Materiał powstał we współpracy z Zamkiem Królewskim na Wawelu
Bernini – genialny XVII-wieczny architekt i rzeźbiarz, był związany przede wszystkim z Rzymem. Tropem jego dzieł można chodzić w tym mieście jak śladami Caravaggia. A czy kiedykolwiek był prezentowany w Polsce?
Nie, nigdy nie było Berniniego w Polsce, bo nie mamy go w naszych zbiorach. Teraz na Zamku Królewskim na Wawelu otwieramy jego pierwszy pokaz.
Jako architekt najbardziej jest znany z kolumnady na placu św. Piotra w Watykanie.
Tak. Jego dziełem jest także między innymi baldachim nad grobem św. Piotra wewnątrz Bazyliki św. Piotra i Cathedra Petri, czyli Tron Piotrowy.
A jako rzeźbiarz – twórca np. Fontanny Czterech Rzek na Piazza Navona.
Na wystawie na Wawelu odwołujemy się do zupełnie innego dzieła Gianlorenzo Berniniego – do rzeźby „Ekstaza Świętej Teresy z Ávili” w kaplicy Cornaro w kościele Santa Maria della Vittoria w Rzymie, ufundowanej przez weneckiego kardynała Cornaro, który w ostatnich latach swojego życia osiadł w Rzymie.
To ikoniczne dzieło uważane jest za szczytowe osiągnięcie Berniniego i kamień milowy w historii sztuki. Sam Gianlorenzo określał je żartobliwie „Non meno cattiva”, co w swobodnym tłumaczeniu oznacza „moje najmniej nieudane dzieło”.
Ale oryginalnej rzeźby, trwale powiązanej z architekturą z kaplicy Cornaro, nie da się przecież przenieść.
Na wystawie pokażemy wielkoformatowe zdjęcie całej kompozycji oraz różnorodne prace ze zbiorów włoskich, niemieckich i polskich, powiązane z tą rzeźbą, m.in. model twarzy św. Teresy z Ávili w skali 1:1 z warsztatu Berniniego, grafikę z kaplicą Cornaro, terakotowe bozzetto i polichromowaną rzeźbę przedstawiające osiemnastowieczną reinterpretację „Ekstazy św. Teresy” oraz dwa rysunki, przybliżające proces powstawania twarzy św. Teresy. Artysta długo szukał najlepszego ujęcia głowy mistyczki. Na rysunkach przywiezionych z Lipska przedstawiona jest frontalnie, ma zamknięte oczy i nieznacznie rozchylone usta, natomiast w ostatecznej rzeźbiarskiej kompozycji jest pokazana z boku, usta ma rozchylone i oczy ma półprzymknięte – jest o wiele bardziej sensualna, a wyraz ekstatycznego uniesienia jest spotęgowany.
Na wystawie mamy także wizerunki innych świętych w stanie ekstazy, wykonanych przez naśladowców Berniniego.
Ekspozycja „Ekstazy. Bernini na Wawelu” wpisuje się w serię kameralnych wystaw na Zamku Królewskim.
Jest kontynuacją dwóch naszych wcześniejszych wystaw, zatytułowanych „Ekspresja” z 2023 i „Emocje” z 2024 r.
Na pierwszej były prezentowane rzeźby Johanna Georga Pinsla i Macieja Polejowskiego z kościoła z Hodowicy, a na drugiej rzeźby Pinsla stanowiące pierwotne wyposażenie kościoła w Horodence. Były to arcydzieła lwowskiej rzeźby rokokowej.
No więc mieliśmy ekspresję, emocje, a teraz mamy ekstazę. Są to pojęcia bardzo sobie bliskie i ściśle z sobą powiązane. Wszystkie trzy objaśniają stany uczuciowe człowieka, od ich manifestacji zewnętrznej, przez wewnętrzne przeżywanie, aż po ekstremalne uniesienie, jakim jest ekstaza.
Podobnie jak wcześniejsze, obecna ekspozycja znajduje się w dwóch salach na drugim piętrze Zamku Królewskiego na Wawelu, w skrzydle zachodnim. Zależało nam, żeby widzowie dostrzegli, że jest to kontynuacja, dlatego wystawa ma podobną scenografię do poprzednich i towarzyszy jej barokowa muzyka Jana Sebastiana Bacha, choć tym razem nieco inna. Nie tak ekspresyjna i dramatyczna, jak wcześniej, ale bardziej kontemplacyjna i wyciszona.
Finalna rzymska marmurowa rzeźba św. Teresy z Ávili jest mistycznie uduchowiona, ale towarzyszący jej Anioł może kojarzyć się z antycznym Amorem czy Kupidynem.
Rzeźba jest zgodna z zapiskami św. Teresy, XVI-wiecznej hiszpańskiej mistyczki, karmelitanki, autorki „Księgi życia”, która jest arcydziełem zarówno literackim, jak i literatury mistycznej. Św. Teresa opisała w nim dokładnie moment transwerberacji, czyli widzenia Anioła – posłańca Boskiego – przeszywającego jej serce ognistą włócznią zakończoną płomieniem, po czym nastąpiła ekstaza. Przebicie jej serca wypełnia ją miłością boską.
Bernini wprowadził tylko dwie nieznaczne zmiany do opisu św. Teresy, w którym Anioł stoi po lewej stronie. W jego rzeźbiarskiej kompozycji widoczny jest po prawej, a grot nie ma ognistego płomienia.
A św. Teresę ukazał na obłoku. Marmur w tej części rzeźby wydaje się miękką materią, co jest ekstremalnie trudne do wykonania.
To genialne dzieło powstało w latach 1647–1652, jest więc pracą dojrzałego 50–letniego artysty. O jego mistrzostwie świadczy też cała kompozycja, łącząca rzeźbę, architekturę i światło, tworząc rodzaj theatrum sacrum. Nadprzyrodzony charakter sceny Bernini podkreślił światłem wpadającym przez ukryte okno i spływającym na złote promienie umieszczone ponad kompozycją. Przedstawiona scena jest tym bardziej teatralna, że wyrzeźbieni członkowie rodziny Cornaro zdają się patrzeć na nią z góry jak z teatralnej loży.
Ale trzeba pamiętać, że te przedstawienia ekstaz musiały być zawsze zgodne z nauczaniem Kościoła, ponieważ ich celem nie było zaspokajanie tylko ciekawości czy wywołanie emocji, lecz ukazanie rzeczywistości nadprzyrodzonej. Dlatego właśnie te ekstatyczne wizerunki świętych należy zawsze rozpatrywać w kontekście religijnym, nie sprowadzając ich wyłącznie do wymiaru estetycznego czy teatralności.
Czy są jakieś hipotezy, kim mogła być modelka, inspirująca Berniniego w tworzeniu rzeźby św. Teresy?
Tego, niestety, nie wiemy, w każdym razie była to nadzwyczajnie piękna kobieta.
W dawnej sztuce religijnej temat mistycznej ekstazy był bardzo popularny, by przypomnieć tak znane dzieła, jak np. „Św. Franciszek w ekstazie” El Greca, czy „Św. Franciszek z Asyżu w ekstazie” Caravaggia i „Marię Magdalenę w ekstazie” Rubensa.
Ekstaza oznacza moment zjednoczenia świętego z Bogiem. Dla artystów była jednym z największych wyzwań. Jak za pomocą materialnych środków, jakimi są malarstwo i rzeźba, wyrazić to, co jest de facto niewidzialne – intensywne duchowe przeżycie?
Popularność tego tematu rozpowszechniła się po Soborze Trydenckim, co miało związek z kontrreformacją i wzrostem egzystencjalnych pytań o sens ludzkiego życia. Człowiek zdawał sobie sprawę, że nie wszystko jest w stanie wytłumaczyć, że są zjawiska, które trudno wyjaśnić.
Włoski badacz Giovanni Morello uważał, że w baroku trudno było znaleźć kościół w Rzymie, w którym nie byłoby właśnie ekstatycznych przedstawień postaci wyłaniających się z mroku, ze zwróconymi do nieba oczami, opromienionych światłem. W tym czasie znacznie rzadziej pokazywano męczeństwo świętych czy jakieś epizody z ich życia.
Liczne też były wówczas nowe beatyfikacje i kanonizacje. Tylko w 1622 r. papież Grzegorz XV wyniósł na ołtarze czterech świętych: Teresę z Ávili, Franciszka Xawerego, Ignacego Loyolę i Filipa Nereusza. Oni wszyscy doświadczyli ekstazy i właśnie te doświadczenia często przedstawiają rzeźby, obrazy, sztandary. Kościół był przychylny tego rodzaju wizerunkom, pokazujących świętych w bezpośrednim kontakcie z Bogiem. Artyści przedstawiali ich głębokie emocje w takich stanach za pomocą mimiki, gestu, postawy, ułożenia ciała, ruchu. Ale od XVIII w. temat ekstazy zaczyna powoli w sztuce zanikać. To w wieku XVII jest najczęściej spotykany.
Jak pani już wspomniała, na wystawie są nie tylko prace Berniniego, ale też inne dzieła prezentujące stany ekstazy.
Pokazujemy ekstatyczne stany na przykładzie bozzetta do „Śmierci św. Anastazji”, męczennicy skazanej na spalenie na stosie i „Wizji św. Filipa Nereusza”, który miał widzenie w katakumbach św. Sebastiana. Wyobrażenie ekstazy będzie przedstawione też w dwóch obrazach: w „Śmierci św. Franciszka Xawerego” autorstwa Giovanniego Battisty Gauliego (Baciccio) i „Św. Jan Nepomucen” Giuseppe Marii Crespiego.
Prezentowani święci doznawali ekstaz w chwili śmierci lub jeszcze za życia (np. św. Teresa umarła później w sposób naturalny). Kościół starannie weryfikował, czy te widzenia nie były skutkiem złudzenia, halucynacji lub choroby psychicznej, czy rzeczywiście wynikały z autentycznej pobożności. I czasem zdarzało się, że proces beatyfikacyjny z braku wystarczających dowodów zostawał zatrzymany, jak w przypadku Marii Raggi, której model wizerunku prezentujemy na wystawie, mimo że jej rodzina bardzo liczyła na jego ponowne wszczęcie, gdy zamawiała u Berniniego jej pomnik w Bazylice Santa Maria sopra Minerva.
Celem pokazu jest także zwrócenie uwagi na znaczenie bozett i modeli, które przez długi czas traktowane były jedynie jako etapy pośrednie prowadzące do realizacji monumentalnych kompozycji. Ich obecność na Wawelu umożliwia spojrzenie na prace Berniniego i jego następców nie tylko jako skończone realizacje, lecz również jako rezultat wieloetapowego procesu artystycznego. Obecnie postrzegane jako samodzielne dzieła sztuki, zachowują bezpośredni ślad ręki rzeźbiarza i umożliwiają zrozumienie procesu powstawania największych realizacji barokowych.
Wystawa, mam nadzieję, będzie okazją do obcowania z pięknem sztuki barokowej, ale też zachętą do refleksji nad niezwykłą zdolnością artystów ukazujących doświadczenia wymykające się językowi i racjonalnemu opisowi.
Ekstaza pozostaje bowiem jednym z najbardziej fascynujących tematów – miejscem spotkania materii z duchem, piękna z wiarą oraz twórczego geniuszu z tajemnicą ludzkiego doświadczenia.
—rozmawiała Monika Kuc
Joanna Sędziwy jest kustoszem i kuratorką zbiorów rzeźby w Zamku Królewskim na Wawelu
Materiał powstał we współpracy z Zamkiem Królewskim na Wawelu