Marta Kołakowska z istniejącej od czterech lat w Śródmieściu galerii Leto. Michał Woliński, redaktor naczelny prezentującego sztukę magazynu „Piktogram". Justyna Kowalska, Tomasz Plata i Michał Suchora, twórcy galerii BWA Warszawa. Wszyscy szukali nowych miejsc na prowadzenie działalności. Udało się. W sobotę pierwsza dwójka zainstaluje się na Mińskiej 25, w pofabrycznych budynkach nazwanych Soho Factory. A BWA Warszawa w Domu Funkcjonalnym – odnawianej kamienicy przy ul. Jakubowskiej 16.
Otwarcia tych trzech miejsc z rozmysłem zaplanowano na jeden dzień.
– Wspólne wernisaże to pomysł, żeby więcej osób nas odwiedzało – mówi Woliński. – Chcemy, aby wydarzenia, które odbywają się po tej stronie Wisły, także były uważane za ważne i atrakcyjne.
W przyszłości do współpracy organizatorzy chcą zaprosić i inne galerie, m.in. Czułość, która ma siedzibę przy ul. Dąbrowieckiej, czy Magazyn Praga w Koneserze.
„Bliski Wschód" to nazwa nieco prowokacyjna. Chodzi o przełamanie postrzegania tej części miasta jako gorszej od lewobrzeżnej.
„Welcome" na Saskiej
W sobotę pomysłodawcy „Bliskiego Wschodu" zapraszają najpierw – na godz. 15 – na Jakubowską. BWA Warszawa ze swoją pierwszą wystawą „Plądrujemy ruiny rzeczywistości" wyjdzie poza swoje 50 metrów na parterze, m.in. do piwnicy, w której ma powstać winiarnia.
W galerii zawiśnie wielkoformatowa instalacja Agnieszki Kalinowskiej – napis „Welcome" wykonany z papierowego sznurka.
– To praca mówiąca m.in. o stawianiu symbolicznych barier i próbach porządkowania przestrzeni społecznej – tłumaczy Suchora.
Poza tym zobaczymy prace pięciu innych artystów współpracujących z BWA – Adama Adacha, Jarosława Flicińskiego, Nicolasa Grospierra, Angeliki Markul i Małgorzaty Szymankiewicz.
– Ekspozycja pokazuje upadek idei modernizmu. Świat miał być urządzony według idealnego projektu, dziś niewiele z tego zostało – tłumaczy Kowalska.
Forma odwracalna
Drugi przystanek to Mińska 25. O godz. 20 w galerii Leto odbędzie się wernisaż multimedialnej wystawy Wojciecha Pusia „Given".
– To m.in. film i instalacja świetlna. Wszystko ma być rodzajem przestrzennego trailera do filmu – opowiada Marta Kołakowska.
Wieczór zwieńczy impreza „No Time To Show". Podczas niej będzie można zwiedzić 500-metrowy budynek, w którym obok Lety znalazło się miejsce dla Michała Wolińskiego i jego Piktogramu/BLA. I dowiedzieć się, co w przyszłości ma się w nim dziać. A plany są rozbudowane.
Na parterze regularnie będzie można oglądać prace proponowane przez Letę. Michał Woliński także planuje wystawy. Jednak jemu przede wszystkim chodzi o wypracowanie nowej formuły ich organizowania. Dlatego na Mińskiej, oglądając sztukę, będzie można jednocześnie potańczyć, obejrzeć projekcję filmu czy porozmawiać z ciekawymi ludźmi.
Powstaje też część, którą Woliński nazywa „księgarnią w formie wystawy lub odwrotnie". Tu nie tylko kupimy kolekcjonerskie egzemplarze książek, ale też napijemy się kawy i obejrzymy to, co akurat będzie zdobiło ściany.
– Na przykład płyty analogowe z ręcznie robionymi okładkami – mówi naczelny „Piktogramu". —Anna Maziuk