Konstytucja powierza wybór sędziów Trybunału Konstytucyjnego Sejmowi RP i na tym kończy procedurę ich wyboru i mianowania. Ustawowo opisane ślubowanie nie może decydować o ich mandatach, objęciu urzędu ani prawie do orzekania. Inaczej zwykła ustawa dopisuje do konstytucji prezydenckie weto, którego autorzy Konstytucji RP wcale nie przewidzieli.
Cała debata publiczna rozpoczynana jest z fałszywego miejsca. Pytanie nie brzmi, czy prezydent powinien odebrać ślubowanie, albo czy można je złożyć na piśmie lub przed innym organem konstytucyjnym. Prawdziwe pytanie brzmi: dlaczego czynność, której konstytucja w ogóle nie przewiduje, miałaby rozstrzygać, czy osoba wybrana przez Sejm może wykonywać konstytucyjny urząd?