Obraz, jaki się wyłania po lekturze artykułu zatytułowanego „Kłodzko. Dlaczego Przemysław L. mógł przez kilkanaście lat bezkarnie wykorzystywać seksualnie dzieci” („Rzeczpospolita” z 3 kwietnia 2026 r.) potwierdza, że odrażające czyny pedofilskie nie są domeną środowisk na wskroś patologicznych. Cierpienie dzieci płynące z tej dewiacji ma miejsce także w tzw. normalnych rodzinach o stosunkowo wysokim statusie społecznym. Jak wynika z treści artykułu, mężczyzna przez 12 lat gwałcił pasierbicę i inne dzieci, dopuszczając się kazirodztwa. Koszmar zgotowany bezbronnym dzieciom był w pełni aprobowany przez żonę skazanego na karę 25 lat pozbawienia wolności Przemysława L. – Kamilę W. Jej skandaliczna postawa miała niewątpliwie wpływ na rozmiar krzywdy, jakiej doznały ofiary pedofila.

Podkreślić należy, że w przypadku pedofilii niezwykle istotną rolę odgrywa tzw. rodzic wspierający, który daje wiarę relacjom dziecka i decyduje się na ujawnienie przestępstwa. Niestety często zdarza się, że świadomie lub nieświadomie wypiera przemoc seksualną, która ma miejsce w środowisku rodzinnym z uwagi na inne priorytety, np. ekonomiczne, gdyż sprawca jest jedynym żywicielem rodziny.

W jednej ze spraw matka zawiadomiła prokuraturę o molestowaniu jej córki po pięciu latach od inkryminowanych zdarzeń, ponieważ konkubent, który ją utrzymywał, postanowił odejść. Wcześniej zawiadomienie jej się „nie opłacało”

W jednej ze spraw matka zawiadomiła prokuraturę o molestowaniu jej córki po pięciu latach od inkryminowanych zdarzeń, ponieważ konkubent, który ją utrzymywał, postanowił odejść. Wcześniej zawiadomienie jej się „nie opłacało”, a gdy córka informowała matkę o wykorzystywaniu seksualnym przez jej konkubenta, ta radziła, aby dziewczynka zamykała drzwi.

Niewątpliwie w przypadku kłodzkiego koszmaru zabrakło krzywdzonym dzieciom swoistego koła ratunkowego, jakie mogła i powinna „rzucić” im matka. Postawa Kamili W. skazanej na sześć lat i pięć miesięcy pozbawienia wolności pokazuje, z jakimi trudnościami dowodowymi muszą zmierzyć się organy wymiaru sprawiedliwości w przypadku przestępstw pedofilii.

80-95 proc. sprawców wykorzystywania seksualnego dzieci to osoby z najbliższego otoczenia dziecka

Większość przypadków wykorzystania seksualnego dzieci ma miejsce za zamkniętymi drzwiami domu. Jak pokazują statystyki, 80-95 proc. sprawców wykorzystywania seksualnego dzieci to osoby z najbliższego otoczenia dziecka. W około 90 proc. przypadków dzieci, które padły ofiarą przestępstwa seksualnego, znały wcześniej sprawcę czynu. Powoduje to, że wykorzystywane seksualnie dzieci są zdane w zasadzie na złą lub dobrą wolę dorosłych, ich autorytet, przewagę fizyczną i psychiczną. Częstokroć muszą stawić czoła otoczeniu, które może napiętnować dziecko w przypadku ujawnienia wykorzystywania seksualnego przez osobę szanowaną w środowisku.

Czynniki te powodują, że dziecku bez wsparcia innych osób niezwykle trudno jest zdobyć się na odwagę, aby zawiadomić o swoim koszmarze. Cierpią zatem w ciszy i samotności. Składane przez nich zeznania, podczas których opowiadają o swoim koszmarze, są aktem heroicznej odwagi prowadzącym, niestety, do wtórnej wiktymizacji.

Czytaj więcej

Cyfrowa zmiana w nabywaniu samochodów

W postępowaniach dotyczących pedofilii bardzo trudno jest pozyskać pewny, niepodważalny dowód. Tylko w około 5 proc. przypadków dochodzi do zgromadzenia dowodów medycznych takich jak ciąża, choroba weneryczna, obecność nasienia czy uszkodzenie ciała. Pojawia się jednak coraz więcej dowodów elektronicznych oraz multimedialnych, gdyż sprawcy często utrwalają wykorzystywanie seksualne dzieci na nośnikach cyfrowych oraz audiowizualnych. Wśród tej kategorii dowodów niezwykle istotną moc mają: e-maile, wiadomości SMS, MMS, pliki zapisane na komputerze, dane z dysków twardych, pendrive’ów, kart pamięci itp. Czasami zdarzają się pamiętniki czy wpisy na portalach, których autorami są pokrzywdzone dzieci. Zazwyczaj jednak materiał dowodowy oparty jest na zeznaniach dziecka oraz opinii psychologicznej odnośnie do wiarygodności złożonych depozycji procesowych.

Czytaj więcej

Kłodzko. Dlaczego Przemysław L. mógł przez kilkanaście lat bezkarnie wykorzystywać seksualnie dzieci

Wykorzystywanie seksualne pociąga za sobą niezwykle poważne następstwa w różnych wymiarach życia krzywdzonego dziecka. Można powiedzieć, że życie bardzo młodego człowieka ulega daleko idącej dewastacji. Im młodsze dziecko, tym większe prawdopodobieństwo uszkodzenia narządów płciowych, spowodowania urazów intymnych części ciała, infekcji. Mogą wystąpić koszmary, lęki, zaburzenia snu, nerwice, depresje czy bolesne flashbacki. Ostatni z wymienionych objawów to coś więcej niż zwykłe wspomnienie, gdyż charakteryzuje się dużą intensywnością i realizmem, powodując ponowny fizyczny ból. Dzieci wykorzystywane seksualnie często cierpią na zespół stresu pourazowego, który stanowi zagrożenie dla ich życia, bowiem nie mogąc sobie z nim poradzić, podejmują próby samobójcze. Ryzyko prób samobójczych i myśli samobójczych jest bardzo wysokie, zarówno u dzieci, jak i dorosłych, którzy padli ofiarą pedofila.

Jak wynika z cytowanego powyżej artykułu nastoletnia córka Kamili W. także próbowała popełnić samobójstwo. Gdyby matka reagowała na czyny pedofilskie skierowane do jej córki, zapewne taka próba nie miałaby miejsca.

Wspomniany zespół stresu pourazowego dotyka także inne osoby, jak np. żołnierzy, którzy w trakcie działań zbrojnych doznali bardzo ciężkich przeżyć. W wielu przypadkach bez silnego wsparcia nie mogą oni pokonać PTSD. Fakt ten uświadamia, z jakim wielkim ciężarem muszą zmierzyć się zranione dzieci, często pozbawione jakiegokolwiek wsparcia.

Ofiary pedofilii bardzo często wstydzą się tego, co ich spotyka i mają całkowicie nieuzasadnione poczucie winy. Dlatego tak ważne jest, aby cały czas im powtarzać: To nie Wasza wina. Wyłączną winę ponosi sprawca.

Czyn nierządny w kodeksie karnym z 1932 r.

Kodeks karny z 1932 r. rozciągał ochronę nad dziećmi mocą normy zakodowanej w treści art. 203, który stanowił, że każdy, kto dopuszcza się czynu nierządnego względem osoby poniżej lat 15 albo osoby zupełnie lub częściowo pozbawionej zdolności rozpoznania znaczenia czynu lub kierowania swym postępowaniem, podlega karze więzienia do lat 10. Według Juliusza Makarewicza czynem nierządnym było każde zachowanie skierowane na zaspokojenie popędu płciowego w sposób inny, niż ten, który wyznacza społeczeństwo, dobrze zorganizowane pod względem czystości obyczajów.

Pogląd twórcy k.k. z 1932 r. uświadamia, że norma i dewiacja seksualna to pojęcia względne, których granice zmieniają się w zależności od czasu, miejsca i ewolucji stosunków społecznych. W obecnych czasach wraz z rozluźnieniem norm obyczajowych bardzo trudno jest oddzielić dewiację od normy. Kiedyś masturbacja, seks oralny czy homoseksualizm były powszechnie potępiane i zakazane przez normy religijne, moralne oraz prawne. Pomimo tego istniała i nadal istnieje pewna grupa zachowań nieaprobowanych i podlegających potępieniu, do których należy niewątpliwie pedofilia.

Pogląd Juliusza Makarewicza, twórcy kodeksu karnego z 1932 r. uświadamia, że norma i dewiacja seksualna to pojęcia względne, których granice zmieniają się w zależności od czasu, miejsca i ewolucji stosunków społecznych

Wykorzystywaniu seksualnemu dzieci sprzyjają aktywiści działający na rzecz tzw. pedofilii pozytywnej, którzy sponsorują podejrzane badania mające rzekomo wykazać, iż penalizacja kontaktów seksualnych z dziećmi od 4. roku życia jest nieuzasadniona. Dziecko bowiem, ich zdaniem, już od urodzenia rozwija się seksualnie, co rodzice i opiekunowie powinni uwzględniać w trakcie wychowywania. Badania przeprowadzone przez Kanadyjski Komitet ds. Przestępstw Seksualnych Dokonanych na Dzieciach wykazały, że w znanych i legalnych pismach, takich jak „Playboy”, „Penthouse” czy „Hustler” pojawiło się kilkadziesiąt wyrazistych, ale dobrze zakamuflowanych i zmodyfikowanych kontaktów seksualnych z dziećmi, których wiek wahał się od 13 do 17 lat, a najmłodsze z nich miało 11 lat.

Polski ustawodawca prawidłowo zareagował na te patologiczne zachowania, wprowadzając do przestrzeni prawnokarnej przepis art. 200b k.k. przewidujący karę 3 lat pozbawienia wolności za publiczne propagowanie lub pochwalanie zachowań o charakterze pedofilskim. W maju 2021 r. Państwowa Komisja ds. przeciwdziałania wykorzystaniu seksualnemu małoletnich poniżej lat 15 opublikowała wnioski z analizy akt zakończonych postępowań sądowych. Badanie zostało przeprowadzone na ogólnopolskiej próbie – 669 tomów akt z 262 prawomocnie zakończonych skazaniem postępowań sądowych z lat 2017-20.

Komisja: sądy orzekały łagodne kary wobec sprawców przestępstw pedofilii

Zdaniem Komisji sądy orzekały łagodne kary wobec sprawców przestępstw pedofilii. Ponadto w postępowaniach karnych sądowych, dotyczących czynności skierowanych przeciwko wolności seksualnej i obyczajności wobec małoletniego poniżej lat 15, najczęściej stosowanymi środkami były: zakaz zbliżania się sprawcy do konkretnej osoby – ofiary oraz dozór kuratora sądowego. Zakaz taki ani nie jest współmierny do charakteru czynu, ani nie chroni kolejnych potencjalnych ofiar. Bardzo rzadko orzekany był za to środek o większym potencjale prewencyjnym, czyli zakaz zbliżania się do wszystkich miejsc przebywania małoletnich (przedszkola, szkoły itd.).

Czytaj więcej

Zapadł wyrok w bulwersującej sprawie pary pedofilów. Gwałcili własne dzieci

Pomimo że alkohol jest istotnym czynnikiem ryzyka popełnienia czynów pedofilnych, sądy rzadko zobowiązywały sprawców do podjęcia terapii uzależnień. Niewykorzystywany był też potencjał kar finansowych w razie zawieszenia wykonania orzeczonej kary. Nie odnotowano niemal żadnych zasądzonych zadośćuczynień (tylko w 1,5 proc. badanych spraw). Zasadą stało się też umarzanie kosztów postępowania sądowego sprawcom nawet z przeciętnym dochodem. W wyrokach – w razie warunkowego zawieszenia wykonania kary – nie odnotowano zobowiązywania sprawcy do przeproszenia ofiary, co miałoby pozytywny wpływ na zwiększenie poczucia sprawiedliwości u pokrzywdzonych.

Warto tu zaznaczyć różnicę między przyznaniem się do winy sprawcy, które jest dla niego opłacalne pod względem procesowym, a nakazem przeproszenia. To jest bardzo ważne dla ofiar, również w procesie leczenia się z traumy – przyznanie się sprawcy molestowania czy innego przestępstwa do tego, że jest on świadom wyrządzonej krzywdy. Tym bardziej, że zgodnie z badaniami, nawet uważane potocznie za „lżejsze” formy wykorzystania seksualnego osób poniżej 15 lat, takie jak dotykanie miejsc intymnych czy przesyłanie erotycznych zdjęć lub tekstów przez dorosłych, rzutują na rozwój psychospołeczny dziecka i całe późniejsze życie.

W kontekście przytoczonych wniosków Komisji należy w pełni poprzeć decyzje prokuratury, która zapowiedziała apelację od wyroku skazującego Kamilę W. na karę 6,5 roku pozbawienia wolności, który nie powinien się ostać, z uwagi na jego daleko posuniętą łagodność (prokuratura żądała 18 lat pozbawienia wolności).

Końcowo warto zaapelować do wszystkich, którzy mają wiedzę na temat seksualnego wykorzystywania dzieci, aby niezwłocznie zgłaszali takie przypadki. Skrzywdzone dziecko będzie wiedziało, że nie jest samo, a przede wszystkim skróci się jego cierpienie.

Należy także przypomnieć, że zaniechanie niezwłocznego powiadomienia stosownego organu o wiarygodnym podejrzeniu wystąpienia czynów pedofilnych jest przestępstwem zagrożonym karą pozbawienia wolności do lat 3.

Autor jest dr. nauk prawnych, prokuratorem Prokuratury Regionalnej w Krakowie, Fundacja SPRZYMIERZENI z GROM