Reklama
Rozwiń
Reklama

Sędzia Matras: Wielu sędziów woli stać z boku. To niezgodnie z etosem

Nie może być mowy o orzekaniu zgodnie z tym, czego ktoś inny oczekuje, czy o myśleniu: "Jak tak orzeknę, to będę miał spokój" - powiedział na antenie TOK FM sędzia Sądu Najwyższego Jarosław Matras. Jego zdaniem, efekt mrożący działa na wielu sędziów w Polsce, a to niezgodne z etosem sędziowskim.

Publikacja: 25.08.2022 13:45

Jarosław Matras

Jarosław Matras

Foto: rp.pl

dgk

Sędzia Jarosław Matras jest sędzią Sądu Najwyższego od kilkunastu lat. Wcześniej pracował w Wydziale Karnym Sądu Okręgowego i Sądu Apelacyjnego w Lublinie. Jest też jednym z 1500 sygnatariuszy listu w obronie dwóch sędzi z Sądu Apelacyjnego w Warszawie: Ewy Gregajtys i Ewy Leszczyńskiej-Furtak, które po kilkudziesięciu latach orzekania w Wydziale Karnym zostały bez swej zgody przeniesione do Wydziału Pracy i Ubezpieczeń Społecznych.

- Dla mnie to ewidentne szykany za wydawane orzeczenia, za opieranie się na konstytucji i stosowanie prawa europejskiego. Te przenosiny służą wyłącznie władzom Sądu Apelacyjnego, które chcą uciszyć środowisko sędziowskie. Chcą się pozbyć "kłopotu", ale nie patrzą przez pryzmat ludzi - obywateli, których sprawy trafią do sądu - uważa sędzia Matras.

Dodał, że nagłe przenoszenie sędziów do zupełnie innej kategorii spraw to zaprzeczenie idei specjalizacji w sądownictwie. - To tak, jakbyśmy z dnia na dzień przenieśli lekarza, który leczy choroby serca do okulistyki - wyjaśnił sędzia.

W ocenie Jarosława Matrasa, zbyt wielu sędziów nie chce się podpisać pod listem w obronie koleżanek z obawy przed konsekwencjami.

Reklama
Reklama

- Uważam, że na większość środowiska działa efekt mrożący. Nie mówię tylko o przenoszeniu z wydziału do wydziału, ale o wszczynaniu postępowań dyscyplinarnych czy zawieszaniu sędziów za wydawanie orzeczeń, które nie spodobały się władzy. Choćby sędzia Agnieszka Niklas - Bibik ze Słupska czy Adam Synakiewicz z Częstochowy. Nikt z tych sędziów nie popełnił czynów sprzecznych z prawem w sensie obyczajowym, nie złamał norm prawa karnego. Tu chodzi wyłącznie o wydane przez nich orzeczenia. I jeśli inni sędziowie to widzą, to części z nich jest wygodniej powiedzieć: "Nie będę się wychylał. Bo jak się wychylę i orzeknę tak jak uważam, że powinno się orzec, to ktoś mnie może za to zawiesić. To oznacza nieprzyjemności, nie będę mógł pracować, jeszcze mi obniżą wynagrodzenie. To lepiej nie będę orzekał tak jak myślę, tylko zrobię tak, by było to dla mnie bezpieczne" - tłumaczy Jarosław Matras. - A to jest zaprzeczenie idei służby sędziego. To bardzo niebezpieczne - dodaje.

Sędzia SN apeluje do koleżanek i kolegów, by nie poddawali się takiemu myśleniu.

- Na ciebie nie ma prawa działać cokolwiek, co powodowałoby, że będziesz myślał innymi kategoriami, pozaprawnymi. Nie może być mowy o orzekaniu zgodnie z tym, czego ktoś inny oczekuje, czy o myśleniu: "Jak tak orzeknę, to będę miał spokój". Trzeba mieć odwagę w orzekaniu. Jeśli tej odwagi nie masz - mówię to do sędziów - to znaczy, że przysięga sędziowska chyba nie jest przestrzegana - powiedział Jarosław Matras. Jak tłumaczy, niedopuszczalne jest, by przy orzekaniu wychodzić z założenia, że najważniejsze jest to, by samemu nie mieć kłopotów.

 - Najważniejsza jest odwaga wynikająca z etosu pracy sędziego. Jeśli tak właśnie wykładam przepisy prawa, to jest to albo białe, albo czarne. Tu nie ma szarości - nie można wychodzić z założenia: "Myślę białe, ale pójdę w inną stronę" - wyjaśnił sędzia SN.

Podatki
Od 7 stycznia nowe zasady rozliczania podatku od spadków i darowizn
Nieruchomości
Trudniej będzie zablokować sąsiadowi budowę. Wchodzą w życie nowe przepisy
Prawo dla Ciebie
Abonament RTV w górę. Tyle zapłacimy w 2026 r.
Praca, Emerytury i renty
Kiedy wypłaty 800 plus w styczniu 2026? Zmiany w terminach przelewów
Nieruchomości
SN: Współwłaściciel nie ma prawa żądać całego odszkodowania za czynsz
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama