Wyrok Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej z 24 marca dotyczył statusu sędziów sądów powszechnych powołanych na wniosek Krajowej Rady Sądownictwa, która wskutek zmian prawnych obowiązujących od 2018 r., utraciła swą niezależność od władzy wykonawczej. 

Czytaj więcej

TSUE rozstrzygnął spór o neosędziów. Wyrok nie wszystkim będzie pasował

TSUE rozstrzygnął dwie istotne kwestie. Po pierwsze wskazał, że zgodnie z unijnym prawem sądy krajowe muszą mieć możliwość orzekania w sprawie wyłączenia sędziego ze względu na wady w jego powołaniu. Nie ma znaczenia, że  przepisy prawa krajowego i orzecznictwo Trybunału Konstytucyjnego wykluczają takie badanie, sąd krajowy po prostu odstępuje od takich przepisów krajowych i orzecznictwa i samodzielnie bada legalność powołania sędziego. W razie ustalenia, że sędzia nie spełnia wymogu „sądu ustanowionego uprzednio na mocy ustawy”, sąd powinien postanowić o wyłączeniu tak powołanego sędziego.

Po drugie TSUE wskazał, że sam fakt powołania sędziego na wniosek tzw. neoKRS, której uchwały nie mogą być zaskarżone do sądu spełniającego standard unijny, lecz wyłącznie do wadliwie obsadzonej Izby Kontroli Nadzwyczajnej Sądu Najwyższego, nie jest wystarczający do uznania, że sędzia nie spełnia wymogu „sądu ustanowionego uprzednio na mocy ustawy”. Badając, czy dany sędzia powinien być wyłączony, należy wziąć pod uwagę „nie tylko okoliczności związane z procesem ich powołania, lecz również inne istotne elementy kontekstu poprzez dokonanie całościowej oceny wszystkich okoliczności towarzyszących ich powołaniu".

Czytaj więcej

Nowy sędzia Trybunału Konstytucyjnego: wyrok TSUE nie legalizuje neosędziów

HFPC: orzeczeń neosędziów nie można automatycznie uznawać za nieistniejące

Jak wskazuje HFPC, w sytuacji sędzi, której dotyczyło pytanie prejudycjalne, TSUE zauważył, że przed powołaniem wykonywała ona funkcję starszej asystentki sędziego. Kolegium sądu i zgromadzenie przedstawicieli sędziów oceniły ją pozytywnie. Inni uczestnicy procedury powołań nie kwestionowali tej nominacji. Nie wskazano też żadnych innych istotnych okoliczności związanych z procesem powołań, które mogłyby "przyczynić się do wzbudzenia w przekonaniu jednostek uzasadnionych wątpliwości co do niepodatności tej sędzi na czynniki zewnętrzne". 

"W świetle omawianego rozstrzygnięcia, nie ma podstaw do przyjmowania, że fakt powołania sędziego sądu powszechnego na wniosek »nowej« KRS automatycznie oznacza jego niezdolność do orzekania. Tym bardziej, niezasadne jest uznawanie, że wszystkie orzeczenia wydawane przez tak powołane, mają charakter nieistniejący. Jednocześnie jednak, TSUE wyraźnie podkreślił, że w świetle prawa UE sądy mają kompetencję do badania prawidłowości powołań sędziowskich i ani przepisy prawa, ani wyroki TK nie są w stanie ich jej pozbawić"  - podkreśla HFPC w swoim komentarzu.

TSUE dostrzegł też, że sama możliwość badania powołań sędziowskich przy rozpatrywaniu wniosków o wyłączenie sędziego jest niewystarczająca. Potrzebne są nowe przepisy, które rozwiążą problem systemowo i umożliwią ocenę możliwości dalszego wykonywania zadań przez osoby wadliwie powołane na stanowiska sędziów, uwzględniającą charakter i wagę nieprawidłowości popełnionych w toku procedury powoływania sędziów.

Co z neosędziami, którzy wcześniej byli adwokatami, radcami lub prokuratorami?

HFPC zauważa, że w kontekście potrzeby systemowych regulacji pojawia się pytanie, jak wyrok TSUE może wpłynąć na trwające prace legislacyjne nad rządowym projektem ustawy regulującej status tzw. nowych sędziów, opartym na podziale tej grupy osób na trzy kategorie i stosowaniu wobec nich rozwiązań skutecznych z mocy prawa.

Przypomnijmy, że chodzi o tzw. ustawę praworządnościową (ustawę o przywróceniu prawa do niezależnego i bezstronnego sądu ustanowionego ustawą poprzez uregulowanie skutków uchwał Krajowej Rady Sądownictwa, podjętych w latach 2018-2025), przygotowaną przez resort sprawiedliwości ministra Waldemara Żurka. Nad jej projektem pracują obecnie sejmowe komisje, a w lutym odbyło się jej publiczne wysłuchanie. Projekt zakłada podział tzw. neosędziów na trzy grupy:

1. „grupa zielona” - absolwenci Krajowej Szkoły Sądownictwa i Prokuratury, referendarze i asystenci, którzy straciliby możliwość wykonywania zawodu, gdyby nie wzięli udziału w konkursach organizowanych przez neoKRS. Projekt potwierdza skuteczność ich powołania na stanowiska sędziowskie;  

2.  „grupa żółta” - to sędziowie awansowani z udziałem obecnej KRS. Projekt przewiduje ich powrót na poprzednie stanowiska sędziowskie, przy jednoczesnym delegowaniu do obecnych sądów na okres dwóch lat. Osoby te mogłyby wziąć udział w kolejnych konkursach na stanowiska sędziowskie wyższych instancji; 

3. „grupa czerwona” - osoby, które przed powołaniem na wniosek neoKRS nie były sędziami, lecz wykonywały inne zawody prawnicze. Takie osoby – w myśl projektu – przestaną być sędziami, a o prawie ich powrotu do wcześniejszych zajęć miały decydować właściwe samorządy zawodowe.

Sprawa, która zainicjowała postępowanie w TSUE, dotyczyła bezpośrednio sędzi z „grupy zielonej”, której status – w świetle rządowego projektu – nie byłby kwestionowany i która mogłaby kontynuować orzekanie na dotychczasowym stanowisku. Jednak HFPC zauważa, że z uzasadnienia wyroku TSUE nie wynika jednoznacznie, że np. fakt wykonywania przed powołaniem zawodu adwokata czy radcy prawnego (tzw. grupa czerwona) miałby automatycznie dyskwalifikować sędziego.

„A skoro tak, to można zastanawiać się, czy sędziowie zakwalifikowani w świetle projektu do grupy żółtej lub czerwonej, spośród których część może być zdolna do wykonywania zadań sędziego w sposób niezawisły i bezstronny, mogą być z mocy ustawy usunięci ze swoich stanowisk lub przeniesieni bez swej zgody do orzekania w sądach niższego szczebla” - czytamy w komentarzu.

HFPC dodaje jednak: TSUE wyraźnie podkreślił, że prawo UE nie narzuca jednego modelu regulacji omawianego problemu.  Polsce przysługuje więc w tym zakresie szeroki margines swobody. Kluczowe jest natomiast, by przyjęte rozwiązania zapewniały ”za pomocą obiektywnych kryteriów, iż jedynie te osoby powołane wadliwie, które dają wystarczające gwarancje niezależności i bezstronności, będą mogły dalej wykonywać swoje zadania".

Czy wyrok TSUE będzie miał znaczenie w sprawach przez Trybunałem w Strasburgu?

Jest jeszcze kwestia, którą podnosi od wielu miesięcy ministerstwo sprawiedliwości: odszkodowania zasądzane przez   Europejski Trybunał Praw Człowieka za orzeczenia wydane z udziałem neosędziów. Resort twierdzi, że Polska płaci za nie tysiące euro i Skarb Państwa może domagać się od neosędziów zwrotu tych kwot.

Czytaj więcej

Prof. Romanowski: neosędziowie powinni zwrócić państwu 500 mln euro

Fundacja uważa, że wyrok TSUE może mieć znaczenie również dla toczących się obecnie przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka spraw dotyczących tzw. neosędziów sądów powszechnych.

„Formalnie ETPC nie jest związany orzecznictwem TSUE. Niemniej, niejednokrotnie brał je w przeszłości pod uwagę, również w sprawach dotyczących kryzysu praworządności w Polsce. Można się więc spodziewać, że orzecznictwo polskiego Sądu Najwyższego oraz TSUE, w świetle którego nie można traktować „nowych” sędziów sądów powszechnych tak jak „nowych” sędziów SN, będzie dla ETPC istotnym argumentem” – komentuje dr Marcin Szwed, prawnik HFPC.