Spektakl „Król Maciuś Pierwszy” Tadeusza Kabicza okazał się efektowny. W opisanym przez Janusza Korczaka w 1922 r. świecie, w pewnym fikcyjnym państwie, 10-letni Maciuś, po śmierci ojca – króla, przejmuje władzę i próbuje ją zreformować tak, by świat był lepszy. A ma się tak stać, gdy rządzić nim będą dzieci. Jednak zderzenie idealistycznych wyobrażeń z rzeczywistością powoduje realny i przygnębiający chaos.

Atutem spektaklu jest m.in. odtwórca tytułowej roli, Tymon Bitkowski, utalentowany młodziutki aktor, podobnie jak jego koledzy rówieśnicy tworzący dalszy plan. Doborowa obsada zawodowców, wśród których znaleźli się m.in. Magdalena Popławska, Tomasz Kot, Marek Kondrat, Jan Frycz (była to jego ostatnia rola), do tego baśniowa scenografia (Maksymilian Mac), na której nie oszczędzano, zepchnęły na dalszy plan wątpliwości. A te również są.

Książka Janusza Korczaka ekranizowana była już wcześniej kilkakrotnie: w 1957 r. Wanda Jakubowska nakręciła film, w 1997 r. dla Teatru TV dwuczęściowe widowisko na podstawie scenariusza Marii Ciunelis wyreżyserował Filip Zylber. A w 2018 r. spektakl z Teatru Lalek Banialuka w Bielsko-Białej zrealizowany przez Konrada Dworakowskiego, transmitowany był w ramach projektu „Internetowy Teatr TVP dla szkół”. „Król Maciuś Pierwszy” to klasyka, ale nie jest pewne, czy dla kogo zrealizowana tym razem. Spektakl, reklamowany jako familijny, ale poniedziałkowe pasmo teatralne od początku skierowane było do dorosłej widowni. Do tego blisko półtoragodzinny spektakl kończący się ok. 22.30 eliminuje z założenia najmłodszych widzów.

Stare i nowe kłopoty Teatru TV

Nowa, późniejsza pora emisji wszystkich kolejnych spektakli Teatru TV jest krokiem wstecz, zwłaszcza, że ustępuje okienka niespełna półgodzinnemu serialowi obyczajowemu, który marki TVP z pewnością nie wypracowuje. Być może szefostwo Teatru TV chce zrekompensować te niedogodności swoim wiernym widzom, proponując coraz bardziej kompaktowe, coraz krótsze, trwające około godziny spektakle, jak było w przypadku dwóch ostatnich wrześniowych premier: „Być jak czterdziestolatek” (56 min.) i „Wróg ludu” (68 min.).

Fakt, że percepcja współczesnego widza jest mocno zdegradowana szybkością obrazów, skrótowością komunikatów, ale Teatr TV jest, a na pewno był, formą nieprzystającą do innych telewizyjnych przekazów. – Zależało mi na tym, by stworzyć bardziej filmową opowieść niż w przypadku mojego poprzedniego spektaklu „Wizyta starszej pani” – deklarowała Małgorzata Bogajewska, reżyserka ibsenowskiego „Wroga ludu”. Podobnie o swoim projekcie „Być jak czterdziestolatek” opowiadał Damian Kocur, a widzowie na pewno ani przez chwilę nie mieli wątpliwości, że oglądają film, a nie – teatr.

Efekt był zgodny z zamysłem reżysera, który przyznał też, że Teatr TV: „To dla mnie nowa forma”. I nie dziwi, że Damian Kocur nagradzany wielokrotnie przez filmowe gremia jurorskie debiutuje w Teatrze TV, ale dziwi jego stwierdzenie wygłoszone na przedpremierowym pokazie, jakoby Teatr TV wymyślił Kazimierz Kutz. Młodszym widzom przypomnę, że  ten znakomity reżyser, w Teatrze TV zadebiutował w 1965 r. sztuką Ernesta Brylla „Żołnierze”, a Teatr TV oficjalnie rozpoczął istnienie w 1953 r. transmisją „Okna w lesie” Rachmanowa w reż. Józefa Słotwińskiego. Współtwórcą i pierwszym głównym reżyserem był Adam Hanuszkiewicz.

kadr z Teatru TV "Być jak czterdziestolatek" w reżyserii Damiana Kocura

kadr z Teatru TV "Być jak czterdziestolatek" w reżyserii Damiana Kocura

Foto: Julia Dacka/TVP

Są pieniądze na eksperymentowanie

Mimo to, zarówno „Wroga ludu”, jak i „Jak być czterdziestolatkiem” uznać można za udane przedsięwzięcia, biorąc pod uwagę obecne kryteria spektakli Teatru Telewizji.

„Wróg ludu” Ibsena, zaliczany do klasyki norweskiego dramatu, był  wcześniej trzykrotnie realizowany dla Teatru TV, po raz pierwszy w 1972 r. przez Jana Świderskiego. W realizacji Piotra Trzaskalskiego, z 2008 r. negatywną rolę Burmistrza pragnącego ukryć prawdę grożącą upadkiem dobrze idących interesów – zagrał Krzysztof Globisz. Teraz w uwspółcześnionej nieco wersji, Małgorzata Bogajewska powierzyła mu rolę starego Burmistrza, który jest jak sumienie wobec sieci powiązań mającej zatriumfować nad prawdą o zatrutej wodzie w miasteczku uchodzącym za uzdrowisko. Ciekawe i wzruszające. A zderzanie postaw konformistycznych i nonkonformistycznych znowu bardziej aktualne niż zazwyczaj. Podobnie jak pytanie, czy ten, kto ujawnia prawdę w imię ocalenia nieświadomych zagrożenia jest „wrogiem ludu, który chce zniszczyć całe społeczeństwo”.

kadr z Teatru TV "Wróg ludu" w reż. Małgorzaty Bogajewskiej

kadr z Teatru TV "Wróg ludu" w reż. Małgorzaty Bogajewskiej

Foto: Aleksander Kalka/TVP

Spektakl Damiana Kocura „Być jak czterdziestolatek” (współautorką scenariusza jest Marta Bacewicz) wchodząc w dialog ze znanym serialem Jerzego Gruzy, uwydatnia ogromne różnice mentalne i życiowe między 40-letnim Stefanem Karwowskim z lat 70. a jego współczesnym rówieśnikiem. Trafne obserwacje, dowcipne, ale i chwilami smutne, czyli udany komediodramat. Warto też podkreślić wiele wnoszącą dziecięcą rolę 7-letniej Zosi (Marika Zielińska), córki Stefana.

– Na szczęście, otrzymałem ogromną wolność, co obecnie rzadko się zdarza – podkreślał Damian Kocur. Zapewne chodzi nie tylko o wolność twórczą, ale także finansową, bo od czasów Teatru Telewizji, któremu szefuje Michał Kotański – wspominają o niej z wdzięcznością niemal wszyscy realizatorzy kolejnych widowisk Teatru TV. Nie wszystkim jednak owa wolność służy, przekładając się na wysoki artystyczny efekt. A liczba premier jest niemała.

Rozmach nowego sezonu Teatru TV

„Fundament sezonu stanowią adaptacje dzieł należących do kanonu literatury polskiej i światowej. Są one nie tylko przypomnieniem najważniejszych tekstów kultury, ale także próbą odczytania ich na nowo z perspektywy współczesnych doświadczeń” – przeczytać można w materiałach promocyjnych na nowy sezon. A „po udanym sezonie, w którym udało nam się pokazać 31 premier (dwie obejrzało ponad pół miliona widzów, a 12 przekroczyło 400 tys.), zanotować 30-procentowy wzrost oglądalności w TVP VOD, po sezonie, w którym kontakt z Teatrem Telewizji w TVP1 miało łącznie ponad 10 mln osób (czyli 31 proc. populacji”. Do tego o 30 proc. wzrosnąć miała oglądalność na vod.tvp.pl.

W ubiegłym sezonie kontakt z Teatrem Telewizji w TVP1 miało łącznie ponad 10 mln osób

W poniedziałkowym paśmie Teatr TV zaproponuje widzom do końca roku jeszcze 8 premier. Bardzo ciekawie zapowiadają się dwie najbliższe, październikowe. „Wnuczkę Picassa” specjalnie zamówioną na 70-lecie Teatru Sensacji Kobra napisał i reżyseruje

Juliusz Machulski (12.10). Tydzień później Maciej Wojtyszko przedstawi autorski spektakl „Amerykański przyjaciel” opowiadający historię spotkania pisarza Isaaka Babla z Merianem Cooperem, amerykańskim generałem.

Wrześniowe spektakle można oglądać na vod.tvp.pl.