W trwającym ok. trzech lat procesie sąd wysłuchał ostatniego z uczestników (czterech po drodze zmarło) i wydałby wyrok, gdyby nie zgłoszenie dodatkowych dokumentów.

Powodowie poczuli się dotknięci wypowiedzią prof. Zybertowicza, doradcy prezydenta Dudy, na zakończenie zorganizowanej przez Kancelarię Prezydenta debaty oksfordzkiej dla młodzieży szkół średnich o znaczeniu okrągłego stołu: „…wielu obserwatorów i komentatorów okrągłego stołu nie uświadamia sobie, jak głęboka prawda była w komentarzu Andrzeja Gwiazdy, po rozmowach okrągłego stołu, gdy powiedział: podczas okrągłego stołu władza podzieliła się władzą ze swoimi własnymi agentami”.

Czytaj więcej

Dlaczego 30 lat temu obradowano przy okrągłym stole?

Zdaniem powodów stworzenie przez Andrzeja Zybertowicza u odbiorców, a zwłaszcza u młodzieży, skojarzeń nazwisk i wizerunków powodów z agentami i współpracownikami władzy komunistycznej w sposób oczywisty i rażący, a nadto nieodwracalny, negatywnie wpływa na ich wizerunek. Tymczasem nigdy nie podejmowali żadnych aktywności, które można byłoby zakwalifikować jako agenturalne albo prowadzone na rzecz władzy w okresie PRL.

Wielu powodów przyszło do sądu, m.in. Adam Strzembosz, Janusz Onyszkiewicz, Ludwika Wujec, Joanna Staręga-Piasek, Jacek Kurczewski, Jan Dworak, Jarosław J. Szczepański i Jerzy Stępień, który zeznawał jako ostatni.

Były prezes TK mówił przed sądem, że poczuł się dotknięty słowami Zybertowicza. Choć nie był, jak każdy z powodów, agentem, ani nie był wymieniony z nazwiska, to słowa te odebrał jako obraźliwe. Na pytanie Zybertowicza, gdzie jest granica mówienia o historycznych wydarzeniach, Stępień odpowiedział, że granicą jest nieprawda.

Jako ostatni przesłuchiwany był Andrzej Zybertowicz. Powiedział, że była to spontaniczna wypowiedź, którą chciał wskazać młodzieży uczestniczącej w debacie, że za okrągłym stołem ciągną się dwie wizje – lukrowana i krytyczna. Na pytanie sędziego Karola Smagi, dlaczego nie posłużył się jakimś swoim opracowaniem albo jakiegoś historyka, prof. Zybertowicz odpowiedział, że chciał wywołać u wychodzącej z debaty młodzieży krytyczne myślenie o tym niewątpliwie historycznym wydarzeniu, a celem debat oksfordzkich nie jest szukanie prawdy historycznej, ale nauka dyskutowania. Dlatego cytował Andrzeja Gwiazdę, bo był to uczestnik tamtych wydarzeń.

Nikogo zaś z autorów pozwu nie miał na myśli, nikogo nie chciał obrazić i był gotów to wyjaśnić (prof. Adam Bodnar, ówczesny RPO, zaproponował nawet ugodowe spotkania), ale postawiono mu warunki nie do przyjęcia.

Powodowie domagają się opublikowania przez Zybertowicza w czterech gazetach, dwóch głównych stacjach TV oraz na Twiterze (ktoś wyliczył, że może to kosztować prawie milion złotych) przeprosin za użycie „nikczemnych, nieprawdziwych i obraźliwych dla uczestników obrad okrągłego stołu po stronie opozycyjno-solidarnościowej” słów.

Autopromocja
Wyjątkowa okazja

Roczny dostęp do treści rp.pl za pół ceny

KUP TERAZ

– To oczekiwanie, abym sam się oskarżał i i samoponiżał, na co nie mogę się zgodzić – mówił prof. Zybertowicz.

Przed przystąpieniem do mów końcowych pełnomocnik pozwanego mec. Monika Brzozowska zgłosiła dodatkowe dowody z dokumentów na działanie agentów przy okrągłym stole (miało ich być 21 w tym 7 po stronie opozycyjno-solidarnościwej, na prawie 600 uczestników tego wydarzenia). Mec. Michał Wawrykiewicz, pełnomocnik powodów, potrzebował czasu na zapoznanie się z nimi, więc sąd sprawę odroczył do połowy września.