Reklama

Piotr Kłodziński: Nasza prawnicza ślepota

Uczestnicy sporu o Trybunał Konstytucyjny nie dostrzegają słonia w salonie.
Uczestnicy sporu o Trybunał Konstytucyjny nie dostrzegają słonia w salonie.

Uczestnicy sporu o Trybunał Konstytucyjny nie dostrzegają słonia w salonie.

Foto: Adobe Stock

Konstytucja powierza wybór sędziów Trybunału Konstytucyjnego Sejmowi RP i na tym kończy procedurę ich wyboru i mianowania. Ustawowo opisane ślubowanie nie może decydować o ich mandatach, objęciu urzędu ani prawie do orzekania. Inaczej zwykła ustawa dopisuje do konstytucji prezydenckie weto, którego autorzy Konstytucji RP wcale nie przewidzieli.

Cała debata publiczna rozpoczynana jest z fałszywego miejsca. Pytanie nie brzmi, czy prezydent powinien odebrać ślubowanie, albo czy można je złożyć na piśmie lub przed innym organem konstytucyjnym. Prawdziwe pytanie brzmi: dlaczego czynność, której konstytucja w ogóle nie przewiduje, miałaby rozstrzygać, czy osoba wybrana przez Sejm może wykonywać konstytucyjny urząd?

Pozostało jeszcze 93% artykułu

Czytaj treści PRO.RP.PL za 39 zł miesięcznie!

Zyskaj dostęp do rzetelnych analiz, opinii ekspertów i kluczowych prognoz gospodarczych. Poznaj fakty, które kształtują biznes, prawo oraz społeczeństwo.

Buduj swoją przewagę. Subskrybuj profesjonalne treści publikowane wyłącznie w pro.rp.pl.

Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama