W całym kraju w sądach pracy złożono już dwieście takich pozwów. Formularz rozsyłało Stowarzyszenie Sędziów Polskich Iustitia. Za pozew sędziowie nic nie zapłacą, bo występują z roszczeniem pracowniczym, a za jego rozpatrzenie – zgodnie z przepisami – nie trzeba pokrywać kosztów.
Kilka dni temu pojawił się jednak problem, kto powinien w tych sprawach orzekać. W małych sądach sędziowie zaczynają składać wnioski o wyłączenie, bo nie chcą być posądzeni o brak bezstronności. W takim wypadku o miejscu rozstrzygnięcia sprawy zdecyduje sąd okręgowy. Najczęściej jest to jednostka rejonowa położona najbliżej sądu, w którym sędziowie „nie chcieli" orzekać. W dużych sprawach wygląda to inaczej.
Znani, nieznani
– W Sądzie Okręgowym w Szczecinie są sędziowie, z którymi nigdy nie rozmawiałem – mówi „Rz" Maciej Strączyński, prezes Stowarzyszenia Sędziów Polskich Iustitia. I dodaje, że nie widzi potrzeby wyłączania się od orzekania w ich sprawach. Czym innym są pozwy w małych sądach.
– Tu rzeczywiście wątpliwości mogłyby się pojawić – uważa sędzia Strączyński.
Podobnego zdania jest sędzia Irena Kamińska ze Stowarzyszenia Sędziów Themis.
– Jestem pewna, że dla orzekania nawet znajomość nie ma żadnego znaczenia. Sędziowie są bowiem niezawiśli – mówi „Rz". Dodaje jednak, że dla odbioru społecznego lepiej będzie, gdy do takiego wyłączenia dojdzie.
Żadnego problemu nie widzi natomiast Marcin Łochowski, warszawski sędzia. Przyznaje jednak, że sędziowie w stolicy wymyślili własny sposób składania pozwów. Ci z sądu w Śródmieściu składali pozwy na Woli, a ci z Woli np. na Mokotowie.
To absurd
– Nie sądzę, żeby wyłączanie się było konieczne – mówi sędzia Łochowski. I argumentuje, że sprawa dotyczy całego środowiska, tak więc zarzut stronniczości mógłby się pojawić, także gdyby orzekały inne sądy. – To doprowadziłoby do absurdu, bo nie byłoby komu w sprawie pozwów sędziów orzekać – uważa. Dostrzega jednak inną wątpliwość. – Może chodzi o to, że stroną jest prezes sądu X, a to może rzutować na to, że sędziowie podlegli mu służbowo nie chcą wyrokować w takich sprawach?
W sprawie wyłączenia sędziów głos zabierała w styczniu Helsińska Fundacja Praw Człowieka. Wówczas jednak rzecz nie dotyczyła pozwów o zamrożone wynagrodzenia, tylko rozpoznawania spraw o przewlekłość postępowania przez sądy, na które skarżą się obywatele.
– Bezstronność sądu jest jedną z podstawowych gwarancji rzetelnego procesu. W potocznym rozumieniu oznacza to działanie w sposób neutralny, wolny od przesądów, bez uprzedzeń – pisze Fundacja do ministra sprawiedliwości i proponuje podjęcie działań legislacyjnych, aby problem rozwiązać.
Sprawą zamrożenia wynagrodzeń na 2012 r. zajmie się Trybunał Konstytucyjny. Skargę w tej sprawie na początku stycznia złożył pierwszy prezes Sądu Najwyższego.