Z tego artykułu dowiesz się:
- W jaki sposób poszukiwanie przodków przez krewnego zabójcy doprowadziło do przełomu w nierozwiązanym śledztwie.
- Na czym polegała nowatorska w Polsce metoda, która połączyła DNA z miejsca zbrodni z komercyjną bazą genealogiczną.
- Dlaczego profesjonalne zabezpieczenie materiału biologicznego sprzed lat okazało się kluczowe dla sukcesu współczesnych technik śledczych.
Zatrzymanie Michała K., który w 2011 r. miał zgwałcić i udusić 13-letnią Izę Strzałkowską z Gdyni to wielki sukces gdańskiej prokuratury i funkcjonariuszy Komendy Wojewódzkiej Policji w Gdańsku. Ustalenie kim jest sprawca zajęło służbom aż 15 lat. I, jak podkreśla prok. Mariusz Marciniak, rzecznik Prokuratury Regionalnej w Gdańsku, „od 2020 r. zebrano ponad 30 tomów akt, przesłuchano 805 świadków, uzyskano 112 opinii biegłych różnych specjalności (w tym ok. 90 z zakresu genetyki, a także z medycyny sądowej, daktyloskopii, informatyki, elektrochemii i inżynierii materiałowej, fizykochemii oraz profilowania kryminalnego)”.„Rzeczpospolita” ustaliła szczegóły sprawy.
Ślady DNA są, ale zabójca nie jest notowany
13-letnia Iza Strzałkowska została zamordowana 23 sierpnia 2011 r., gdy wracała po godz. 20 z przystanku autobusowego – odprowadzała na autobus swoją koleżankę. Do domu nigdy nie dotarła. Ciało dziewczynki o godz. 22.40 odnalazła mama – leżało pomiędzy przystankiem autobusowym a miejscem zamieszkania, około 300 metrów od domu. Było roznegliżowane.
Jak ustalili śledczy, Iza zmarła w wyniku nagłego uduszenia. Została zaatakowana od tyłu. Celem była napaść o charakterze seksualnym.
Czytaj więcej
Pedofil-morderca z Piotrkowa, który został skazany na karę śmierci za zabicie w latach 80-tych czterech chłopców, Mariusz Trynkiewicz, nie żyje. Mi...
Zabójca zostawił ślady biologiczne na ciele dziewczynki. Jednak dotąd nie było ich z czym porównać – nigdy wcześniej, ani później, jego profil DNA nie pojawił się w dostępnych bazach danych. Śledczy pracujący nad sprawą pobrali próbki DNA od 685 osób, porównując je z profilem sprawcy, po kilku latach kolejnych 231 – wyniki cały czas były negatywne. – Zabezpieczono nagrania z kilkunastu monitoringów, przeprowadzono liczne oględziny miejsc, rzeczy i osób, a także przeprowadzono trzy eksperymenty procesowe. Nie przyniosło to jednak oczekiwanego efektu – mówi prok. Marciniak. Aż do teraz.
Krewny szuka przodka. Jego DNA pozwala powiązać go z zabójcą Izy
Prowadzący śledztwo prokurator postanowił wykorzystać międzynarodowe bazy profili DNA z nadzieją, że być może będzie w nich ktoś o profilu DNA zabójcy Izy. To komercyjne bazy prowadzone przez firmy dla osób z całego świata, które chcą ustalić swoje etniczne pochodzenie oraz przodków. Największą publiczną i komercyjną bazą danych DNA na świecie jest AncestryDNA, która zawiera profile genetyczne ponad 25 mln ludzi. Inna, jak popularna MyHeritage, chwali się wynikiem 40 mld rekordów i 9,6-milionową bazą danych DNA. „Używamy naszej technologii, by porównywać twoje dane DNA z danymi innych osób i identyfikować wspólne sekwencje genetyczne, wskazujące na możliwe pokrewieństwo. Im większa część DNA współdzielona z inną osobą, tym bardziej prawdopodobne jest pokrewieństwo” – reklamuje się MyHeritage.
W jednej z baz odkryto profil pasujący do profilu zabójcy dziewczynki z Gdyni. Była to osoba z nim spokrewniona, członek rodziny, który wcześniej szukał swych przodków - jego DNA trafiło do bazy DNA. Śledczy nadal jednak nie wiedzieli kim jest sprawca morderstwa poza tym, że jest związany z nim rodzinnie.
Jak wyjaśnia prok. Marciniak, gdański prokurator w 2024 r. podjął decyzję o przeprowadzeniu przez polski zespół biegłych ekspertyzy z zakresu tzw. genealogii genetycznej. – Metoda ta, od wielu lat jest szeroko wykorzystywana w praktyce amerykańskich organów ścigania, natomiast w Polsce było to przedsięwzięcie absolutnie nowatorskie – tłumaczy.
Czytaj więcej
Każda zbrodnia pozostawia po sobie ślady. Masz nadzieję, że podczas zbierania dowodów uda ci się zebrać DNA, włosy, pociski lub odciski butów. Zaws...
Okazało się, że w jednej z baz odkryto profil pasujący do zabójcy dziewczynki z Gdyni. Była to osoba z nim spokrewniona, członek rodziny, który wcześniej szukał swych przodków – stąd jego materiał genetyczny trafił do bazy DNA. Śledczy nadal jednak nie wiedzieli, kim jest sprawca morderstwa poza tym, że jest związany z nim rodzinnie. Według naszych ustaleń zaczęła się żmudna, dwuletnia praca m.in.: policja przeszukiwała bazy PESEL ustalając rodzinne powiązania, miejsce zamieszkania, alibi. W końcu wytypowano kilkunastu mężczyzn, w tym Michała K. z Gdyni, który mieszkał w pobliżu rodziny dziewczynki. W 2011 r. K. miał 22 lata.
– Mieliśmy hipotezę, że to może być on. Dowody musieliśmy ustalić – przyznaje prok. Marciniak.
Metoda porówania genetycznego, od wielu lat jest szeroko wykorzystywana w praktyce amerykańskich organów ścigania, natomiast w Polsce było to przedsięwzięcia absolutnie nowatorskie
Michał K. został zatrzymany przez policjantów 21 lipca, gdy szedł do sklepu. Po tym, jak usłyszał powód zatrzymania, spontanicznie przyznał się do zabójstwa Izabeli Strzałkowskiej mówiąc: „Jestem osobą, której szukacie”. Do tej pory nie był karany, ani nie był notowany przez policję. Prok. Marciniak przyznaje: jest żonaty, pracuje, prowadzi ustabilizowany tryb życia, jest ojcem dwójki dzieci w wieku przedszkolnym.
Badania DNA po zatrzymaniu potwierdziły, że to jego DNA znajdowało się na ciele uduszonej i zgwałconej dziewczynki.
Prok. Marciniak podkreśla w rozmowie z „Rzeczpospolitą”, że do ustalenia po 15 latach zabójcy dziecka przyczynił się jeszcze jeden fakt: doskonale zachowany i profesjonalnie przechowywany w odpowiedniej ilości izolat materiału biologicznego, pozostawionego przez sprawcę na ciele ofiary. Znajdował się w Zakładzie Medycyny Sądowej Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego. – Nie zawsze takie próbki się zachowują, a wraz z rozwojem medycyny i nauki okazuje się, że szanse na wykrycie sprawców zbrodni rosną – mówi „Rz”.
To pierwsze w Polsce śledztwo oparte na genealogii genetycznej. - Wytypowanie podejrzanego o to zabójstwo to wielki wysiłek i praca nie tylko moja, ale także policjantów i biegłych genetyków. Od momentu odnalezienia DNA w bazie do wytypowania sprawcy zajęły nam dwa lata. To nie jest proste - pokrewieństwo genetyczne może być bliskie i dalekie - mówi „Rzeczpospolitej” prok. Michał Gabriel-Węglowski, prokurator prowadzący to śledztwo. W genealogii genetycznej długość odcinków DNA jest mierzona w centymorganach. To jednostka częstości rekombinacji, która wskazuje na stopień pokrewieństwa. Im więcej centymorganów w DNA i drugim DNA tym bliższe pokrewieństwo. - W tym przypadku biegła ustaliła potencjalnego sprawcę. Badania DNA to potwierdziły - dodaje prokurator.
Michał K. złożył krótkie wyjaśnienia, przyznał się do winy. Powiedział, że nie chciał zabić Izy. Wyraził skruchę.
Kim była osoba spokrewniona z Michałem K.? - Znam nazwisko, to osoba mieszkająca w Polsce, ale nie badaliśmy powiązań rodzinnych bo nie było nam to potrzebne w postępowaniu - dodaje prokurator.
Michał K. złożył krótkie wyjaśnienia, przyznał się do winy. Powiedział, że nie chciał zabić Izy. Wyraził skruchę. Prokuratura będzie badać czy dopuszczał się podobnych napaści na tle seksualnym - wcześniej lub później.
Zabójca listonosza wpada przypadkiem dzięki DNA pobranemu przez niemiecką policję
Śledztwo w sprawie zabójstwa Izy Strzałkowskiej jest kolejną sprawą rozwikłaną po latach przez gdańskich prokuratorów i funkcjonariuszy policji zajmujących się postępowaniami z tzw. Archiwum X.
Tak było w przypadku zabójstwa listonosza Piotra Z., który w maju 1997 r. zginął od strzału w głowę (zabrano mu pieniądze na emerytury). Jarosław W., sprawca zabójstwa, został zatrzymany po 26 latach od zbrodni – 30 marca 2023 r. dzięki, wydawałoby się, przypadkowi. Jarosław W. (dokonał zabójstwa w wieku 28 lat, gdy został skazany we wrześniu 2023 r. miał 54 lata) dwa lata temu został zatrzymany do kontroli przez niemiecką drogówkę. Odebrano od niego odciski palców oraz ślinę, by wyizolować DNA. Wyniki trafiły do międzynarodowej policyjnej bazy DNA Interpolu. Gdańska prokuratura otrzymała dowód, że sprawcą zabójstwa listonosza jest Jarosław W.
We wrześniu ubiegłego roku został on skazany na 15 lat pozbawienia wolności i karę 5 lat pozbawienia praw publicznych. Wyrok ten został zaskarżony przez prokuratora, który domaga się 20 lat pozbawienia wolności i zadośćuczynienia finansowego na rzecz osób najbliższych.