Wszyscy sędziowie i troje prezesów usuniętych w stan spoczynku w „reformie" SN bezwarunkowo wracają do orzekania i pozostaną na swych stanowiskach do 70. roku życia.

To istota przyjętego w środę w ekspresowym tempie przez Sejm projektu zmian w SN autorstwa PiS. Mogą wejść w życie w tym tygodniu. Jak podkreślał prezydencki minister Andrzej Dera, ustawa jest skutkiem porozumienia rządu z TSUE, „by Polska nie płaciła kar".

Czytaj także:

PiS ucieka do przodu

PiS składa nowy projekt ustawy o Sądzie Najwyższym

Nowa ustawa o SN przyjęta w ekspresowym tempie

Wielki powrót sędziów do Sądu Najwyższego

Ziobro o nowej ustawie PiS: jesteśmy konsekwentni

To duży zwrot w sporze między Warszawą i Brukselą. Jeszcze we wtorek wiceprzewodniczący Komisji Europejskiej Frans Timmermans mówił, że nie ma żadnych dobrych informacji z Polski. Po uchwaleniu przepisów musi skorygować tę ocenę. Nowela rozwiązuje bowiem główny punkt sporu z Brukselą. Bezprzedmiotowa staje się więc skarga KE na te przepisy ustawy o SN złożona do Trybunału Sprawiedliwości UE.

Autopromocja
Real Estate Impactor

Gala wręczenia nagród liderom w branży nieruchomości

ZOBACZ RELACJĘ

Nie jest jednak wcale pewne, że Bruksela wycofa wniosek z TSUE. A bez tego postępowanie będzie biegło swoim trybem. Czemu?

– Timmermans nie ufa polskiemu rządowi. Nie on jeden, bo Polska wielokrotnie zwodziła KE – mówi nieoficjalnie nasz rozmówca w KE. W środę odbyło się posiedzenie kolegium komisarzy, ale Timmermans nawet nie wspomniał o dobrych wieściach z Polski. Może być zainteresowany uzyskaniem werdyktu od TSUE, żeby zablokować kolejny możliwy zwrot sytuacji. Ale Polska nie liczy tylko na to, że eksperci KE przeczytają nowelizację ustawy. Zabiega o powrót do rozmów – mówi nasz informator.

W TSUE jest jeszcze jednak skarga KE przeciw Polsce rozpatrywana w normalnym trybie. Dotyczy ustawy o sądach powszechnych. Komisja przedstawiła w niej zastrzeżenia do uprawnień ministra sprawiedliwości do weryfikacji i przedłużania kadencji prezesów sądów oraz sędziów i do odwoływania oraz powoływania prezesów sądów.

Cały czas toczy się też bardziej polityczne postępowanie w Radzie UE na podstawie art. 7 unijnego traktatu. Też na wniosek KE, która widzi w Polsce zagrożenie dla praworządności. To postępowanie obejmuje cały pakiet spraw: upolitycznienie TK, KRS, sądów czy instytucję skargi nadzwyczajnej. W tych sprawach nowelizacja ustawy o SN nic nie zmienia. Prawdą jest jednak, że to przepisy emerytalne i groźba czystki w SN były bezpośrednią przyczyną wszczęcia procedury z art 7. Bo Timmermans zawsze uważał to za przekroczenie czerwonej linii.

Można się więc spodziewać, że postępowanie w Radzie UE, które i tak konkretnych efektów nie przyniosło, straci na znaczeniu. 11 grudnia odbędzie się kolejne spotkanie ministrów spraw europejskich UE i na agendzie stanie Polska.