– Mężczyzna użył wobec komendanta gróźb karalnych za to, że ten nie zajął się osobiście jego sprawą. Napisał, że jedzie z pistoletem takiej i takiej marki, żeby zastrzelić komendanta i będzie próbował zastrzelić wszystkich, którzy będą go powstrzymywać, a na końcu zastrzeli sam siebie – przekazał w rozmowie z Onetem prok. Skiba, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie, która przejęła postępowanie wobec dziennikarza. Decyzję o przejęciu sprawy prokuratura uzasadniła tym, że prokuratura w Piasecznie stale współpracuje z miejscową policją, a to jej komendant ma status pokrzywdzonego.
– Jak miała więc na to zareagować policja, prokuratura i sąd, wiedząc, że miesiąc wcześniej, 20 km dalej, w Raszynie, mężczyzna zastrzelił z nielegalnie posiadanej broni byłą żonę? Nie widzę powodu, dla którego mielibyśmy traktować pana redaktora inaczej niż inne osoby. Emocje, które wynikają z tego, co napisał, sprawiają, że czyn, który może być popełniony i jego zachowanie, jest traktowane w oderwaniu od przepisów postępowania karnego – dodał prokurator.
Czytaj więcej
Na polecenie Prokuratury Rejonowej w Piasecznie zatrzymany został dziennikarz Leszek Kraskowski. Trzy dni później, 9 czerwca Sąd Rejonowy w Piasecz...
Śledczy rozważają publikację treści maila, skierowanego do komendanta. Decyzja w tej sprawie ma zapaść po zapoznaniu się prokuratora z całością materiału dowodowego.
Zarzuty wobec Leszka Kraskowskiego dotyczą również posiadania przez niego broni. – Posiadał bez wymaganego zezwolenia broń palną w postaci pistoletu gazowego produkcji włoskiej oraz 54 szt. amunicji – twierdzi prokuratura. Z nieoficjalnych informacji Onetu wynika, że pistolet ten został zabezpieczony podczas przeszukania samochodu Leszka Kraskowskiego.
Z danych przekazanych przez źródła portalu wynika, że to prawdopodobnie pistolet gazowy Bruni P-4, kaliber 9 mm lub podobny model. Na taką broń rzeczywiście trzeba mieć pozwolenie. Z ustaleń Onetu wynika jednak, że marka broni podana w mailu do komendanta nie jest tożsama z tą, jaką zabezpieczono.
Sprawa reakcji na pogróżki wobec Leszka Kraskowskiego powodem maila do komendanta?
Z przekazanych przez Prokuraturę Okręgową w Warszawie informacji wynika, że dziennikarz nie przyznał się do popełnienia zarzuconych mu czynów. – W zakresie posiadania broni odmówił składania wyjaśnień, zaś w zakresie kierowania gróźb karalnych w stosunku do Komendanta Powiatowego Policji w Piasecznie również odmówił składania wyjaśnień i przedstawił własną wersję zdarzenia wskazując, że to nie on jest sprawcą przestępstwa, lecz osoba, która miała mu grozić nożem w innej sprawie – wskazuje prok. Skiba.
Czytaj więcej
Były dziennikarz śledczy TVN i RMF FM, dwukrotny laureat nagrody Grand Press Jacek B. został zatrzymany za rozbój - podaje Polsat News. Wraz z trze...
Leszek Kraskowski znany jest przede wszystkim z publikacji na temat afery wokół dewelopera Polnord oraz związków tej sprawy z posłem Koalicji Obywatelskiej Romanem Giertychem. W sieci pojawiają się komentarze, że właśnie m.in. za to ktoś miał mu grozić nożem. Właśnie w związku z reakcją policji na te pogróżki dziennikarz miał skierować groźby do komendanta piaseczyńskiej policji.
Prokuratura podała argumenty przemawiające za zastosowaniem wobec dziennikarza trzymiesięcznego aresztu. – Zgromadzony materiał dowodowy wskazuje na duże prawdopodobieństwo, że Leszek K. popełnił zarzucane mu przestępstwa (…) W zakresie kierowania gróźb karalnych przez internet, zachodzi bardzo duże prawdopodobieństwo, iż mail przesłany z zabezpieczonej korespondencji elektronicznej, w którym grożono pozbawieniem życia Komendantowi Powiatowemu Policji w Piasecznie został wysłany ze skrzynki należącej do Leszka K. – tłumaczy prok. Piotr Antoni Skiba. – Również fakt ujawnienia przy podejrzanym broni palnej, zdjęcia załączone do maila przesłanego na policję, świadczą o tym, iż mógł on podjąć kroki do popełnienia przestępstwa, które zapowiedział w mailu – dodaje.