W środę połączone sejmowe komisje: Sprawiedliwości i Praw Człowieka oraz Komisja Ustawodawcza zapoznały się się z doroczną informacją o istotnych problemach wynikających z działalności i orzecznictwa Trybunału Konstytucyjnego w 2013 r.
Z prezentacji wygłoszonej przez prof. Andrzeja Rzeplińskiego, prezesa Trybunału, wynika, że w zeszłym roku TK ogłosił 71 wyroków. W 39 orzekał niekonstytucyjność przynajmniej jednego przepisu. Prawie 2/3 dotyczyło zakresowej niekonstytucyjności przepisów. W 16 TK odroczył termin utraty mocy niekonstytucyjnych przepisów, w tym w siedmiu na najdłuższy okres – 18 miesięcy.
– Takie odroczenia wiążą się m.in. z tym, że dotyczą zmian w kodeksach – mówił prof. Rzepliński, a te z natury rzeczy i rangi powinny być ostrożnie i wszechstronnie wyważone.
Jak wynika ze sprawozdania, średni czas czekania na wyrok Trybunału wynosi 19 miesięcy. W ocenie prezesa TK jest to dla opinii publicznej najwymowniejszy wskaźnik sprawności. Ten okres nie jest jednak zależny tylko od 15 sędziów TK i jego ekspertów. Rzutuje na niego poziom zawiłości spraw i czas oczekiwania TK na stanowiska Sejmu czy prokuratora generalnego. Instytucje te muszą mieć też czas na przemyślenie sprawy.
– TK też chce mieć panoramiczny obraz problemu konstytucyjnego, jaki przychodzi mu rozstrzygać – podkreślał prezes Rzepliński.
W sumie w zeszłym roku do TK trafiło 480 spraw, wniosków, pytań prawnych i skarg konstytucyjnych. Mniej więcej tyle samo wpłynęło w 2012 r. (486). Z tym że było o 15 proc. więcej spraw, które nie podlegają wstępnej selekcji. Wśród nich są: wnioski prezydenta (trzy), z czego dwa o tzw. kontrolę prewencyjną, prokuratora generalnego (dziesięć) i rzecznika praw obywatelskich (27), grup posłów i senatorów (odpowiednio 16 i cztery).
Sądy powszechne złożyły 50 pytań prawnych, a administracyjne – osiem. Najwięcej było skarg konstytucyjnych obywateli i firm, ale tylko co czwarta trafiła do merytorycznego rozpoznania.
Sprawozdaniem TK zajmie się jeszcze Sejm.