Jej styl jest natychmiast rozpoznawalny. Ulubionym motywem artystki była postać ludzka, przypominająca malarską plamę na surowym, niezagruntowanym płótnie. Teresa Pągowska dążyła do minimalistycznej prostoty, która potęgowała ekspresję i skupiała uwagę na tym,co najważniejsze. Jej sztukę zalicza się do nowej figuracji, bo malarka nie przekracza granicy abstrakcji.
Mimo że w jej obrazach powraca zwykle sylwetka kobieca, to twórczość artystki wbrew pozorom nie jest tylko intymnym malarskim dziennikiem. Postać jest u niej na tyle odindywidualizowana, że ma wymiar uniwersalny. Staje się znakiem naszej obecności, który łączy ulotną chwilę i trwanie. Figury w swych „akrobacjach” są ekspresyjne, a jednocześnie podszyte liryczną refleksją na temat czasu i przestrzeni.
Choć Teresa Pągowska mówiła „Kiedy maluję, po prostu fruwam”, to nie jest jednoznaczne z „nieznośną lekkością bytu”. Eliminacja nadmiaru wątków i szczegółów oraz przestrzenny oddech jej obrazów skupiają uwagę na tym, co nadaje smak i sens życiu.
Wiele z najbardziej charakterystycznych obrazów Teresy Pągowskiej jest monochromatyczna, utrzymana w rozbielonych beżach i szarościach.
Jednak na obecnej wystawie nie brakuje też obrazów pokazujących, że dla artystki ważna była również emocjonalna wartość koloru, więc eksperymentowała i z mocniejszymi barwami: zielenią, czerwienia, oranżem
Teresa Pągowska (1926 – 2007) malarstwo studiowała w Wyższej Szkole Sztuk Plastycznych w Poznaniu (dyplom 1951). Uczestniczyła w corocznych Ogólnopolskich Wystawach Plastyki w latach 50. i w przełomowej Ogólnopolskiej Wystawie Młodej Plastyki „Przeciw wojnie – Przeciw faszyzmowi” w Arsenale w Warszawie w 1955. Wystawiała także swoje prace w Paryżu (Salon de Mai; 1963-66, Biennale Młodych; Galerie Charpentier na wystawie „Ecole de Paris,1963). I została honorowym członkiem Nouvelle Ecole de Paris oraz grupy Réalités Nouvelles. W 1990 roku otrzymała za oryginalne rozwiązania artystyczne prestiżową nowojorską Nagrodę Fundacji im. Alfreda Jurzykowskiego. Była wykładowcą PWSSP w Gdańsku i ASP w Warszawie. Miała wiele wystaw indywidualnych w Europie i Stanach Zjednoczonych.
„Gdy maluję - jestem sama: tylko ja i obraz.” - mówiła. Kiedy tworzyła, zamykała się w pracowni i w skupieniu malowała. Gdy wybitny grafik Henryk Tomaszewski, jej mąż, chciał jej wtedy coś przekazać, dyskretnie wsuwał pod drzwi kartki. Ale gdy obraz był skończony, chętnie słuchała jego opinii.
Wystawa czynna do 30 czerwca.