Jak być może wiedzą najwierniejsi czytelnicy moich felietonów, byłem kiedyś sędzią. Byłem właśnie sędzią technicznym hokeja na lodzie. Prowadziłem protokół zawodów (wpisuje się tam wszystkie ważne zdarzenia meczowe, zwłaszcza nazwiska strzelców bramek i podających oraz ukaranych zawodników). Bywałem też spikerem na meczach – podając do wiadomości widzów wszystkie istotne informacje o rywalizacji.
Hokejowa pasja została mi do dziś, ale sędzią już dawno nie jestem. Staram się oglądać hokej na żywo tak często, jak to możliwe. Polska liga, reprezentacja, ale też mecze poza granicami Polski. Nie zliczę, ile razy oglądałem znacznie lepszy od polskiego hokej w Czechach i na Słowacji.