Leszek Kraskowski został zatrzymany w sobotę 6 czerwca o godzinie 19:40. W tym samym dniu – według prokuratury – miał mailem skierować groźby wobec komendanta piaseczyńskiej policji Macieja Cepila. Tego samego dnia podczas przeszukania u dziennikarza znaleziono broń gazową.
Sąd uwzględnił wniosek prokuratury. 6 czerwca wysłany został mail do policji, gdzie były groźby wobec Komendanta Powiatowego Policji w Piasecznie, że wsiada w samochód i jedzie dokonać zabójstwa bronią palną.
Jak informuje serwis Niezależna.pl, cała sprawa miała zacząć się od internetowego sporu z publicystą Janem Pińskim, którego Kraskowski – cytowany przez serwis Niezależna.pl – nazwał „nieformalnym rzecznikiem Romana Giertycha”. Do sądu w Warszawie trafił prywatny akt oskarżenia Pińskiego o zniesławienie. Portal Radia Wnet twierdzi, że Leszek Kraskowski przebywał wówczas w Albanii i nie mógł odebrać korespondencji kierowanej na jego polski adres. Odnosząc się do tej sytuacji Kraskowski miał umieścić w mediach społecznościowych wpis, w którym napisał, że policja go nie obroni, postanowił więc „wziąć sprawy w swoje ręce”.
Sprawa wywołuje ogromne emocje, ponieważ Kraskowski to autor tekstów uderzających m.in. w Romana Giertycha oraz badających kulisy afery Polnordu i nieprawidłowości w NIK. Komentatorzy wprost pytają, czy prokuratura nie stała się narzędziem politycznej zemsty. O aresztowaniu dziennikarza poinformowały m.in. serwisy Niezależna.pl, wPolityce.pl i Radio WNET. Jak zaznaczały media, areszt, zatrzymanie i przeszukanie domu i samochodu dziennikarza odbyły się bez obecności obrońcy.
Rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie prok. Antoni Skiba w rozmowie z serwisem wPolityce.pl tak wyjaśnił powody aresztowania dziennikarza Leszka Kraskowskiego: - Sąd uwzględnił wniosek prokuratury. 6 czerwca wysłany został mail do policji, gdzie były groźby wobec Komendanta Powiatowego Policji w Piasecznie, że wsiada w samochód i jedzie dokonać zabójstwa bronią palną. Działając w tym celu chciał go zmusić do przedsięwzięcia prawnych czynności służbowych w sprawie, którą założył - powiedział prokurator.
Oświadczenie Rzecznika Praw Obywatelskich
W sprawie zatrzymania i aresztowania dziennikarza pojawiło się oświadczenie Rzecznika Praw Obywatelskich Marcina Wiącka. Rzecznik zastrzegł co prawda, że „zgodnie z obowiązującym prawem nie posiada kompetencji do uzyskania dostępu do akt postępowania przygotowawczego ani do przystąpienia czy składania środków zaskarżenia w takim postępowaniu”, ale podkreślił, że „nadużywanie tymczasowego aresztowania jest w Polsce trwającym od lat problemem systemowym, potwierdzanym przez kolejnych Rzeczników Praw Obywatelskich, Europejski Trybunał Praw Człowieka, a także organizacje pozarządowe”.
„Środek ten powinien być stosowany w ostateczności, w sytuacji gdy nie jest wystarczające zastosowanie wolnościowych środków zapobiegawczych. W szczególności jedyną przyczyną zastosowania aresztu nie może być grożąca podejrzanemu kara” – podkreślił RPO, nadmieniając, że „obserwacja praktyki i lektura raportów organizacji pozarządowych pozwala na uznanie, że wielokrotnie w Polsce tymczasowe aresztowanie jest stosowane automatycznie, jako domyślny środek zapobiegawczy”.
„Areszt powinien być poprzedzony wnikliwą analizą, czy pozbawienie wolności człowieka – objętego domniemaniem niewinności – jest rzeczywiście konieczne” – przypomniał RPO.
RPO oświadczył też, że aresztowanie dotyczące dziennikarza jest „szczególnym przypadkiem”. „Wówczas, mając na uwadze fundamentalne zasady demokracji, do których należy wolność prasy, organy państwa powinny wyjaśnić opinii publicznej przyczyny aresztowania – na tyle, na ile jest to możliwe z uwagi na dobro postępowania” – zauważył Rzecznik Praw Obywatelskich, apelując też do prokuratury o „przedstawienie podstaw prawnych i faktycznych, które zostały uznane za uzasadniające wniosek o zastosowanie tymczasowego aresztowania, a także przyczyn, dla których nie uznano za wystarczające zastosowanie innego typu środków zapobiegawczych”.
Serwis radia Wnet zwrócił uwagę na inny aspekt przeszukania u dziennikarza. „Służby zabezpieczyły jego nośniki elektroniczne, komputery i telefony. Urządzenia te zawierają dane informatorów i materiały ze śledztw, które chroni tajemnica dziennikarska” – napisano „Cała akcja mogła być pretekstem do przejęcia wrażliwych materiałów śledczych Kraskowskiego. Dodatkowo proces zatrzymania obnażył poważne błędy proceduralne. Wyznaczony z urzędu adwokat otrzymał powiadomienie tuż przed samym posiedzeniem i fizycznie nie zdołał wziąć udziału w rozprawie aresztowej” – zaznaczono.
Press Club Polska: informacje należą się opinii publicznej, dla której pracują dziennikarze
W sprawie aresztowania Leszka Kraskowskiego głos zabrał też Press Club Polska. „Zastosowanie wobec dziennikarza Leszka Kraskowskiego najsurowszego środka zapobiegawczego – trzymiesięcznego aresztu tymczasowego budzi głębokie zaniepokojenie, podobnie jak domniemane naruszenie jego prawa do obrony oraz wątpliwości dotyczące uszanowania przez policję i prokuraturę tajemnicy dziennikarskiej” - napisano.
„Mimo że postawione mu zarzuty dotyczą kwestii niezwiązanych bezpośrednio z jego działalnością dziennikarską nie sposób jednak pominąć, że jest autorem publikacji krytycznych także wobec przedstawicieli dzisiejszej władzy. To każe szczególnie wnikliwie zbadać zasadność podjęcia tak surowej decyzji procesowej” - przypomina Press Club Polska. „Nie przesądzając o winie lub niewinności Leszka Kraskowskiego należy przypomnieć, że Kodeks postępowania karnego przewiduje cały wachlarz wolnościowych środków zapobiegawczych. Jednocześnie areszt tymczasowy nie może służyć jako narzędzie represji lub nacisku na osobę podejrzaną. Nie może być także traktowany jako kara” - zaznaczono w oświadczeniu organizacji. WEśród pytań, które Prezz Club Polska skierował do prokuratury znalazło się również takie o to, „czy podczas zatrzymania i związanych z nim czynności procesowych uszanowano tajemnicę dziennikarską”. „Informacje należą się przede wszystkim opinii publicznej, dla której pracują dziennikarze” - zaznaczył Press Club Polska.
Dziennikarze oburzeni, oferują wsparcie
Osobiste poręczenie za aresztowanego dziennikarza zaoferował Wojciech Czuchnowski z „Gazety Wyborczej”. „Sprawa aresztowania Leszka Kraskowskiego nie daje mi spokoju” – napisał na platformie X, publikując treść listu otwartego do ministra sprawiedliwości Waldemara Żurka.
„Aresztowanie dziennikarza, który w swoich publikacjach jest krytyczny wobec władzy, na tak długi okres (maksymalnie przewidziany w KPK) musi budzić niepokój i liczne wątpliwości” – pisze w swoim liście otwartym Czuchnowski.
Zastrzegł przy tym, że „z Leszkiem Kraskowskim nie zgadza się fundamentalnie, często krytycznie oceniał jego publikacje oraz wnioski, jakie wyciągał z uzyskanych na ich potrzeby materiałów”. „Nie ma to jednak znaczenia, bo obawiam się, że zarzuty dopuszczenia się przez niego gróźb karalnych wobec Komendanta Policji w Piasecznie, mogą być oparte na nieporozumieniu” – napisał
„Sformułowana w mailu niemądra i niedopuszczalna groźba zastrzelenia Komendanta była najprawdopodobniej nieodpowiedzialną prowokacją Kraskowskiego, który był niezadowolony z reakcji policji na zgłoszone przez niego zagrożenie. Nie oceniając, na ile zgłoszone przez Kraskowskiego okoliczności były prawdziwe, jestem przekonany, że nie miał on zamiaru zrealizować swoich pogróżek wobec Komendanta” – napisał dziennikarz „Gazety Wyborczej”.
W sprawie aresztowania Leszka Kraskowskiego głos zabrał też Jacek Harłukowicz, dziennikarz portalu Onet. „Z Leszkiem Kraskowskim nie miałem kontaktu od 20 lat, kiedy nasze drogi zawodowe się rozeszły. Nie do końca podobała mi się jego ostatnia twórczość. I choć nie znam szczegółów, to jednak tymczasowy areszt dla dziennikarza, nawet jeśli rzeczywiście posiadał broń gazową bez pozwolenia, to chyba jednak o kilka mostów za daleko…” – napisał
Czytaj więcej
Były dziennikarz śledczy TVN i RMF FM, dwukrotny laureat nagrody Grand Press Jacek B. został zatrzymany za rozbój - podaje Polsat News. Wraz z trze...
W sprawie głos zabrał także Michał Majewski, były dziennikarz tygodnika „Wprost”, skazany niegdyś w związku z odmową wydania funkcjonariuszom ABW laptopa, należącego do Sylwestra Latkowskiego. 18 czerwca 2014 r. do redakcji „Wprost” wkroczyło ABW wraz z prokuratorem i policją, domagając się nośników informacji, na których były zapisy rozmów wysoko postawionych polityków koalicji PO-PSL. Według śledczych stanowiły one dowód w sprawie nielegalnych podsłuchów urzędujących i byłych ministrów, m.in. Bartłomieja Sienkiewicza, przedsiębiorców oraz prezesów NBP i NIK.
Majewski, komentując zatrzymanie Kraskowskiego, napisał, że Leszek Kraskowski „był cennym dziennikarzem i świetnym kolegą” „Miał newsy, dojścia, widział tematy, umiał pisać” – zaznaczył Majewski. Dodał, że „nie jest sposobem zamykanie w areszcie na trzy miesiące niekaranego intelektualisty i dziennikarza przed 60-tką” „Są inne sposoby, inne metody przywołania do porządku, jeśli istotnie zbłądził. Nie trzeba ludzi trzymać w klatce. I to wiedzą wszyscy, którzy z Lesiem się zetknęli na jego długiej drodze. Od tych, którzy są w TVN, po tych, którzy są w Gazecie Polskiej” – stwierdził
„Nie wiemy nawet, czy Leszek Kraskowski miał adwokata”
Jak czytamy w liście otwartym Wojciecha Czuchnowskiego, „areszt to skrajnie surowy i dolegliwy dla sprawcy środek zapobiegawczy”. „Z aresztu ludzie wychodzą złamani, ze zrujnowanym życiem osobistym i zawodowym. Czy Leszek Kraskowski zasługuje na taką karę? Zwracam uwagę, że jest on człowiekiem po ciężkich osobistych przejściach. Areszt może stanowić dla niego realne zagrożenie” – napisał, dodając, że opinia publiczna „powinna niezwłocznie poznać uzasadnienie zarówno decyzji sądu, jak i materiał dowodowy zebrany przez prokuraturę, która wnioskowała o sankcję w postaci aresztu”. „Na dzisiaj nie wiemy nawet, czy Leszek Kraskowski miał adwokata i czy zapewniono mu wszystkie przysługujące mu prawa” – napisał Czuchnowski, odnosząc się do informacji, o których pisały media.
„Uważam, że minister sprawiedliwości powinien osobiście przyjrzeć się tej sprawie. Ze swojej strony jestem gotowy poręczyć za Leszka Kraskowskiego, tak, by zmieniono mu sankcję izolacji na mniej dolegliwą. Myślę, że wśród dziennikarzy znajdzie się wiele osób, które takie poręczenie też złożą” – zakończył swój list Wojciech Czuchnowski.
List otwarty Czuchnowskiego opublikował też na swoim profilu dziennikarz Paweł Reszka.