17 marca 2026 r. Sąd Apelacyjny w Poznaniu uchylił wyrok sądu I instancji uniewinniający Adama Z. od zarzutu zabójstwa Ewy Tylman i przekazał sprawę do ponownego rozpoznania przez sąd okręgowy. Oznacza to, że SO w Poznaniu rozpozna sprawę Adama Z. już po raz czwarty. A w marcu 2025 r. po raz trzeci uniewinnił on mężczyznę od zarzutu zabójstwa. Nie znalazł również podstaw do uznania go za winnego nieudzielenia pomocy kobiecie. Uzasadniając orzeczenie, sąd odwoławczy podkreślił, że skupił się na zbadaniu, czy oskarżony – jak twierdzili w apelacjach prokurator i pełnomocnik oskarżyciela posiłkowego – dopuścił się przestępstwa nieudzielenia pomocy, ponieważ nie kwestionowali oni wyroku w zakresie, w jakim mężczyzna został uniewinniony od popełnienia przestępstwa zabójstwa.

Wskazać należy, że Sąd Apelacyjny we Wrocławiu nie mógł inaczej postąpić, zważywszy na dyspozycję art. 433 § 1 k.p.k., zgodnie z którym sąd odwoławczy rozpoznaje sprawę w granicach zaskarżenia, a jeżeli w środku odwoławczym zostały wskazane zarzuty stawiane rozstrzygnięciu – również w tym zakresie.

Czytaj więcej

Piotr Kosmaty: Cierpienie w ciszy

Dopuszczalność dowodu

Zdaniem sądu kluczowa w tej sprawie jest odpowiedź na pytanie: czy dowód z wyjaśnień oskarżonego złożonych 2 grudnia 2015 r., pod nieobecność obrońcy, jest dopuszczalny? Obrońcy oskarżonego wskazywali, że podczas tego przesłuchania nie był obecny żaden z nich, a ich klient od wielu godzin nie spał, co miało w konsekwencji wpływ na ograniczenie jego prawa do obrony.

Sąd stwierdził jednak, że z treści sporządzonych 2 grudnia 2015 r. protokołów: zatrzymania, przesłuchania podejrzanego oraz eksperymentu procesowego przeprowadzonego z jego udziałem nie wynikało, aby żądał on zawiadomienia obrońcy o zatrzymaniu i jego udziału w prowadzonych czynnościach. Ponadto funkcjonariusze policji po godzinie 2.40 w nocy 2 grudnia 2015 r., a więc po zatrzymaniu oskarżonego, skontaktowali się z kancelarią adwokacką, ale z uwagi na porę, w jakiej ten telefon został wykonany, nie nawiązali kontaktu bezpośredniego z obrońcą.

Słusznie sąd uznał, że w okolicznościach tej sprawy należy to potraktować jako skuteczne zawiadomienie. Z przepisów kodeksu postępowania karnego bowiem nie wynika, aby obrońca musiał potwierdzić fakt, że został poinformowany o zatrzymaniu jego klienta. Sąd zwrócił uwagę, że pomiędzy datą zaginięcia Ewy Tylman a terminem zatrzymania oskarżonego upłynął tydzień. W tym czasie skontaktował się on z adwokatem, udzielił mu pełnomocnictwa i – jak wynika z materiału dowodowego – został przez mecenasa pouczony, w jaki sposób ma się zachować na wypadek zatrzymania.

Reasumując, w ocenie sądu dowód z wyjaśnień oskarżonego złożonych 2 grudnia 2015 r. jest jak najbardziej dopuszczalny. Zaprezentowane stanowisko sądu jest słuszne. W tym kontekście przypomnieć należy postanowienie Sądu Najwyższego z 27 czerwca 2017 r. (sygn. akt II KK 82/17), w którym stwierdzono, że „brak obrońcy w wypadkach okoliczności utrudniających obronę (art. 79 § 2 k.p.k.) podczas pierwszego przesłuchania podejrzanego w postępowaniu przygotowawczym nie może stanowić przeszkody do wykorzystania na rozprawie złożonych w takich warunkach wyjaśnień, o ile nie wystąpiły inne okoliczności wyłączające swobodę wypowiedzi czy obiektywnie istniejącą podatność podejrzanego na pokrzywdzenie […]. W orzecznictwie ETPC podkreśla się, że obciążające wyjaśnienia złożone w postępowaniu przygotowawczym pod nieobecność obrońcy, które następnie były podstawą skazania, mogą, ale nie muszą naruszać art. 6 konwencji, bo wszystko uzależnione jest od okoliczności konkretnej sprawy (Yusufa Salduz przeciwko Republice Turcji, wyrok z 27 listopada 2008 r., nr 36391/02)”.

Z kolei w wyroku z 27 czerwca 2018 r. ( sygn. akt II AKa 89/18) Sąd Apelacyjny w Szczecinie skonstatował, że „ustawodawca nie uznał za obowiązkową obecność obrońcy podczas pierwszego przesłuchania podejrzanego w postępowaniu przygotowawczym, i to nawet w wypadku obrony obligatoryjnej”.

Odnosząc się do zgromadzonego materiału dowodowego, sąd odwoławczy wskazał, że „tego, co się wydarzyło w krytycznym momencie 23 listopada 2015 r. pomiędzy godziną 3.26 a 3.31, nie obserwowały żadne kamery ani świadek, zaś wyjaśnienia oskarżonego co do wydarzeń do 3.26, a następnie od 3.31 są zbieżne z treścią innych dowodów zgromadzonych w sprawie i bezspornie wiarygodne. Ciało Ewy Tylman odnaleziono 25 lipca 2016 r. w Warcie na wysokości Czerwonaka. Zdaniem biegłych w chwili wpadnięcia do wody jej podstawowe funkcje życiowe, w tym krążenie i oddychanie, były zachowane i nic nie sprzeciwia się przyjęciu, że zwłoki kobiety mogły przebywać w środowisku wodnym od chwili jej zaginięcia, czyli od 23 listopada 2015 r. Zdaniem sądu odwoławczego wpadnięcie Ewy Tylman w tym dniu do rzeki potwierdza także przebieg czynności z użyciem psów tropiących, z których jeden znalazł ślad zapachowy przy rzece i tam też się on urwał. Sąd wskazał, że zarejestrowane przez kamery monitoringu zachowanie Adama Z. po godzinie 3.31 zmieniło się diametralnie. Potwierdzają to także rozmowy przeprowadzone przez niego z siostrą oraz partnerem. Wcześniej zachowywał się normalnie – szedł w uścisku z Ewą Tylman spokojnym krokiem, prowadząc logiczne rozmowy telefoniczne, i to mimo upojenia alkoholowego. Kiedy natomiast pojawił się w oku kamery po zniknięciu kobiety, gwałtownie przyspieszył kroku. W prowadzonych z siostrą i partnerem rozmowach był chaotyczny, zdenerwowany, płaczliwy, przestraszony i zdezorientowany. Mimo to pozbył się przedmiotu należącego do Ewy Tylman, który był w jego posiadaniu. Zdaniem sądu przytoczone okoliczności jednoznacznie wskazują, że w czasie od godziny 3.26 do 3.31 oskarżony musiał być świadkiem jakiegoś wydarzenia z jej udziałem, które tak istotnie zmieniło jego zachowanie. Jeśli zaś wziąć pod uwagę, że w tym czasie Ewa Tylman pobiegła w kierunku Warty, zaginęła, a jej ciało wyłowiono osiem miesięcy później z tej właśnie rzeki, w której według wszystkich danych znajdowało się od 23 listopada 2015 r., to logiczne jest, że oskarżony, który przecież bezspornie udał się z nią w kierunku Warty, zobaczył fakt jej wpadnięcia do wody i to, jak odpływa z nurtem. W świetle tych okoliczności – jak zaznaczył sąd – wyjaśnienia co do przebiegu wydarzeń nad rzeką jawią się jako w pełni logiczne i wiarygodne, a ponadto, co odnotowano także w protokole, oskarżony podczas ich składania płakał, szlochał, a przyznając, że nie udzielił pokrzywdzonej pomocy, stwierdził, że „uciekł jak tchórz”, że spanikował. Sąd zaznaczył, że oceny wiarygodności tych wyjaśnień nie zmienia fakt, że w tym czasie oskarżony był nietrzeźwy. Sąd wskazał, że po opuszczeniu ostatniego lokalu Adam Z. i Ewa Tylman nie spożywali już alkoholu, a jak wskazywali świadkowie, którzy relacjonowali zachowanie oskarżonego później, „bardziej swoim zachowaniem wyglądał na zdenerwowanego niż pijanego”.

Podsumowując, sąd odwoławczy zaznaczył, że dowód z wyjaśnień oskarżonego z 2 grudnia 2015 r. jest nie tylko dopuszczalny, ale w ocenie SA jest też wiarygodny. Zatem, mając to na uwadze, nie budzi jego zdaniem wątpliwości, że oskarżony swoim zachowaniem wyczerpał znamiona przestępstwa nieudzielenia pomocy z art. 162 k.k. Widząc, jak pokrzywdzona wpada do rzeki, miał prawny i moralny obowiązek udzielenia jej pomocy. Sąd w ustnych motywach wyroku przypomniał, że dla uznania przestępstwa nieudzielenia pomocy nieistotne jest, czy działanie, którego sprawca zaniechał, rzeczywiście przyniosłoby ratunek. Oczywiste jest, że nie można oczekiwać od oskarżonego, by w okolicznościach tej sprawy w listopadzie, nocą, rzucił się do wody, zwłaszcza że był nietrzeźwy i – jak mówił – jego umiejętności pływackie były mierne. Słusznie jednak dodał sąd, iż należało oczekiwać, że skoro oskarżony widział, jak pokrzywdzona wpada do rzeki, to zawiadomi o zaistniałym zdarzeniu odpowiednie służby. Zwolnić z tego obowiązku mogłoby go tylko stwierdzenie zgonu pokrzywdzonej, o czym oczywiście nie ma w tej sprawie mowy.

Czytaj więcej:

Sądy i Prokuratura Piekło pani Mirelli

Pro

Nieudzielnie pomocy jest przestępstwem

Wnioski wysnute przez sąd odwoławczy z pewnością mieszczą się w granicach wyznaczonych przez treść art. 7 k.p.k., który upoważnia organy postępowania do kształtowania swojego przekonania na podstawie wszystkich przeprowadzonych dowodów, ocenianych swobodnie z uwzględnieniem zasad prawidłowego rozumowania oraz wskazań wiedzy i doświadczenia życiowego.

Przedmiotami przestępstwa stypizowanego w art. 162 k.k. są: życie i zdrowie człowieka, a także solidarność z nim w potrzebie. Jak słusznie zaznaczył sąd odwoławczy, jest to przestępstwo formalne, co oznacza, że do jego znamion nie należy skutek w postaci śmierci czy uszczerbku na zdrowiu człowieka. Można je popełnić tylko przez zaniechanie. Jego strona podmiotowa polega na umyślności. Niezbędnym elementem przypisania sprawcy zamiaru jest stwierdzenie, że miał on świadomość powstania stanu zagrożenia dla życia lub zdrowia człowieka. W świetle ustaleń poczynionych przez sąd odwoławczy, które zostały przytoczone powyżej, nie ulega wątpliwości, że Adam Z. miał pełną świadomość, że Ewa Tylman znalazła się w okolicznościach bezpośrednio zagrażających jej życiu.

W wyroku z 14 września 2017 r. Sąd Apelacyjny we Wrocławiu (sygn. akt II AKa 226/17) skonstatował, że „z punktu widzenia wyczerpania znamion przestępstwa nieudzielenia pomocy istotne znaczenie ma świadomość sprawcy co do powstania stanu zagrożenia dla życia lub zdrowia człowieka, utrzymywania się takiego stanu lub jego narastania. Tylko stwierdzenie zgonu nie wymaga podejmowania działań zmierzających do udzielenia pomocy w sytuacji określonej w przepisie art. 162 k.k. Warunkiem karalności bowiem jest niepodjęcie działań zmierzających do udzielenia pomocy - nawet gdy szanse na uniknięcie niebezpieczeństwa były niewielkie. Przestępstwo to jest dokonane z chwilą uchylenia się od udzielenia pomocy w warunkach opisanych w tym przepisie. Dla bytu czynu z art. 162 § 1 k.k. nieistotne jest natomiast zagadnienie, czy działanie, którego sprawca zaniechał, rzeczywiście przyniosłoby ratunek. Decydujące jest, że widząc utrzymujące się lub nawet pogłębiające zagrożenia dla życia lub zdrowia człowieka, nie podejmuje wszelkich dostępnych środków mogących uchylić lub choćby pomniejszyć wspomniane zagrożenia. Sprawca powinien przedsięwziąć wszystkie środki i sposoby pomocy, które mogą odwrócić niebezpieczeństwo. Może to polegać na oddaniu określonej usługi (ratowaniu tonącego, wezwaniu pogotowia, udzieleniu tzw. pierwszej pomocy, odstąpieniu przedmiotu). W razie konieczności dokonania wyboru między różnymi dostępnymi sposobami pomocy należy wybrać najskuteczniejszy, co nie musi oznaczać, iż działający najszybciej.

Czytaj więcej

Jacek Dubois o sprawie zabójstwa Ewy Tylman i podobnych: To niehumanitarne

„Troszkę dziwna sytuacja”

Z przekazów medialnych wynika, że wyrok sądu odwoławczego zaskoczył obrońców Adama Z. Jeden z nich przypomniał, że do tej pory sprawą w sądzie okręgowym zajmowały się już trzy składy i sędziowie mówili: niewinny. Zatem jego zdaniem „w tej sprawie już zawsze będzie tak, że więcej sędziów powiedziało niewinny w pierwszej instancji, niż powie cokolwiek innego – więc mamy troszkę sytuację dziwną”.

Wydaje się jednak, że nie mamy do czynienia z „troszkę dziwną sytuacją”, a raczej z dyskusyjną interpretacją przedstawioną przez obrońcę. Sprawiedliwy wyrok to taki, który będzie odzwierciedlał rzeczywisty przebieg inkryminowanych zdarzeń, bez względu na to, ilu sędziów wypowie się na drodze do jego wydania.

Autor jest doktorem nauk prawnych, prokuratorem Prokuratury Regionalnej w Krakowie, członkiem Fundacji SPRZYMIERZENI z GROM