, poinformowała, że niespłacenie długów przez dyrektorów może mieć poważne konsekwencje. Powoduje to, że zaczyna brakować pieniędzy na finansowanie świadczeń w oddziale mazowieckim i jeśli sytuacja się nie zmieni, warszawskie szpitale nie dostaną zwrotu kosztów leczenia chorych spoza regionu.
To może dodatkowo pogrążyć i tak zadłużone placówki.
– Rocznie leczymy ponad połowę dzieci spoza województwa, ponieważ przeprowadzamy trudno dostępne w innych regionach zabiegi. Dopłacamy ponad drugie tyle do leczenia każdego naszego pacjenta, bo kontraktu z NFZ nie wystarcza – mówi Paweł Trzciński, rzecznik prasowy Centrum Zdrowia Dziecka, które ma kilkunastomilionowy dług i nieopłacone nadwykonania.
masz pytanie, wyślij e-mail do autoki k.nowosielska@rp.pl