Sędzia Zbigniew Kapiński to dobry wybór na I prezesa Sądu Najwyższego?

Spośród kandydatów, którzy zostali wyłonieni przez zgromadzenie ogólne, uważam, że to dobry wybór. Problem w tym, że nie rozwiązuje to problemu Sądu Najwyższego. Stoją przed nim sprawy, których nowy I prezes – nawet jeśli będzie nadzwyczajnie dobry – i tak nie rozwiąże.

Dlaczego?

Bo problem nie tkwi w człowieku, tylko w braku rozwiązań ustawowych i politycznego porozumienia.

Czytaj więcej

Jest nowy pierwszy prezes Sądu Najwyższego. Decyzja prezydenta Nawrockiego

O jakich problemach pan mówi?

O wielu. O zakończeniu podziału sędziów Sądu Najwyższego na neosędziów i paleosędziów; o rozwiązaniu problemu Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych. Dalej: o rozwiązaniu problemu Izby Odpowiedzialności Zawodowej, Zawodowej, żeby skończyły się wnioski o wyłączenia sędziów, o kwestionowanie prawidłowości składów czy w ogóle statusu sędziów. To jeszcze nie koniec. Żeby zaczęły się normalne Zgromadzenia Ogólne Sędziów SN, żeby sędziowie zasiadali w składzie pełnym izby, kiedy jest taka potrzeba czy połączonych izb czy też całego Sądu Najwyższego. To są wszystko rzeczy, których teraz nie ma. Nie mówię już o utracie autorytetu Sądu Najwyższego. Trzeba to rozwiązać właśnie w sposób ustawowy.

Bez ustawy się nie da?

Naiwne jest myślenie, że po tylu latach poważnych problemów nagle my sobie usiądziemy i powiemy: było minęło, a teraz już będzie dobrze.

A jak sędzia Zbigniew Kapiński wypada na tle prezes Małgorzaty Manowskiej?

Sądzę, że podobnie i jego prezesowanie będzie kontynuacją linii , którą prezentowała pani prezes Manowska. Nowy prezes nie jest osobą, która ma charakter dążący w kierunku bardzo radykalnych, rewolucyjnych rozwiązań . A jak będzie, to dopiero zobaczymy. Jestem ciekaw, jak się zachowa w sprawie zwołania posiedzenia Krajowej Rady Sądownictwa czy jak będzie reagował na wnioski od członków Trybunału Stanu, bo przypomnę, że tam przecież przewodniczącym jest właśnie I prezes SN. Ma więc ogromny wpływ na bieg ewentualnych postępowań przed Trybunałem Stanu.

Czytaj więcej

Ewa Szadkowska: Nawrocki pokazał Kaczyńskiemu… gdzie jego miejsce

A z merytorycznego punktu widzenia sędzia Zbigniew Kapiński to dobry sędzia? Obaj przecież od lat orzekacie w sprawach karnych.

Niewątpliwie miał tę przewagę nad wszystkimi pozostałymi kandydatami, że właśnie jest sędzią i to jest sędzią od wielu, wielu lat. Był przez lata sędzią sądu apelacyjnego, był wykładowcą, rozpoznawał najróżniejsze, także trudne sprawy, kierował Izbą Karną w SN, a to też jest pewne ważne doświadczenie. Nie chcę oceniać warsztatowo innych kandydatów, bo żeby zrobić to uczciwie należałoby przeprowadzić szczegółowe badania, a od tego są sędziowie wizytatorzy. Powtórzę jednak, że jeśli ktoś zostaje sędzią sądu apelacyjnego, a tych, patrząc na ogólną liczbę sędziów, jest stosunkowo niewielu, to znaczy , że na pewno te merytoryczne warunki spełnia. Nie jest to osoba z jakimś rodowodem naukowym, jak to bywało często w przeszłości, czy jakimś niezwykłym dorobkiem naukowym międzynarodowym, bo takich i kandydatów i I prezesów także mieliśmy.

Patrząc na najbliższą przyszłość Sądu Najwyższego to, obok zmian ustawowych, potrzebny jest w nim dialog. Sędzia Kapiński ma predyspozycje do dialogu? Będzie dążył do niego?

Uważam, że dialog w samym SN, w obecnej sytuacji nie wystarczy. Bez dialogu najważniejszych sił politycznych i osób zajmujących najważniejsze stanowiska w Polsce ten problem się nie rozwiąże. Takie panuje powszechne przekonanie wśród sędziów. Nawet więc najwyższej klasy zdolności koncyliacyjne nowego I prezesa nie wystarczą. Trzeba się dogadać na najwyższym szczeblu, jak ten problem rozwiązać czy nawet szczeblach, bo tu jeden szczebel nie wystarczy.

Czytaj więcej:

Sądy i Prokuratura Sędzia Piotr Prusinowski: Zamiast „my i wy” może czas na kategorię „nasze”

Pro