Jestem tak stary, że pamiętam... To częsty zwrot wykorzystywany przez prof. Roberta Gwiazdowskiego w felietonach na łamach „Rzeczpospolitej”. W wolnym tłumaczeniu oznacza: nie wszystko podpowie sztuczna inteligencja i internetowe wyszukiwarki, pewne rzeczy po prostu się wie, bo się je obserwowało, uczestniczyło w nich, czytało o nich w gazetach (tych papierowych, którymi AI nie zdołała się jeszcze nakarmić).

Świetne powiedzonko, kradnę. No więc ja jestem tak stara, że pamiętam AWS z lat 90. XX w. Nie chodzi o odbijaną dziś przez jednych polityków, a bronioną przez drugich szkołę więziennictwa (nie wspominając o wyskakującym na drugim miejscu w wyszukiwarce zbiorze serwisów chmurowych firmy Amazon, czyli Amazon Web Services). Mam na myśli Akcję Wyborczą Solidarność – ugrupowanie, które przez cztery lata współrządziło Polską (przez większość czasu razem z Unią Wolności).

Czytaj więcej

Robert Gwiazdowski: Co ma przywracanie praworządności do postępującej amnezji?

Ta stara AWS, czyli Akcja Wyborcza Solidarność

Struktura to była nietypowa, bo w rzeczywistości stanowiła zlepek wielu centroprawicowych partii i partyjek. Za jej matkę chrzestną uchodziła socjolog prof. Jadwiga Staniszkis, a jednym z jej inicjatorów był Jarosław Kaczyński, który po tym, jak nie został wybrany na wiceprezesa, z hukiem z Akcją się pożegnał. To była tylko przygrywka do trawiących AWS przez kolejne lata konfliktów napędzanych ambicjami liderów, których było więcej niż stanowisk w rządzie czy parlamencie do obsadzenia. Ugrupowanie zapisało się w historii (a na pewno w pamięci ówczesnych reporterów sejmowych) jako nieprawdopodobnie wewnętrznie skłócone, co zresztą doprowadziło do jego końca.

AWS to szyld permanentnych sporów. Można zatem powiedzieć, że Akademia Wymiaru Sprawiedliwości była z racji samej nazwy skazana na awanturę. A że jeszcze Jarosław Kaczyński się nią zainteresował i postanowił w ramach poselskiej interwencji skontrolować...

Czytaj więcej

Awantura o Akademię Wymiaru Sprawiedliwości. Żurek chce przejąć uczelnię Ziobry