Tekst powstał we współpracy z Wydawnictwami Szkolnymi i Pedagogicznymi SA
Media społecznościowe miały być przestrzenią swobodnej komunikacji. Tymczasem coraz więcej Polaków chce, by pojawiły się w niej wyraźne granice. Kary za publiczne poniżanie, wyższy wiek zakładania kont, ograniczenia korzystania ze smartfonów w szkołach i przepisy dotyczące zdjęć dzieci publikowanych przez rodziców – to rozwiązania, które znajdują szerokie poparcie społeczne. Jednocześnie badanie pokazuje coś jeszcze: sami użytkownicy nie zawsze reagują na szkodliwe treści.
Tak wynika z najnowszego ogólnopolskiego badania Laboratorium Badań Medioznawczych Uniwersytetu Warszawskiego, przeprowadzonego we współpracy z Instytutem Dziennikarstwa, Mediów i Komunikacji Społecznej Uniwersytetu Jagiellońskiego. W sondażu CATI wzięło udział 4530 pełnoletnich osób.
Większość chce ograniczeń
W odpowiedziach badanych wyraźnie widać rosnące oczekiwanie, że w mediach społecznościowych powinny obowiązywać twardsze zasady. W przypadku każdego z badanych obszarów większość respondentów opowiedziała się za wprowadzeniem określonych ograniczeń.
Czytaj więcej
Koniec z kontem na TikToku czy Instagramie za pomocą kilku kliknięć i fikcyjnej daty urodzenia? Komisja Europejska chce wprowadzić wspólne zasady d...
Największe poparcie dotyczy kar finansowych za publiczne poniżanie innych osób w mediach społecznościowych. Aż 77 proc. badanych popiera takie rozwiązanie, przy czym 63 proc. odpowiada zdecydowanie „tak”. Przeciwko mandatom opowiada się 12 proc., a 11 proc. nie ma zdania.
To jednak niejedyny przykład oczekiwania mocniejszej regulacji internetu.
65 proc. Polaków popiera przepisy ograniczające publikowanie przez rodziców zdjęć i filmów przedstawiających dzieci poniżej 16. roku życia. Zjawisko to określa się mianem sharentingu. Przeciwko regulacjom jest 19 proc. badanych, natomiast 16 proc. nie ma sprecyzowanego stanowiska.
W tym przypadku szczególnie interesujący jest właśnie poziom niezdecydowania. Jest on najwyższy spośród wszystkich pięciu pytań zadanych uczestnikom badania. Autorzy raportu wskazują, że może to oznaczać, iż kwestia ingerencji w decyzje rodziców jest bardziej złożona niż np. problem internetowego hejtu. Z jednej strony chodzi o ochronę dziecka, z drugiej – o autonomię rodziców i granice ingerencji prawa.
Konto w mediach społecznościowych dopiero od 16 lat?
Jeszcze wyraźniej widać oczekiwanie ochrony dzieci i młodzieży przy pytaniu o minimalny wiek posiadania konta w mediach społecznościowych.
Najwięcej respondentów – 31 proc. – wskazało 16 lat. Kolejne 20 proc. podniosłoby granicę aż do 18 lat. 23 proc. uważa, że właściwym progiem byłoby 15 lat, a 11 proc. pozostawiłoby go na poziomie 13 lat. Zaledwie 4 proc. badanych uważa, że ograniczenia wiekowego nie powinno być w ogóle.
W rezultacie 51 proc. Polaków opowiada się za minimalnym wiekiem wynoszącym co najmniej 16 lat, a 74 proc. – za granicą co najmniej 15 lat. Co ważne, autorzy badania nie znaleźli istotnych różnic regionalnych. Poparcie dla podniesienia granicy wieku jest więc rozłożone stosunkowo szeroko i nie ogranicza się do mieszkańców konkretnych części kraju.
To interesujący wynik także dlatego, że pokazuje zmianę perspektywy. Media społecznościowe nie są już postrzegane wyłącznie jako prywatna przestrzeń, w której użytkownik sam powinien decydować, co robi. W przypadku dzieci coraz częściej pojawia się oczekiwanie, że granice zostaną ustalone z góry.
Smartfon w szkole? Polacy chcą zasad
Podobny obraz przynosi pytanie o smartfony w szkołach.
44 proc. badanych opowiada się za całkowitym zakazem korzystania z telefonów zarówno podczas lekcji, jak i przerw. Kolejne 18 proc. chce zakazu ograniczonego do lekcji. 32 proc. uważa, że zasady powinny ustalać same szkoły.
W efekcie 62 proc. badanych popiera systemowy zakaz korzystania ze smartfonów przynajmniej podczas lekcji, a aż 94 proc. zgadza się z tym, że korzystanie z telefonów w szkole powinno być w jakiś sposób ograniczone. Pełną swobodę popiera zaledwie 1,4 proc. respondentów.
Istotne różnice pojawiały się również w zależności od tego, czy respondent jest rodzicem. Według analizy autorów raportu to właśnie posiadanie dzieci jest najsilniej związane z odpowiedziami na pytanie o smartfony. Rodzice oraz osoby starsze częściej wybierają rozwiązania restrykcyjne.
Czytaj więcej
Cyberbullying nie zawsze jest wielokrotnym działaniem sprawcy, a jednorazowe opublikowanie kompromitującego materiału może krzywdzić przez długi cz...
Nie oznacza to jednak, że społeczeństwo jest w tej sprawie głęboko podzielone. Autorzy raportu zwracają uwagę raczej na szeroki konsensus: spór dotyczy przede wszystkim tego, jak daleko powinny sięgać ograniczenia, a nie tego, czy jakiekolwiek zasady są potrzebne.
Jest jednak pewien paradoks
Najciekawszy wynik badania pojawia się wtedy, gdy zestawimy oczekiwania wobec regulacji z zachowaniem samych użytkowników.
Respondentów zapytano, czy blokują lub usuwają treści, które uznają za szkodliwe. 15 proc. robi to często, a 30 proc. czasami. 14 proc. reaguje w ten sposób rzadko, a 17 proc. – nigdy. Jednocześnie 21 proc. badanych w ogóle nie korzysta z mediów społecznościowych.
Oznacza to, że wśród użytkowników platform około połowa deklaruje aktywne reagowanie na szkodliwe treści. Ale druga część pozostaje wobec nich znacznie bardziej bierna.
I właśnie tutaj pojawia się interesująca różnica: społeczne oczekiwanie dotyczące regulacji jest znacznie silniejsze niż indywidualna gotowość do samodzielnego reagowania.
Prof. Agnieszka Hess z Uniwersytetu Jagiellońskiego interpretuje ten wynik jako rozdźwięk między indywidualnymi praktykami użytkowników a oczekiwaniami wobec systemowych rozwiązań. Jej zdaniem może to oznaczać, że część użytkowników oczekuje zapewnienia bezpieczeństwa cyfrowego przede wszystkim od państwa i platform, zwłaszcza gdy indywidualne mechanizmy, takie jak blokowanie czy zgłaszanie treści, są oceniane jako niewystarczające.
Nie wszyscy reagują tak samo
Autorzy badania sprawdzili również, czy stosunek do regulacji zależy od wieku, płci, wykształcenia, miejsca zamieszkania czy posiadania dzieci.
W przypadku wieku kont w mediach społecznościowych różnice między grupami istnieją, ale są niewielkie. Najsilniej odpowiedzi różnicowały wykształcenie i wiek respondentów, jednak autorzy podkreślają, że nawet te zależności mają słabą siłę. Nie stwierdzono natomiast istotnych różnic związanych z województwem czy typem miejscowości.
Podobnie jest w przypadku mandatów za publiczne poniżanie. Kobiety i rodzice częściej popierają sankcje, ale także tutaj różnice demograficzne nie zmieniają zasadniczego obrazu – poparcie dla kar jest szerokie i ponadregionalne.
Ciekawy wyjątek stanowi ochrona wizerunku dzieci. Poparcie dla ograniczenia sharentingu nie zależy istotnie od tego, czy respondent sam ma dzieci. Autorzy raportu interpretują to jako sygnał, że ochrona wizerunku dziecka może być postrzegana nie tylko jako interes rodziców, ale jako szerzej podzielana norma społeczna.
Polacy chcą regulacji, ale także lepszej edukacji
W komentarzach ekspertów pojawia się jeszcze jeden ważny wątek: same przepisy mogą nie wystarczyć.
Dr hab. Agnieszka Walecka-Rynduch, prof. UJ, zwraca uwagę na lukę w zakresie kompetencji medialnych. Ponad jedna trzecia respondentów nie ma zwyczaju aktywnie reagować na szkodliwe treści w sieci. Jej zdaniem pokazuje to potrzebę wzmacniania kompetencji medialnych i komunikacyjnych użytkowników.
Z kolei dr Karolina Brylska z LBM UW zwraca uwagę na jeszcze szerszy problem: dyskusja o mediach społecznościowych wciąż w zbyt małym stopniu obejmuje ich wpływ na demokrację i kapitał społeczny, a także rolę algorytmów promujących treści generujące zaangażowanie.
W efekcie badanie nie mówi wyłącznie o zakazach. Pokazuje szerszą zmianę w sposobie myślenia o mediach społecznościowych. Użytkownicy oczekują nie tylko większej odpowiedzialności od samych platform, ale także jasnych reguł dotyczących dzieci, szkoły, przemocy słownej i publikowania wizerunku najmłodszych.
Internet coraz mniej przypomina przestrzeń bez granic
Badanie UW i UJ pokazuje więc społeczeństwo, które nie chce całkowicie rezygnować z mediów społecznościowych, ale jednocześnie coraz wyraźniej domaga się zasad ich funkcjonowania.
Najmocniej widać to w liczbach: 77 proc. popiera mandaty za publiczne poniżanie, 74 proc. chce minimalnego wieku co najmniej 15 lat, 65 proc. popiera ograniczenie sharentingu, a 62 proc. – systemowy zakaz używania smartfonów przynajmniej podczas lekcji.
Jednocześnie tylko około połowa użytkowników deklaruje, że często lub czasami samodzielnie reaguje na szkodliwe treści.
To właśnie ten rozdźwięk może być jednym z najważniejszych wniosków z badania. Polacy nie tyle odwracają się od mediów społecznościowych, ile coraz wyraźniej oczekują, że ktoś ustali zasady ich funkcjonowania. Pytanie, które pozostaje otwarte, brzmi natomiast: gdzie powinny przebiegać granice między ochroną użytkowników, odpowiedzialnością platform, edukacją medialną a ingerencją prawa?